Dare or death?
Dare or Death? Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Boczna uliczka
Autor Wiadomość
Vampire Diaries


Wysłany: 19 Czerwiec 2017   Boczna uliczka
  
Vampire Diaries


* * *

 
   Podziel się na:  
Morgan Darvill








INNE POSTACIE: Ollivander Kocur

Wysłany: 9 Listopad 2017   
  
Morgan Darvill

  

  
  
  
wampir  ✕
35 lat/a    ✕
mordowaniem   ✕
Mikael Mikaelson

  



/po grze z Majkiem

Kilka dni po rozmowie... i powiedzmy sobie szczerze: dość upojnej nocy z Mikaelem, Morgan wrócił do Sunsetrose. Nie był w stanie długo wytrzymać w Mystic Falls, mimo usilnych prób i mimo przyjeżdżania tam zupełnie najedzonym. I tak nigdy nie kończyło się to dobrze. Co prawda jakimś cudem ponad pięćsetletni Darvill jeszcze nikogo nie zamordował, ale to nie do końca dlatego, że miał tak niesamowicie rozwiniętą samokontrolę - jedynie na tyle, żeby się trzymać z dala od innych istot; zdawał sobie bowiem sprawę z tego, do czego jest zdolny, zwłaszcza jeśli nad sobą nie panuje. W końcu to on urządził kiedyś Mikaelowi, jako zupełne wampirze dziecko, gulasz z jego czarownicy, która rzuciła na Morgana czar mający go zatrzymać przy Pierwotnym. Darvill wtedy po prostu stracił cierpliwość, tym bardziej, że wiedźma wcześniej już dawała mu się we znaki i był jej stanowczo zbyt dużo i zbyt denerwująco wokół nich, Morgan ostrzegał, ona sobie nic z tego nie robiła... I czarę goryczy przelało właśnie tamto zaklęcie, rzucone w dodatku w momencie, gdy Mikael bał się, że Morgan od niego odejdzie przez zdrady Pierwotnego.
Skoro więc jako dziecko były czarownik był zdolny do takich rzeczy. do - dosłownie - rozniesienia dość silnej czarownicy po najbliższej okolicy tak, że dało się z tego później zrobić już tylko gulasz; to teraz wolał nie ryzykować. Nie chciał się wychylać, nie chciał od razu po przyjeździe do domu zostawiać za sobą trupów - ostatecznie nie po to wrócił, tylko po to, żeby trochę tu znów pomieszkać. Z żalem więc dzisiaj zabrał swoje rzeczy z hotelu, najwyższym wysiłkiem woli opanowując się przed rozdarciem gardła recepcjoniście i zameldował się w podobnym miejscu w Sunsetrose. Zostawił tam swój dobytek i wyszedł na poszukiwania jakiejś czarownicy, która mogłaby cokolwiek wiedzieć na temat tego, co się może dziać w jego ukochanym mieście. Co prawda nie bardzo wiedział, gdzie tu może szukać jakiejś czarownicy, żadnej nie znał (a przynajmniej o żadnej nie było mu teraz wiadomo, żeby tu przebywała), ale był pewien, że jakaś się w końcu znajdzie. Póki co - krążył po miasteczku bez większego celu, bacznie, acz nienachalnie obserwując okolicę i krążących wokół ludzi. Starsze i silniejsze wiedźmy z pewnością prędzej czy później wyczują, kim Morgan jest i - chcąc nie chcąc - zareagują, choćby skrzywieniem się. W końcu z jakiegoś powodu czarownicy nie lubili wampirów.. co Morgan był poniekąd w stanie zrozumieć, zwłaszcza jako przeistoczony w krwiopijcę czarownik, który przez to stracił swoją moc i teraz pozostały mu po tym już tylko wspomnienia i grimuary.
Wiedziony doświadczeniem, wszedł w jedną z bocznych uliczek w centrum - zwykle tam czarownice lubiły przesiadywać. Teraz rozglądał się głównie za jakąś wystawą sklepu z magicznymi różnościami albo za reklamą wróżki. Oczywiście,nie każda wróżka była prawdziwą czarownicą, ale niektóre z nich tak, więc nie szkodziło spróbować.
 
   Podziel się na:  
Alicja Fox








INNE POSTACIE: AA, RN, KF

Wysłany: 9 Listopad 2017   
  
Alicja

  

  
  
  
czarownik  ✕
22 lat/a    ✕
To jej interes   ✕
Wilk go zjadł...

  



/ Najnowsza gra

Cóż... Alicja była ostatnimi czasy... zdecydowanie więcej w tym drugim mieście, niż w MF, fakt wirusa wcale nie pomagał jej w nauce panowania nad swoja magią, która jak się dziewczynie wydawało, po prostu wesoło i dziarsko żyła własnym życiem. Tak jak dzisiaj. Alicja miała w pracy wolne, zrobiła sobie typowy domowy dzień, po prostu siedziała w dresach z cebulą na głowie i oglądała sobie bajki, w puchatych kapciach i do tego jeszcze jadła płatki z mlekiem gdy... wizja uderzyła ją bardzo mocno i wyraźnie.
Zobaczyła dwa wampiry, mężczyznę i kobietę.... coś było nie tak, ona w jakiś sposób mu zagrażała.... była groźna i miała złe zamiary.... Alicję nieco zdziwiło to, że po raz kolejny widziała kogoś sobie obcego. Nie rozumiała tego, czemu jej dar zaczyna wyłapywać obce jej osoby, z którymi nie była w żaden sposób związana. Jednakże.... skoro ich widziała, to znaczyło, że musi temu zapobiec, bo może to będzie miało jakieś ważne dla niej skutki, ale za jakiś czas... bardzo dużo gdybania w tym wszystkim było.
Dziewczyna od razu po wizji zebrała się i szybko przebrała w coś ogarniętego i wybiegła ze swojego mieszkania. Kierując się pamięcią i znajomością miasta, udało jej się odnaleźć wampira, którego widziała w wizji i wiedziała gdzie go znajdzie. Tak jej zdolność potrafiła ją nakierować na uczestników wizji. Alicja biegła do odpowiedniej uliczki ciesząc się, że było to stosunkowo blisko jej miejsca zamieszkania. Gdy wpadła do uliczki natknęła się tam na wampira z wizji.
- Poczekaj... - zawołała do niego zatrzymując go i zziajana do niego podbiegła, opierając ręce o kolana i się pochylając oddychając głęboko.
- Ja.... ja cie widziałam, zagraża ci niebezpieczeństwo.... blondynka wampirzyca... ona ma złe zamiary w stosunku do ciebie... ja ci to zaraz wyjaśnię, ale... musisz uważać teraz na siebie... - zaczęła dosć chaotycznie i nieskładnie, wciąż uspokajając oddech i próbując się ogarnąć, zdecydowanie żałowała, że nie ma wampirzej szybkości! W końcu postanowiła sobie usiąść po prostu na chodniku.
- Woo... a się zmęczyłam. - poskarżyła się bardzo niezadowolona i odkaszlnęła kilka razy. Ale... przynajmniej zdążyła ostrzec wampira zanim go zaatakowano.
- W ogóle jestem Alicja i mam specjalny dar, widzę przyszłość i jestem tez czarownicą i... właśnie widziałam ciebie w swojej wizji i przybiegłam cię ostrzec, więc proszę nie denerwuj się na mnie i nie gryź... - powiedziała bo zdała sobie dopiero teraz sprawę z tego, że musi wampirowi wszystko wyjaśnić, bo... jeszcze się wścieknie i zacznie na niej używać swoich wampirzych sztuczek. Alicja całkiem.... pociesznie uśmiechnęła się do niego i wyciągnęła rękę w jego stronę w geście powitania.
_________________
Alicja fox
 
   Podziel się na:  
Morgan Darvill








INNE POSTACIE: Ollivander Kocur

Wysłany: 11 Listopad 2017   
  
Morgan Darvill

  

  
  
  
wampir  ✕
35 lat/a    ✕
mordowaniem   ✕
Mikael Mikaelson

  



Morgan owszem, chciał znaleźć czarownicę, ale nie spodziewał się, że któraś z nich będzie za nim biegła zziajana, niemal poświęcając swoje życie jak Maratończyk... No, może to trochę przesada, ale blondynka, której udało się go w końcu dogonić sprawiała naprawdę wrażenie wyczerpanej biegiem.
Wampir zatrzymał się, patrząc na nią ze zmarszczonymi brwiami i usiłując zrozumieć, co ona właściwie do niego mówi. W pierwszym momencie nie wpadł na to, że dziewczyna mogła mieć jakąś wizję, w ogóle nie wziął jej za czarownicę: rzadko się zdarzało, żeby magiczni z własnej woli choćby podchodzili pierwsi do nieznanych sobie wampirów, a już tym bardziej - żeby je ostrzec. Chyba, że ostrzegali przed własnym atakiem, ale wtedy rozmowy były raczej mało sympatyczne. Morgan więc słuchał trajkoczącej dziewczyny, stojąc nieruchomo przed nią i patrząc w skupieniu. Dopiero kiedy ona sama powiedziała, że jest czarownicą i przybiegła go ostrzec, brwi wampira powędrowały nieznacznie ku górze, a on sam wyprostował się nieco, coraz bardziej zaskoczony.
- Khm... - zaczął w końcu, gdy siedzące przed nim dziewczę skończyło mówić i wyciągnęło do niego rękę. Uścisnął jej dłoń trochę niepewnie, wiedząc też, że dla niej to nie będzie miłe doświadczenie. Co prawda on jako czarownik spotkał na swojej drodze ledwo dwa wampiry, ale wciąż pamiętał to przenikliwe zimno, które przeszywało jego dłoń przy dotknięciu nieumarłego i wędrowało w górę ręki, niemal do serca, przywołując również niewyraźne wizje czegoś strasznego oraz wywołując niepokój. Będąc jeszcze czarownikiem miał nadzieję,że po tym "swoim pierwszym" wampirze nie będzie musiał dotykać już żadnego innego. A kolejny go zabił.
- Morgan - przedstawił się, po chwili uwalniając jej dłoń z uścisku - Nie zamierzałem cię gryźć. Takie masz o nas pojęcie: że każdy z nas rzuca się bez sensu i powodu na żywych? - uśmiechnął się - Zdążyłem nauczyć się panowania nad sobą. Dlaczego właściwie mnie ostrzegasz? Z tego, co wiem, czarownice zwykle za nami nie przepadają i nie przeszkadza im, że jakiś jeden obcy krwiopijca wykończy innego.
 
   Podziel się na:  
Alicja Fox








INNE POSTACIE: AA, RN, KF

Wysłany: 11 Listopad 2017   
  
Alicja

  

  
  
  
czarownik  ✕
22 lat/a    ✕
To jej interes   ✕
Wilk go zjadł...

  



Nie, nie chciała go atakować, nic z tych rzeczy, ona właśnie przyleciała, żeby ostrzec go przed atakiem kogoś innego i naprawdę się cieszyła, że jej się to udało. Alicja była nietypową czarownicą i to bardzo bo… w sumie wszystko obracało się dookoła tego, że praktycznie jej rodzicami stali się Katherina z Elijahem. Wychowali ją i zajęli się po śmierci jej matki, więc… dziewczyna już od małego poznała naprawdę sporo nieśmiertelnych w mieście i jeszcze z większością się znała na zasadzie – Super Wujek, Super Ciocia! W sumie to nie dziwiła się temu, że ten był zdziwiony, w końcu to dosyć niecodzienna sytuacja, żeby ktoś nagle opowiadał o wizjach i ostrzegał przed niebezpieczeństwem. Czarownica w końcu złapała spokojniejszy oddech i kiedy wampir uścisnął jej dłoń posłała mu miły uśmiech.
Właśnie o tym mówiłam, faktycznie poczuła zimno i takie… coś niepokojące w sobie, ale była przyzwyczajona do tego, w końcu jak się ma przyszywanych rodziców wampirów, to nic dziwnego. Dlatego też Alicja była w tak silnym poczuciu obowiązku, że powinna ostrzegać wampiry, jeśli miała o nich jakąś wizję. Dziewczynie to nie przeszkadzało. Gdzieś wewnętrznie się zablokowała na to uczucie.
- Miło mi cię poznać. – powiedziała pogodnie, bo już udało jej się na stałe odzyskać oddech i wstała z ziemni otrzepując spodnie z każdej strony, żeby nie wyglądać jak jakiś brudas.
- Nie o to chodziło, wiem że się kontrolujecie i nie jesteście wcale takie groźne jak was przedstawiają i na pewno się w słońcu nie błyszczycie. – zaśmiała się cicho bo… jak obejrzała Zmierzch i zobaczyła Edwarda wampira błyszczącego w słońcu… oj to nawet Elijah przyszedł zobaczyć co ją opętało, bo tak głośno na całe mieszkanie się śmiała.
- Po prostu czasem, niektóre wampiry nerwowo reagują na nagłe wtargnięcie kogoś obcego w ich otoczenie no i wiesz… też nie wiem ile masz lat, bo mogło się okazać ze masz na przykład tydzień i jeszcze nad sobą nie panujesz. – dodała opowiadając mu swoją teorie na temat ataku wampirów. Alicja wiedziała o nich naprawdę sporo!
- No bo widziałam cię w swojej wizji, a to znaczy że powinnam cię ostrzec, poza tym nie zrobiłeś mi nigdy nic złego, więc, czemu miałabym ci nie pomóc skoro mam taką możliwość i wiem co się wydarzy? – powiedziała szczerze do niego zdziwiona, bo dla Alicji pomoc, nawet wampirowi, w sumie głównie wampirowi była czymś bardzo logicznym i naturalnym.
- Ja tam lubię wampiry, poza tym wujek Elijah nie byłby zadowolony, że nie pomogłam komuś, kiedy mogłam to zrobić. – przyznała i uśmiechnęła się miło do niego. Alicja była… bardzo taka ciepła i beztroska w swoich odpowiedziach, w ogóle nie przeszkadzała jej obecność wampira, gdzie inne wiedźmy pozostawały napięte i gotowe do walki. Ech... Alicja znowu się zapędziła i palnęła imię pierwotnego, rozmawiając z przypadkową osobą.
_________________
Alicja fox
 
   Podziel się na:  
Morgan Darvill








INNE POSTACIE: Ollivander Kocur

Wysłany: 12 Listopad 2017   
  
Morgan Darvill

  

  
  
  
wampir  ✕
35 lat/a    ✕
mordowaniem   ✕
Mikael Mikaelson

  



Uśmiechnął się połową ust, nieco rzeczywiście rozbawiony wizją błyszczenia w słońcu. Natychmiast też stanął mu przed oczami obraz z parodii "Zmierzchu", gdzie Edward zrzucił z siebie ubranie i oczom wszystkich ukazała się wielka kula dyskotekowa usytuowana w strategicznym punkcie.
- Nie mam pojęcia, skąd autorka "Zmierzchu" wzięła pomysł, że błyszczymy i dlatego chowamy się przed słońcem - powiedział trochę ściszonym głosem, żeby przypadkiem postronne osoby nie usłyszały. W końcu po co ktoś miałby się zainteresować? Prawdopodobnie większość ludzi i tak uznała by ich za pomylonych albo za graczy RPG, którzy odgrywają akurat swoje role na ulicy. Istniały jednak też takie jednostki, jak łowcy,a tym lepiej było się nie rzucać w oczy, bo - jak Morgan uważał - większość z nich najpierw działała, a potem i tak nie myślała.Uznawali wszystko, co nadnaturalne, za złe i sądzili, ze należy to zabijać. Szlachetni... nie biorący pod uwagę, że po prostu każdy musi coś jeść, a znakomita mniejszość wampirów czy wilkołaków prosiła się o takie życie. I kto tu jest okrutnym mordercą...?
Tak czy inaczej - Morgan nie miał ochoty podłazić łowcom pod oczy i ściągać na siebie kłopotów, niezależnie od tego, czy by sobie poradził, czy nie.
- Myślę jednak, że nerwowa reakcja na nagłe wtargnięcie na czyjś teren występuje nie tylko u wampirów. Chyba każdy tak czasem miewa, że się zirytuje. Ale nie, akurat nie zamierzałem się denerwować. Widzisz, jestem niezwykle spokojną istotą - uśmiechnął się ciepło i skłonił nieznacznie, kładąc dłoń na swojej piersi - Niełatwo mnie zdenerwować, a już zwłaszcza będąc tak uroczą młodą damą, jak ty. Nie mógłbym się denerwować na kogoś takiego, tym bardziej, jeśli bezinteresownie przybiegł mnie ostrzec. Nie jestem również już dzieckiem, zresztą najczęściej chyba dzieci pozostawione bez opieki nie przeżywają zbyt długo. Nie mają takiej możliwości w świecie tylu nieprzychylnych istot. A.. możesz mi powiedzieć, co to za wampirzyca, która na mnie poluje według twojej wizji? Słyszałaś może jej imię albo potrafisz opisać, jak wygląda...?
Powieka mu drgnęła ledwie zauważalnie,kiedy usłyszał imię Elijah, a coś drgnęło w jego sercu, właściwie dość silnie. Nie, nigdy nie żywił miłosnych uczuć dla swojego - jak by na to nie patrzeć - brata, ale lubił go i szanował. Nie był pewien, co w tym momencie Elijah myśli o nim, ale to nie było przesadnie ważne w tym momencie. Oczywiście też brał pod uwagę, że mogło chodzić o kogoś zupełnie innego - ostatecznie niejednemu psu Burek - ale dziewczyna wyglądała,jakby była przyzwyczajona do wampirów, więc wniosek nasuwał się sam: wujek Elijah nie był człowiekiem. A wampirów w okolicach też nie było aż tak dużo, żeby wielu z nich nosiło to imię.
- Wujek Elijah...? - zapytał łagodnie, prostując się trochę - Wnioskuję, że też jest wampirem. Jak ma na nazwisko...?
 
   Podziel się na:  
Alicja Fox








INNE POSTACIE: AA, RN, KF

Wysłany: 13 Listopad 2017   
  
Alicja

  

  
  
  
czarownik  ✕
22 lat/a    ✕
To jej interes   ✕
Wilk go zjadł...

  



- Szczerze ? Ja też nie mam pojęcia, ale bardziej mnie zaskakuje to, że tamtejsze wampiry nie miały żadnych słabych punktów! - powiedziała naprawdę tym faktem zdenerwowana. No bo... każdy ma jakieś słabe punkty, nawet pierwotni je posiadają, więc co dopiero takie wampiry i to wymyślone! Alicja również zapanowała nad swoim głosem i konspiracyjnie się rozejrzała na boki, ale na szczęście kilku przechodniów już się od nich oddalało. Wbrew pozorom... gdyby ich cokolwiek teraz zaatakowało, albo ktokolwiek, to Morgan był bardzo dobrze chroniony, bo moc Alicji nie zadaje pytań, nie wnika kto jakie ma zamiary. Jeśli dziewczyna poczuje się naprawdę zagrożona, to moc zaczyna jej bronić. To tak jak Kol pozbył się przez to wszystkich szklanek z pokoju gościnnego. Rzucił w nią jedną, rozpieprzyły się wszystkie dookoła.
- Oczywiście masz rację, ale... jednak co jak co wampir może pogryźć, tak samo nie powinno się podkradać do wilkołaków, bo można dostać silny cios jak ten się odwinie, albo jeszcze w wilka przemieni. Każdy ma jakieś swoje zachowania, - stwierdziła i uśmiechnęła się do niego bardzo pogodnie, aż z iskierkami w oczach, bo zrobiło jej się bardzo miło na jego słowa. - Ooo... to miłe co mówisz, dziękuję. - powiedziała na głos, bo naprawdę tak sympatycznie jej się zrobiło. No proszę! Na pewno dla takich słów było warto go ostrzec! - O tutaj się z tobą nie zgodzę. - powiedziała poważniejąc i kręcąc głową.
- Wiesz, jak moja mama zginęła miałam 4 lata i zaopiekowała się mną własnie ciocia i wujek i no cóż... czasem im uciekałam i powiem ci, jak się potem okazało spotkałam bardzo wiele wampirów i wilkołaków i żaden mnie nigdy nie skrzywdził. W sumie... to nawet tacy jak wujek Magnus, który morduje jest zły i w ogóle dosyć taki czarny charakter - Alicja nie wiedziała, że Morgan go zna. - ... Opiekował się mną jak byłam chora i pozwalał kolorować swoje tatuaże, także... dlatego uważam, że bycie dzieckiem w świecie nieśmiertelnych jest całkiem w porządku. Chociaż nie powiem, ze śmiesznie jest kiedy spotykam kogoś, kogo znałam jako 4 latka.... a poznaliśmy się tydzień temu. - zaśmiała się na koniec, przedstawiając mu po części historię swojego życia i tego, że siedem dni temu jakoś jeszcze była małym uroczym dzieciaczkiem.
- Wizja była dość niewyraźna, przez to że ciebie nie znałam i na tobie się skupiłam, była to blondynka, była od ciebie dużo silniejsza. Szczupła i raczej atrakcyjna, niczego jej nie brakowało... i miała takie długie błyszczące kolczyki.... przykro mi więcej niestety nie pamiętam. - przyznała dosyć niepocieszona, że tak mało udało jej się skojarzyć rzeczy z napastniczką, która miała Morgana skrzywdzić. - A nie! - pisnęła nagle i klasnęła w dłoni .- Włosy, będzie miała związane w wysoką kitkę! - dodała z bardzo żywym przekonaniem i odetchnęła, że coś konkretniejszego sobie przypomniała. Alicja była tak ucieszona z tego, ze przypomniała sobie istotny szczegół, że nie zwróciła w ogóle uwagi na to, jak wampir zareagował na imię jej opiekuna.
- Mikaelson i tak jest też wampirem, ale bardzo fajnym, też się nie denerwuje, w sumie... to wujka chyba nie da się wyprowadzić z równowagi. - powiedziała szczerze i ... racja jego się nie dało w żaden sposób sprowokować! Bo... kiedyś na przykład Alicja dorwała się do koszul wujka i na każdej namalowała mu ładny obrazek kredkami, bo wszystkie były takie białe i smutne i... wujek się nie pogniewał! Dziewczyna niestety.... żyła w całkowitej niewiedzy o tym, że wujek Klaus zasztyletował całą swoją rodzinę i trzymał ich w trumnach, tak... to byłaby trauma.
_________________
Alicja fox
 
   Podziel się na:  
Morgan Darvill








INNE POSTACIE: Ollivander Kocur

Wysłany: 14 Listopad 2017   
  
Morgan Darvill

  

  
  
  
wampir  ✕
35 lat/a    ✕
mordowaniem   ✕
Mikael Mikaelson

  



Zrobił nieco sceptyczną minę na stwierdzenie, że wampiry ze "Zmierzchu" nie miały żadnych słabych punktów.
- Bo ja wiem...? Przecież nie mogły wychodzić na słońce, bo błyszczały jak dyskoteka. No i przecież były strasznymi potworami, które żywią się krwią i mają przez to ból du... - zaciął się trochę. Bywały takie momenty w jego życiu, kiedy był raczej mało arystokratyczny, a poza tym pochodził z raczej średniej klasy społecznej swoich czasów i przez wiele lat nie umiał nawet czytać; ale generalnie starał się zachowywać odpowiednio. Chrząknął więc i kontynuował - odwłoka. To bardzo poważne słabości, nie można z tym normalnie żyć, dlatego Cullenowie trzymali się na uboczu, a Edward przy Belli wyglądał, jakby zamierzał puścić pawia. Wyobraź sobie, że nie możesz się z nikim związać, bo ci tak śmierdzi, że się zwijasz w kłębek w ławce - zacmokał, kręcąc głową z miną pod tytułem "ciężkie, doprawdy".
Wysłuchał z poważną miną opowieści dziewczyny o jej dzieciństwie... dość krótkim, jak można było wywnioskować z końcówki opowieści. Drgnął lekko mrużąc nieznacznie oczy i teraz przyglądał się czarownicy z jeszcze większym zainteresowaniem, przewiercając ją wzrokiem. To... było interesujące. Bardzo.
- Co innego miałem na myśli - mruknął niewyraźnie - Chodziło mi o wampirze dzieci. Wiem, że część przeżywa, ale z tego, co wiem, ta część jest niewielka, tym bardziej, że na takich polują również inne wampiry - wyraźnie miał przed chwilą ochotę mówić o tym, ale teraz zostawił temat tylko z takim komentarzem, skupiając się na wieku Alicji - Chcesz mi powiedzieć, że tydzień temu miałaś jeszcze cztery lata, a teraz wyglądasz... - wyprostował ręce, jakby prezentował dziewczynę szerszej publiczności - tak? Jak to się stało?
Teraz trochę przestawał się dziwić, że Alicja była taka otwarta, wesoła i mówiła o jego bracie "wujek Elijah". Niemniej - to było naprawdę interesujące i Morgan z pewnością miał ochotę dowiedzieć się więcej na ten temat. Wiedział już, że dziewczę stojące przed nim nie było tym typem czarownicy, która była mu potrzebna i z którą chciał nawiązać kontakt powróciwszy na stare śmieci, ale stanowczo była bardzo ciekawa.
Kącik ust również zadrgał mu lekko na wieść o tym, że czarownica uważa "wujka Magnusa" za czarny charakter. Magnus to akurat tak rzadkie imię, że w dzisiejszych czasach chyba już nikt się tak nie nazywał. Musiał to więc być wampir, a takiego wampira też przez całe swoje pond pięćsetletnie życie Morgan poznał jednego. I ten rzeczywiście mógł uchodzić za czarny charakter, bo nie widział potrzeby choćby w odpowiednim zachowaniu przy stole, a co dopiero mówić o innych rzeczach. Nie widział potrzeby krycia się ze swoim - właściwie według Morgana bezsensownym - uwielbieniem dla mordowania i Darvill w związku z tym dziwił się, jakim cudem ten dzieciak przeżył dziewięćset lat. Chociaż bywały i takie momenty, że nie przeżyłby bez pomocy Morgana.
Tak czy inaczej syn Mikaela miał nieco inne zdanie na temat zła i mroku, jakie miały czaić się w Magnusie, ale nie zamierzał o tym z dziewczyną dyskutować. Ostatecznie - nie po to był teraz taki słodziutki, żeby zaraz zacząć opowiadać, czego to on nie robi nocami... albo całymi tygodniami, tylko po to, żeby się uspokoić i wyciszyć.
Nieświadomie przechylił nieco głowę na ramię, obejmując się jedną ręką w pasie, a łokieć drugiej opierając o nią. Gładził w zamyślaniu kąciki swoich ust, próbując odnaleźć w pamięci kogoś, kto mógłby pasować do opisu Alicji. W pierwszym momencie przyszło mu do głowy kilka atrakcyjnych blondynek, które mogłyby mieć z nim problem - z jakiegoś powodu dziewczyny nie lubią być zabawkami na jedną noc i złoszczą się nawet jeśli nic im się nie obiecywało. Z drugiej strony jednak ta blondynka podobno była od niego silniejsza i była wampirzycą... a taka przychodziła mu do głowy tylko jedna: Rebekah. Tylko dlaczego miałaby mu zagrażać, skoro była...?
...a może nie była martwa...? W końcu to Pierwotna, być może faktycznie na nich działa wyłącznie kołek z białego dębu, a taka drobnostka, jak - dosłownie - rozszarpanie nie stanowi dla nich problemu...?
Czoło wampira zmarszczyło się, a szczęka poruszyła trochę nerwowo. Może nie to, że się wystraszył, ale zaniepokoił, tym bardziej, że skoro Rebekah na niego polowała, to zapewne jej braciszkowie też. "Always and forever"...
- Nie wiem, dlaczego ktoś taki miałby mi zrobić krzywdę - powiedział po chwili. Po jego głosie też było słychać, że jest zaniepokojony, zresztą nie uważał, żeby miał powód to ukrywać. Myślał za to gorączkowo, jak by tu wykorzystać fakt, że "wujek Elijah nigdy się nie denerwuje." Owszem, Morgan wiedział, że się denerwuje, a jeśli w dodatku Rebekah mu opowiedziała swoją wersję historii utraty własnego ciała, to Darvill miał, delikatnie mówiąc, przechlapane. Wujek Elijah co prawda nie znęcał się nad tymi, którzy wyprowadzali go z równowagi, ale działał szybko i czasem bez próby rozmowy - a Morgan jakoś lubił swoje serce i nie chciał go zobaczyć w dłoni Pierwotnego tuż przed śmiercią - ale podejrzewam, kto to może być. Dziękuję ci za ostrzeżenie - spojrzał Alicji poważnie w oczy, kładąc dłonie na jej ramionach. Przez moment przemknęło mu przez myśl, żeby wampirzym urokiem skłonić ją do opowiedzenia Elijah tej rozmowy, ale tak szybko, jak pomysł przyszedł, tak odszedł. Takie próby nie miały sensu, jeśli Alicja była pod opieką tak potężnego wuja: z pewnością dostawała od niego werbenę. A nawet jeśli nie, to Elijah prędzej czy później by się zorientował i Morgan miałby jeszcze większe kłopoty - Wiesz, jest ktoś taki, kto sądzi, że wyrządziłem mu krzywdę i należy mnie zabić. Problem w tym, że ja nie chcę umierać, a ten ktoś uważa, że przez samo moje pochodzenie jestem zły i nie powinienem istnieć, bo nie lubi mojego stwórcy. Przenosi winy mojego ojca na mnie i sądzi, że jestem taki sam - nie, żeby to nie była po części prawda - dodał w myślach - Nie uważam, żebym zrobił jej coś złego... nie jako pierwszy w każdym razie. I nie chcę być karany za to, czyim jestem synem.
Opuścił ręce wzdłuż boków, prostując się nieco, ale z bardzo poważną miną teraz. I tym razem jego zachowanie nie było ani trochę udawane, jak to zwykle miało miejsce w rozmowach z.. kimkolwiek oprócz Mikaela właściwie; ewentualnie - z tymi, na których mu w żaden sposób nie zależało i nie potrzebował od nich niczego, więc mógł być wobec niech irytujący. A akurat na Alicji mu zależało jako na wychowance Mikaelsona: taka znajomość mogła okazać się przydatna, choćby teraz.
- Opowiadasz czasem wujkowi o swoich wizjach? Mówisz im, kogo w nich widziałaś i czy rozmawiałaś z taką osobą; czy ostrzegłaś? - zapytał z lekkim uśmiechem, który jednak nie docierał do pełnych niepokoju oczu - I kto właściwie cię wycho... wywał? Albo wychowuje, bo nie wiem, czy nadal jesteś pod czyjąś opieką...? Kim jest ciocia?
 
   Podziel się na:  
Alicja Fox








INNE POSTACIE: AA, RN, KF

Wysłany: 15 Listopad 2017   
  
Alicja

  

  
  
  
czarownik  ✕
22 lat/a    ✕
To jej interes   ✕
Wilk go zjadł...

  



Alicja go uważnie wysłuchała. W sumie i po części wampir miał trochę racji, jednak... młoda czarodziejka miała nieco inne podejście do tego.
- No tak, oczywiście z tym muszę się zgodzić, ale chodzi mi o bardziej taktyczne słabe punkty. Nie możecie wchodzić do domu nie zaproszeni, umieracie od ugryzienia wilkołaka, no i werbena... o takie słabe punkty mi bardziej chodziło, ale fakt faktem, przebywanie z dala od słońca musiałoby być dla takich stworzeń bardzo uciążliwe, poza tym ona mu nie śmierdziała, tylko zbyt kusząco pachniała, przynajmniej tak kojarzę. - powiedziała spokojnie Alicja przedstawiając swój pogląd w tym temacie. Uśmiechnęła się pod nosem na to, jak wampir się kulturalnie poprawił. Był naprawdę bardzo taki... kulturalny, tak to określenie bardzo do niego pasowało i Fox musiała przyznać, że dawno nikogo takiego nie spotkała. Następne słowa wampira dosyć ją zaskoczyły co okazała takim zmarszczeniem brwi i zacmokała ustami z takim hmm hmm hmm....
- Nie wiedziałam, że.... przemienia się też dzieci, no przynajmniej celowo i... Nie chciałabym utknąć na całą wieczność w ciele dziecka, to jednak... ma swój urok przez pewien czas, nawet krótki. - powiedziała z wyraźnym zastanowieniem. Alicja nie spotkała wampira młodszego niż... 20 lat fizycznych? Tak oni co określali? Ciocia Katherina kiedyś jej to tłumaczyła, że wampiry obowiązuje podwójny wiek. Rzeczywisty i fizyczny.
Kiedy do wampira dotarło to co powiedziała dziewczyna, ta uśmiechnęła się nieco z takim zawstydzeniem i rozłożyła ręce na boki, a potem je wzięła tak za plecy chowając je na chwilę w tylnej kieszeni spodni.
- No cóż... Już jako dziecko, no kiedy miałam 4 lata własnie mój talent do przewidywania przyszłości się rozwijał i to szybko. Miałam wizję kiedy spałam, albo na jawie. Któregoś dnia pojawiła się czarownica, która powiedziała, że użyje na mnie czaru i mnie postarzy, dlatego, żeby moja specjalna zdolność mogła się poprawnie rozwijać. Dzięki temu teraz, mogę reagować, tak jak w twoim przypadku, gdy widzę, że ktoś może ucierpieć. - Opowiedziała mu dosyć szczegółowo co ją takiego spotkało i sama jeszcze na siebie wskazała. No co.... czemu miałaby zatajać przed nim prawdę? Och tak... biedna Alicja, ma takie dobre serduszko prawda?
Cóż... trochę szkoda, że Fox nie była takim typem wiedźmy, który miałby mu pomóc, ale hej! Była typem bardzo sympatycznej wiedźmy! Wbrew pozorom, Alicja doskonale wiedziała co w Magnusie tkwi. Poznała już mrok w jego wnętrzu. Umiała go nawet zobaczyć w wampirze, dlatego starała się mu pomóc na tyle ile mogła, ale cóż... nie wiedziała, że Morgan też zna Magnusa, który był... naprawdę tak charakterystyczną osobą, że nie dało by się go pomylić z nikim innym. No chyba, że z Jacem, ale to tylko w chwili gdy mieli zasłonięte tatuaże i nie odzywali się.
W sumie to... dobrze, że wampir nie podał imienia wampirzycy, którą zaczął podejrzewać o przypuszczenie ataku na niego, bo... Alicja miała Ciocię Bekę, za naprawdę fajną wampirzycę i to taką, która z nią się bawiła w pokazy modowe i robiła jej fajne fryzury! Na pewno ciocia nie mogła by skrzywdzić tak fajnego faceta jak Morgan!
- Ja też nie mam pojęcia, wydajesz się być całkiem miły i sympatyczny, wiadomo pewnie też potrafisz być groźny, ale... nie widzę w tobie jakiegoś specjalnego mroku. - powiedziała z wyraźnym zasmuceniem, że nie umie mu niczego więcej powiedzieć, ani nie umie tego zdefiniować do końca. Wzruszyła przy tym lekko ramionami. Cóż... Alicja naprawdę żyła w przekonaniu, że Mikaelsonowie są naprawdę fajnymi wampirami i są kochającą się rodzinką. Tak... dziewczynę za jakiś czas czeka całkiem mocne zderzenie ze ścianą, ale może jednak nie dzisiaj...
Kiedy Morgan zastanawiał się nad zahipnotyzowaniem Alicji ta uśmiechnęła się do niego bardzo pogodnie i gdy ten stał tak blisko trzymając ją za barki, ta po prostu zrobiła krok do przodu i przytuliła mężczyznę. - Nie masz za co, mam nadzieję, że uda ci się przed nią uciec, a ona ci odpuści. - powiedziała takim szczerym i ciepłym głosem, po czym się odsunęła. Alicja właśnie nie faszerowała się werbeną. Doszła do wniosku, że czasem wampirom trzeba pomóc, szczególnie gdy łowcy ostatnio mieli różne dziwne substancje, no i wirus burzył działanie regeneracji, a... taka krew jeszcze wzmocniona magią, działała dobrze na wampiry.
Gdy padły kolejne słowa z ust wampira, Alicja się wyraźnie zmartwiła i zaniepokoiła. Było to po niej od razu widać i jeszcze.... nawet zapach jej się zmienił.
- Przemienił cię wujek Klaus... w sensie Niklaus Mikaleson? - .... dziecko drogie dojebało pytaniem za 100 punktów! Alicja ty infantylna owco! - Sporo wampirów go nie lubi, albo się go boi.... - dodała tłumacząc też to, o co zapytała. To akurat dziewczyna wiedziała, nawet Wujek Kol ostatnio z nią trochę spiskował, przez co dziewczyna dalej miała moralne problemy. - To przykre, że ktoś cie posądza o przewinienia twojego stwórcy. Nie powinno tak być, no bo jeśli faktycznie ty niczym nie zawiniłeś... to nie powinieneś być narażony na niebezpieczeństwo. Czasem wampiry są zbyt honorowe i nie umieją, albo komuś przebaczyć, albo odpuścić czy zapomnieć. - powiedziała i to wyraźnie taka... pewna trafności swoich słów. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, co ten Morgan musiałby zrobić takiego strasznego, żeby stać się dla kogoś wrogiem, ale wiadomo, czasem pozory są bardzo dobrze rozgrywane i skutecznie ukrywają prawdę.
- A to zależy, czasami mówię jak się na przykład z wujkiem widzę i akurat zapyta, czy coś ciekawego widziałam, ale ogólnie teraz nie spotykam go za często.... - tutaj aż posmutniała na tyle że ciężko westchnęła. - ... no ale jak wizja jest dla mnie jakaś niezrozumiała, albo widzę kogoś kogo nie umiałam znaleźć to mówię wujkowi, ale teraz w sumie nie wiem gdzie jest. - przyznała i wzruszyła ramionami. Alicja się nieco uśmiechnęła.
- Wychowywała mnie mama, ale zginęła kilka miesięcy temu w wypadku. Mama była znajomą cioci Kath i ta po jej śmierci mnie przygarnęła i razem z wujkiem mnie wychowali. Znaczy to jest teraz tak, że... radzę sobie sama, mówię wujek mi gdzieś ostatnio przepadł, pewnie załatwia jakieś ważne sprawy, ciocia pewnie tak samo... jestem trochę taką wiedźmą rodziny Snow, bo Magnus mnie właśnie czasem dogląda, a ja jego, no i próbuje mi pomóc trochę zapanować nad moją mocą,.... a tak to mam tutaj w mieście swoje mieszkanie i mam też pracę... i samochód! - powiedziała na koniec wyraźnie zadowolona z faktu posiadania auta, którym umiała jeździć. W sumie to Alicja, znowu za dużo zaczęła paplać, ale... no niestety młoda taka już była. Wciąż tkwiło w niej dziecko i na razie nie szło tego z niej wyplenić. - No... ciocia to Katherina Pierce, też jest wampirzycą. - odpowiedziała mu pogodnie. Alicja poruszyła się tak trochę nerwowo i po prostu złapała wampira nieco za dłoń. Ten mógł poczuć takie ciepło, które zaczęło go tak.... rozluźniać.
- Hej... nie martw się tą wampirzycą... jeśli chcesz to ja mogę cię zabrać w bezpieczne miejsce i cie obronić. - powiedziała takim zmartwionym tonem. Alicja może i nie znała wampira, ale miała dobre serce i nie chciała, by coś mu się stało. Uśmiechnęła się do niego tak ciepło i ze wsparciem.
_________________
Alicja fox
 
   Podziel się na:  
Morgan Darvill








INNE POSTACIE: Ollivander Kocur

Wysłany: 15 Listopad 2017   
  
Morgan Darvill

  

  
  
  
wampir  ✕
35 lat/a    ✕
mordowaniem   ✕
Mikael Mikaelson

  



Kiwnął głową, zgadzając się z tym, co mówiła Alicja.
- Oni też nie mogli wejść do domu nie zaproszeni, ale rzeczywiście nie mieli tych słabych punktów jakoś bardzo dużo. W zasadzie byli praktycznie ludźmi. A co do tego, jakim wydawał się Edwardowi zapach Belli, to... Cóż - rozłożył ręce - Wyglądał w filmie, jakby miał zamiar zaraz puścić pawia. Ewentualnie - jakby właśnie dostał rozwolnienia stulecia.
Uśmiechnął się na samą myśl o tej scenie. Według niego cały ten film był beznadziejny, a książki nawet nie próbował czytać - miał ciekawsze rzeczy do roboty. Niemniej, spotkał się ostatnio z wieloma różnymi wyobrażeniami na temat wampirów, każde dziwniejsze od poprzednich. Nawet szkoły dla wampirów powstawały w książkach. Straszne. W dodatku to wszystko można było w księgarniach znaleźć pod etykietą "horror".
Zmarszczył brwi, kiedy usłyszało przemianie dzieci, a chwilę później westchnął, kręcąc głową.
- Miałem na myśli wampirze dzieci. Każdy kiedyś się rodzi i musi nauczyć żyć w swoim świecie. Nieważne, ile człowiek ma lat umierając, ale stając się wampirami,znów są dziećmi. Można to różnie nazywać, można nie nazywać wcale, ale każdy z nas musi się nauczyć bycia wampirem tak, jak człowiek musi się nauczyć bycia człowiekiem. Każdy z nas musi przejść przez okres,kiedy nad sobą nie panuje, kiedy nie całkiem wie, co się z nim dzieje, kiedy poznaje swoje możliwości - zarówno człowiek, jak i wampir. Każdy z nas potrzebuje wtedy rodziców albo kogoś pełniącego funkcję rodziców. Jeśli ich zabraknie, jest naprawdę bardzo trudno i mało kto to przeżywa. Tak, jak z tobą: masz wujka i ciocię po stracie rodziców, ale bez nich mogłabyś nie przeżyć. Rozumiesz? - uśmiechnął się łagodnie, nawet nie zdając sobie teraz sprawy z tego, że wchodzi w rolę ojca... którym kiedyś był. Raz. Dla ludzkiego dziecka. I nigdy więcej już nie próbował, bo pokochał tego chłopca jak własnego syna, a jego strata go za bardzo zabolała.
- A jeśli chodzi o przemianę dzieci, to też się zdarza, ale niezwykle rzadko. Rzeczywiście życie w ciele dziecka przez wieczność byłoby nie do zniesienia.
Uniósł brew, słysząc historię przemiany Alicji w fizycznie dorosłą osobę i aż mu szczęka trochę opadła.
- Przemieniła cię, żeby... twoja zdolność się... słucham? - popatrzył na dziewczynę jak na kwadratowe jajo - Czy ona na głowę upadła?! Niby jak twoje zdolności mają się rozwijać prawidłowo, jeśli cokolwiek ci się przyspiesza? Problem by był, gdybyś miała spowolniony rozwój fizyczny, ale przyspieszanie go dla "prawidłowego rozwoju"?! Przecież jeśli ty masz cztery lata, to o świecie wiesz tyle, co przeciętny czterolatek. A czterolatek jest na tym etapie rozwoju, że nawet swojego ciała jeszcze nie zna, nie mówiąc o świecie zewnętrznym!
Naprawdę nie mieściło mu się w głowie, że można by zrobić coś tak głupiego. Przecież jeśli jeszcze tydzień temu Alicja wyglądała jak czterolatka, to umysłowo pozostała na tym samym poziomie, bo dlaczego miałoby być inaczej? Jak miałaby się nauczyć wszystkiego, co choćby nastolatek wiedzieć powinien? Skąd miałaby umieć czytać, liczyć, rozmawiać z ludźmi, wiedzieć, jak należy się zachować w takiej czy innej sytuacji, komu ufać, a komu nie, jeżeli całe dzieciństwo zostało jej odebrane?
Nie zareagował na uwagę o swoim mroku czy jego braku - w tym momencie był zbyt zaaferowany brakiem logiki w działaniu wspomnianej przez Alicję czarownicy. Chyba, że chciała zrobić tej dziewczynce krzywdę - wtedy to był idealny sposób i owej czarownicy należały się gratulacje.
Z zamyślenia na ten temat wyrwało go dopiero pytanie o Klausa, które go zaskoczyło. Spojrzał na Alicję zdziwiony, nie wiedząc, skąd jej się wziął taki domysł.
- Nie, to nie był Niklaus. Na świecie jest znacznie więcej wampirów, niż rodzeństwo Mikaelsonów - powiedział z łagodnym uśmiechem, który jednak spełzł nieco z jego twarzy, gdy usłyszał, że dziewczyna nie spotyka się ostatnio zbyt często z Elijah. To niedobrze. To nawet bardzo niedobrze, biorąc pod uwagę, że Rebekah faktycznie mogła pokonać Morgana i zechcieć się nad nim trochę poznęcać w odwecie za rozszarpanie.
Z zamyślenia wyrwało go to przytulenie. Popatrzył na dziewczynę zaskoczony, nie bardzo wiedząc, co zrobić - mało kto się do niego przytulał, zwłaszcza tak niespodziewanie; a jeśli już ktoś to robił, to zazwyczaj obrywał. Ale tej dziewczyny jakoś wampir nie mógł skrzywdzić - była zbyt słodka i niewinna, zachowywała się praktycznie jak dziecko... którym zresztą była.
Uniósł znów brwi, patrząc na Alicję sceptycznie, gdy ta wspomniała o pracy i samochodzie.
- Jaką masz pracę? I jak nauczyłaś się ją wykonywać? I skąd masz prawo jazdy? - zapytał, starając się nie brzmieć zbyt chłodno. Z jakiegoś powodu zirytowała go wiadomość o postarzaniu, chociaż nie do końca wiedział, dlaczego - być może po prostu po tym,jak wychowywał syna, miał słabość do dzieci, w głębi serca pragnął być ojcem i nie znosił, jeśli ktoś robił dzieciom krzywdę. A to, że ktoś tak gwałtownie postarzył Alicję, było niewątpliwie krzywdą, nawet jeśli sama czarownica jeszcze tego nie zauważyła.
- Myślę, że byłoby dobrze, gdybyś o wszystkich swoich wizjach i spotkaniach mówiła wujkowi Elijah - powiedział już z łagodniejszym uśmiechem - W końcu jest twoim opiekunem, powinien wiedzieć, żeby przypadkiem nic ci się nie stało.
Alicja zaskoczyła go ponownie, kiedy chwyciła go za dłoń. Fakt, poczuł ciepło, poczuł, że się rozluźnia i wiedział, że to chodzi o czary, ale trochę mu to rzeczywiście pomogło. Rozbawiła go jednak propozycja obrony ze strony dziecka.
- Nie trzeba, dziękuję - powiedział z uśmiechem - Poradzę sobie. I dziękuję ci za ostrzeżenie.
 
   Podziel się na:  
Alicja Fox








INNE POSTACIE: AA, RN, KF

Wysłany: 16 Listopad 2017   
  
Alicja

  

  
  
  
czarownik  ✕
22 lat/a    ✕
To jej interes   ✕
Wilk go zjadł...

  



- Naprawdę? - tutaj się naprawdę bardzo zdziwiła bo... no dałaby sobie obie ręce odciąć o to, ze ta zasada Zmierzchowe wampiry nie obowiązywała. - Będę musiała obejrzeć jeszcze raz. Ale masz całkowitą rację, jego mina była po prostu powalająca! - powiedziała i cicho się zasmiała na wspomnienie per "kuli dyskotekowej" która była grana przez Roberta na wielkim ekranie. Jego mina... naprawdę bezcenna. Szczerze w dzisiejszej dobie, to Alicji chyba najbardziej bliskie wydały się wampiry z Underworldu do tych, które w istocie kroczyły po świecie. Chociaż... żadne nie były w stu procentach identyczne.
Następne go słowa sprawiły, że panna Fox przeszła w tryb tak zwanej.. Gąbki. Dosłownie chłonęła wszystko co mówił z bardzo wyraźnym zaciekawieniem, jakby jej opowiadał najlepszą bajkę na dobranoc w historii.
- Ach o to ci chodziło, w sumie... to bardzo logiczne, kurczę... nigdy nie patrzyła na to pod takim względem, w sensie tego, że wampir musi nauczyć się być wampirem. To zrozumiałam, ale jedna rzecz .... Dlaczego starsze wampiry zabijają te młodsze? Rozumiem, ze to zdarza się tylko czasem, ale jednak... no są to młode wampiry prawda? Może jakby nimi odpowiednio pokierować i pomóc, to nie trzeba byłoby ich zabijać... nawet jak są na początku takie trudne do ogarnięcia przez te emocje .... ale tak już wiem o co ci chodziło. - powiedziała i pokiwała mu ochoczo głową. Faktycznie to było bardzo logiczne. Dziewczyna musiała przyznać, że Morgan bardzo dobrze tłumaczył i pewnie gdyby spotkała go gdy miała kilka lat, to dostałby etykietkę wujka i teraz też by tak do niego mówiła!
Oj no i.... Alicja trochę tak się speszyła jak ten się uniósł na historię jej postarzenia. Czemu wszyscy taką agresją na to reagowali, to nie była jej wina, tylko tamtej wiedźmy, która zniknęła... trochę ją to dobijało, że wszystko było dobrze, a potem jak komuś o tym mówiła, to nagle brali ją za tą czterolatkę, którą już nie była. Zdecydowanie musi wbić sobie do głowy by tego faktu nie podawać. Dziewczyna westchnęła ciężko i poczuła się jak na dywaniku u dyrektora.
- To nie moja wina... ta czarownica powiedziała tylko tyle, że to dla mojego dobra, wizje się nasilały i umysł dziecka nie mógł tego ogarnąć, własny talent zaczął nie wyniszczać, w sumie i tak mam skutki uboczne tego.... i nie mam mentalności czterolatka... - powiedziała i dała mu chwilę by ten ochłonął po informacji, którą dostał jeszcze chwilę temu i nim wyraźnie mocno wstrząsnęła. Westchnęła nieco ciężko.
- Wiem o świecie tyle co przeciętny dwudziestoparolatek. Swoje ciało ten znam, wiem jak się robi dzieci i co zrobić, żeby nie mieć dzieci... kiedy wiedźma rzuciła na mnie urok, to moja mentalność też poszła do przodu. Nie umiem tego dokładnie wyjaśnić, ale... zaprogramowała to we mnie, po prostu wiem to wszystko, automatycznie. - powiedziała starając się mu to wyjaśnić, co nie było w sumie wcale takie łatwe. Do tej pory sama średnio to rozumiała, tym bardziej, ze wiedźma zniknęła, a ona dalej nie mogła się złapać z ciocią i wujkiem, którzy jej naprawdę przepadli. Fakt faktem Alicja była dosyć wrażliwa i infantylna, ale nie była taka przez cały czas.
- No tak wiem, że są, ale chyba tylko jego tak dużo osób nie lubi, żę chciałoby krzywdzić nawet jego wampiry. - powiedziała bo to akurat dla niej było w sumie... logiczne, ale w tej chwili już trochę zwątpiła w siebie.
- To co ten stwórca jej zrobił, że aż taka wściekła jest na ciebie? - zapytała bo to teraz dla niej sprawiało całkiem sporą zagwozdkę. Cóż... gdyby Alicja wiedziała, że wampirzycą która ma zaatakować Morgana jest jej ciocia... to na pewno chciałaby zareagować i by się z Beką skontaktowała, tylko po to żeby poprosić ją o wyluzowanie i odpuszczenie Morganowi. W końcu... dalej nie widziała powodu dla którego miałby zostać skrzywdzony. Widząc jego sceptyczne spojrzenie, gdzieś w duchu się uśmiechnęła, bo już widziała jego zdziwienie na jej kolejne słowa.
- Jestem prokuratorem okręgowym tutaj w mieście i pracuję też na komendzie w Mystic. Tak jak ci mówiłam, po prostu coś potrafię i umiem. Prowadzić auto też potrafię, chociaż nie lubię szybkiej jazdy, ale to przez to, ze mama zginęła na drodze... - trochę posmutniała w tym momencie swojej wypowiedzi. - ... a co do dokumentów, to po prostuje miałam od tej czarownicy tak samo prawo wykonywania zawodu i inne świadectwa. Gdybyś mnie chciał z czegoś przetestować czy kazać napisać maturę zrobiłabym to bez problemu, naprawdę nie jestem już czterolatką. - powiedziała spokojnie i posłała mu tylko uśmiech. Cóż Morgan miał bardzo dużo racji, tak samo jak Kol i tak samo jak Vincent. W chwili kiedy Alicja została pozbawiona swojego dzieciństwa, została jej odebrana możliwość nauczenia się świadomego korzystania z mocy. Jasnowidzenie, rozwinęło się prawidłowo, tak jak wiedźma tego oczekiwała, ale sama moc, do rzucania czarów, żyła w dziewczynie swoim własnym życiem, dlatego ta, nie umiała świadomie z niej skorzystać. Vincent mówił, że tego uczy się od dziecka, na przestrzeni lat, poznaje i oswaja się z tym, ale... jej to odebrano.
- Spokojnie, moja moc nie pozwoli mi zrobić krzywdy.... ale w sumie to jak mi się uda wujka znaleźć to mu o dużo rzeczach będę musiała opowiedzieć, o tobie tez mu opowiem. Z tobą pewnie też chciałby się poznać, kiedyś pamiętam bardzo marudził, ze cięzko trafić teraz na wychowanych ludzi no i wampiry. - powiedziała i się do niego uśmiechnęła. Alicja nieświadomie zadziałała na niego tą mocą, bo dla niej to było odruchowe, by kogoś pocieszyć albo wesprzeć.
- Mam nadzieje, że ci się uda i nie zrobi ci krzywdy, zawsze... o możesz poprosić swojego stwórce o pomoc, wtedy będzie was dwa na jedną. - zaproponowała bo to było bardzo logiczne!
_________________
Alicja fox
 
   Podziel się na:  
Morgan Darvill








INNE POSTACIE: Ollivander Kocur

Wysłany: 17 Listopad 2017   
  
Morgan Darvill

  

  
  
  
wampir  ✕
35 lat/a    ✕
mordowaniem   ✕
Mikael Mikaelson

  



Zauważy, że Alicja dosłownie chłonie podawane przez niego informacje. Zastanowił się, czy przypadkiem nie gada za dużo, ale z drugiej strony uznał, że nie - tego typu informacje nie mogły raczej w żaden sposób zagrozić wampirom, bo i jak?
- Dlatego, że nie każdy życzy sobie więcej wampirów na swoim terenie - odpowiedział na jej pytanie o zabijanie piskląt - Czasem zdarza się nawet tak, że w mieście są całe struktury... nazwijmy to - rządowe. Wtedy ktoś, kto takim miastem rządzi, chce mieć wszystkie wampiry pod kontrolą i nie wolno tworzyć nowych bez jego zgody. Zresztą nawet jeśli nie ma akurat jakiejś konkretnej władzy, to młodzi padają ofiarą starszych zwyczajnie dlatego, że są niebezpieczni. Mogą łatwo sprawić, że nasz świat wyjdzie na jaw, mogą łatwo naprowadzić na nas łowców albo innych naszych wrogów. I oczywiście, że pewnie dałoby się okiełznać takiego pisklaka i nauczyłby się życia, jeśli znalazłby się pod czyjąś opieką, ale po pierwsze: nie każdy ma ochotę wychowywać dzieci, zwłaszcza nie swoje. Po drugie: dzieci niekoniecznie są skłonne zaufać obcym, zwłaszcza będąc nowo przemienionymi wampirami, które nie wiedzą, co się z nimi dzieje i są przerażone. Po trzecie: to jest to, o czym mówiliśmy - wampirze dzieci potrzebują rodziców, bo inaczej mogą bardzo szybko zginąć.
Według Morgana owszem - Alicja była czterolatką. Mówiła i zachowywała się w dziecinny sposób: uroczy, słodki, ale na pewno nie dorosły. Morgan momentami aż miał ochotę ją przytulić i się zaopiekować (budziła w nim najwyraźniej sporo ojcowskich instynktów). Słuchał jednak dziewczyny z rosnącym sceptycyzmem, splótłszy ręce na piersi. Po jego minie było wyraźnie widać, że nie jest do tego wszystkiego przekonany i nie bardzo umie sobie wyobrazić, jak można w tydzień stać się dwudziestolatką zarówno fizycznie, jak umysłowo - aż miał ochotę to w jakiś sposób sprawdzić. Nie o to chodziło, że chciał znaleźć takie zaklęcia i przekonać się, że dziewczyna mówi prawdę, bo co do czarownicy i zaklęć nie miał wątpliwości, ale miał ochotę sprawdzić, ile naprawdę dziewczyna wie. Ten sceptycyzm rósł z każdym kolejnym zdaniem wypowiadanym przez Alicję.
- Zaprogramowała cię... - mruknął pod nosem, przyglądając się Alicji - I jesteś... prokuratorem. A, przepraszam, ile masz lat teraz? Bo przeciętny początkujący, całkiem jeszcze zielony prokurator zwykle jest po trzydziestce, jeśli się nie mylę. Do tego trzeba przejść przez studia, później bodajże pięcioletnią aplikację adwokacką, chyba praktykę w biurze prokuratorskim i kolejne studia już pod tym kątem, ale nie jestem pewien... No, trzeba się sporo nauczyć, zanim się zostanie takim przynieś, wynieś, pozamiataj. Więc... ile masz lat? - uśmiechnął się słodko - Wybacz mój sceptycyzm, ale po prostu trudno mi uwierzyć, że faktycznie wiesz wszystko, co wiedzieć powinnaś na tym etapie życia. I nadal uważam, że ta czarownica zrobiła ci dużą krzywdę.
Odetchnął ciężko, kręcąc głową i zastanowił się nad pytaniem Alicji dotyczącym jego stwórcy.
- Właściwie, to rzeczywiście całkiem sporo jej zrobił, ale to nie moja wina - wzruszył ramionami, patrząc w chodnik - Tak czy inaczej - dziękuję ci za ostrzeżenie. A swojego stwórcy raczej o pomoc prosić nie będę - uśmiechnął się, zerkając na Alicję - Od dawna nie miałem z nim kontaktu i... raczej niekoniecznie chcę mieć.
Zabolały go jego własne słowa, ale właśnie dlatego starał się o Majku w ogóle nie myśleć ani nie mówić. Za bardzo go to wszystko bolało.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





ATTENTION, BITCHES!
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ!) wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
SZANOWNI PARTNERZY!
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz (tym lepiej dla Ciebie, lol), ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM #YOLO