VAMPIRE DIARIES Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
VIP room #2
Autor Wiadomość
Aleksander Walker


human





Informacje ⌄
KSYWKA – Alec
ZAWÓD – łowca na pełen etat
MIESZKA W – Sunsetrose
TYP – protagonista
świadomy/a


ZAGRAJ ZE MNĄ

coś drgnęło w sercu

24 lat/a

M U L T I K O N T A
Hoshi, Gabriel, Majki

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Aleksader

  
Walker


Sposób, w jaki Ollivander go przy sobie przytrzymywał był chyba właśnie tym, czego Alec potrzebował. Gdyby nie dłoń czarownika na piersi, a druga nadal trzymająca biodra łowcy, by te nie spróbował się wywinąć, to bardzo prawdopodobne, że Alec by uciekł. Nie był aż tak śmiały i nie był pewien, czy wytrzymałby to wszystko - zupełnie dosłownie. Było mu tak dobrze jak jeszcze nigdy, a przecież zdawał sobie sprawę z tego, że to tylko taniec, że nie robią nic złego, nic ponad delikatne dotykanie się i ocieranie o swoje ciała... najwidoczniej jednak to wystarczyło, żeby wyobraźnia Aleksandra pognała gdzieś hen, daleko i chłopak przestał nie tyle myśleć racjonalnie, co w ogóle myśleć.
O dziwo, pocałunek w szyję go nie wystraszył, za to po jego kręgosłupie przebiegły miliony maleńkich, lekko kujących iskierek, docierając w końcu na sam dół pleców i aż do podbrzusza, w którym wszystkie się skumulowały i wybuchły, na tyle głośno, że Olli na pewno to usłyszał - w postaci jęku, wydanego przez odchylającego głowę Aleca. W tym tańcu, dotyku jego dłoni, ruchach bioder, w oddechu Olliego, w jego delikatnym muśnięciu warg... było coś, co sprawiało, że Alec stawał się jednocześnie napięty i zrelaksowany. I o ile wcześniej uważał, że to dwa skrajne uczucia i nie mogą działać jednocześnie, to teraz stwierdził w myślach, że czuje się wprost nieziemsko i nie chce, żeby to się kończyło. Nawet kosztem tego, że chwilę wcześniej sam siebie opieprzał w myślach, jaki to jest głupi, naiwny i jak bardzo dał się podejść jakiemuś przypadkowemu facetowi... Ale czy gdyby Olli był tylko jakimś tam facetem, gdyby nie pociągał Aleca, to "heteroseksualny łowca" dałby się tak po prostu podejść? Wątpliwe.
W pewnym momencie, nadal odbywając ze sobą wewnętrzną walkę, odwrócił się przodem do Ollivandera, objął go za szyję za ugiął jedną nogę w taki sposób, że kolanem przesunął pomiędzy udami mężczyzny, nieco w górę - niewinnie, nie za wysoko. W końcu to tylko taniec, niewinne ocieranie się o siebie... nic takiego. Patrzył przy tym w jego oczy, swoimi wielkimi, ciemnymi, płonącymi teraz jak w gorączce.
_________________

The boy never cried again, and he never forgot what he'd learned: that to love is to destroy, and that to be loved is to be the one destroyed.

 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Kocur
ZAWÓD – właściciel klubu
MIESZKA W – Sunsetrose
TYP – protagonista

GRAM JUŻ

nie istnieje

30/427 lat/a

M U L T I K O N T A
Morgan

Wysłany: 15 Styczeń 2018   
  
  
Ollivander

  
Le Chat


Zadrżał, słysząc ten jego jęk i zakręciło mu się lekko w głowie - chłopak nie uciekał, podobało mu się coraz bardziej, podobał mu się dotyk Ollivandera... a to mogło oznaczać, że jednak może dziś będzie między nimi coś więcej, niż tylko rozmowa i taniec.
Przemknął mu przez głowę pomysł zaproszenia Aleksandra do domu - nie chciał, żeby chłopak swój pierwszy (ewidentnie pierwszy) raz z mężczyzną - a może i pierwszy w ogóle - przeżywał gdzieś w jakimś VIP-roomie w klubie ze striptizem. Z drugiej strony jednak możliwe, że jeśli teraz by przerwali, to nastrój by prysł i nic by z tego nie wynikło...
Westchnął głośno, czując jego kolano między udami i odruchowo poruszył biodrami, chcąc poczuć jego dotyk wyżej. Patrzył mu w oczy płonącym wzrokiem, obejmując teraz palcami jego kark i masując dość mocno i władczo, ale nie boleśnie. Jego serce coraz bardziej przyspieszał, Olli czuł, jak tłucze mu się w piersi, słyszał jego dudnienie w uszach... Muzyka już praktycznie do niego nie docierała; znalazł się w innym świecie, w którym istnieli tylko oni dwaj. Czuł pod swoją dłonią serce Aleca, również bijące bardzo mocno, obijające się o jego palce..
Nawet nie wiedział kiedy jego wargi musnęły usta Aleksandra, kiedy je ucałowały... nie był pewien, w którym momencie rozchylił językiem jego wargi i pocałował go delikatnie i ostrożnie, żeby chłopak nie uciekł,; ale jednocześnie trzymając go za kark i drugą ręką znów obejmując go na wysokości bioder. Teraz położył dłoń na jego plecach, tuż nad pośladkami i przycisnął go znów do siebie, tak, że teraz chłopak z pewnością czuł coraz wyraźniejszą wypukłość Olliego na swoim biodrze.
_________________


Keiji




Morita


 
   Podziel się na:  
Aleksander Walker


human





Informacje ⌄
KSYWKA – Alec
ZAWÓD – łowca na pełen etat
MIESZKA W – Sunsetrose
TYP – protagonista
świadomy/a


ZAGRAJ ZE MNĄ

coś drgnęło w sercu

24 lat/a

M U L T I K O N T A
Hoshi, Gabriel, Majki

Wysłany: 15 Styczeń 2018   
  
  
Aleksader

  
Walker


Być może to akurat byłoby dla Olliego zaskoczeniem, ale Alec nie tylko nigdy wcześniej nie był z mężczyzną, ale nie był również z kobietą i jeszcze do tej pory się nawet nie całował - można więc już powiedzieć, choć do niczego więcej na razie nie doszło - że Ollivander był jego pierwszym. Do tej pory Alec nie czuł potrzeby wiązania się z kimkolwiek, a przygody na jedną noc nie leżały w jego naturze - dlatego właśnie pozostawał dwudziestoczteroletnim prawiczkiem bez jakiegokolwiek doświadczenia, nawet jeśli chodzi o pocałunki. Nigdy jednak tego nie żałował, w końcu od siedemnastego roku życia zajął się polowaniem na wampiry po utracie rodziny i naprawdę nie w głowie mu były jakiekolwiek romanse i igraszki. Co więc zmieniło się tej nocy? Dlaczego dał się porwać czarownikowi, najpierw do VIP-roomu, później do tańca, a teraz również do pocałunku? Z całą pewnością nie obejdzie się później bez kaca moralnego, ale... później. Na razie było mu zbyt... dobrze? Nie, to nie jest to słowo. Nie ma słowa, które opisałoby w pełni to, jak się teraz czuł.
Pocałunek może i był nieplanowany, ale nie można powiedzieć, że Alec się go nie spodziewał. Doskonale wiedział, że ich usta się spotkają już w momencie, kiedy odwrócił się przodem do czarownika i spojrzał mu w oczy. Nie bez powodu też jego kolano przesunęło się pomiędzy udami mężczyzny - było to podświadome, ale chciał go w ten sposób sprowokować do dalszych działań, na które sam nie mógł się odważyć. Jak na pierwszy raz, pierwszy kontakt fizyczny z mężczyzną, pierwszy flirt i inne pierwsze rzeczy, które dzisiejszego dnia robił, to chyba nie było tak źle... i nie był aż tak niewinny, jak Olli zapewne myślał na samym początku. Ani tak heteroseksualny, jak myślał sam Alec.
Trzymanie za kark z jednej strony uspokajało Walkera, ale z drugiej strony bardziej go pobudzało i chyba było to w obu przypadkach dobre działanie. Podobał mu się ten dotyk - stanowczy, ale nienachalny, taki... idealny, w sam raz pasujący do tej konkretnej sytuacji, pasujący do niepewnego Aleca i idealny, by przekonać go, że nie dzieje się nic złego, a Olli ma wszystko pod kontrolą.
Czy to znaczy, że podobało mu się bycie pod jego kontrolą...? W życiu by się do tego nie przyznał, ale tak. Bardzo.
Sam nie wiedział kiedy oddał pocałunek, wczepiając palce obu dłoni w jego włosy. Prawdopodobnie to Olli dominował w tym pocałunku, ale Alec też nie zamierzał pozostać mu dłużny i starał się odwzajemnić każdą pieszczotę warg i każde muśnięcie języka, byle tylko pokazać mu, że wszystko jest w porządku, nie jest za szybko i on również tego chce.
Nawet, jeśli coś w jego głowie krzyczało, że nic nie jest dobrze, owszem, jest za szybko i nie, wcale nie chce całować się z facetem. Skrupulatnie jednak ignorował ten głos, oddając się pocałunkom i coraz mocniej napierając na Olliego, nadal w tańcu, tylko teraz trochę innym - tańcu języków, nie ciał.
A wypukłość w spodniach? Owszem, czuł, tak samo jak Kocur na pewno czuł, że spodnie Aleca zrobiły się trochę za ciasne. O dziwo nie zawstydziło go to - nie uznał tego za coś wstydliwego, było raczej naturalne w tej sytuacji. Może po prostu za dużo wypił...? A może za bardzo go pragnął.
_________________

The boy never cried again, and he never forgot what he'd learned: that to love is to destroy, and that to be loved is to be the one destroyed.

 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Kocur
ZAWÓD – właściciel klubu
MIESZKA W – Sunsetrose
TYP – protagonista

GRAM JUŻ

nie istnieje

30/427 lat/a

M U L T I K O N T A
Morgan

Wysłany: 16 Styczeń 2018   
  
  
Ollivander

  
Le Chat


Nie, to nie byłoby dla Olliego zaskoczeniem - podejrzewał, że Alec jeszcze z nikim nie był. Co prawda sądził, że może chłopak już się całował z jakąś dziewczyną, ale nie podejrzewał, żeby był z jakąś w łóżku. Zaskoczeniem za to byłaby dla niego informacja, że pocałunek był planowany - dla niego nie był. Nie w tym stopniu w każdym razie: owszem, chciał pocałować Aleksandra, ale wahał się i nie chciał działać zbyt szybko. Nie pomyślało pocałunku od razu, kiedy chłopak odwrócił się przodem do niego, nie sądził też, że on zrobił to specjalnie w tym celu. Niemniej - pocałował go, z pewna obawą, że chłopak się odsunie. Ulżyło mu, kiedy tego nie zrobił, a nawet oddał ten pocałunek, wczepiając dodatkowo palce w jego włosy. Olliemu zakręciło się w głowie i prawie zupełnie odpłynął, tym bardziej w dodatku czując, że nie tylko on sam ma nieco już zbyt ciasne spodnie i że Alecowi się to wszystko naprawdę podoba.
Mimowolnie zacisnął palce trochę mocniej na jego karku, przyciągając go bardziej do siebie, ale w końcu - po dłuższej chwili - przerwał pocałunek i przytulił policzek do jego policzka, oddychając ciężko przez rozchylone usta i przy okazji owiewając jego ucho i szyję gorącym oddechem. Tulił go teraz do siebie jednocześnie mocno i władczo, dając mu oparcie; a jednocześnie czule, jakby Alec był dla niego kimś ważniejszym, niż po prostu przygoda na jedną noc. Bo tak też było - Aleksander już był dla Ollivandera kimś więcej, chociaż czarownik nie zdawał sobie jeszcze z tego sprawy. Jeszcze się nie zakochał - na to było stanowczo za wcześnie - ale nie traktował chłopaka jak wszystkich innych, z którymi zamierzał po prostu się pieprzyć. Dla Aleca był właściwie od początku delikatny i traktował go z pewną- coraz większą - dozą czułości; zależało mu na tym, żeby przede wszystkim jemu było dobrze i żeby on czuł się komfortowo. Owszem, chciał również go na siebie napalić, ale też starał się robić to n tyle delikatnie, żeby go nie wystraszyć (miał nadzieję, że m się udawało). I nawet jeśli na początku zamierzał go po prostu przelecieć, to teraz już mu to przeszło. Z pewnością nie będzie to takie "po prostu" nawet jeśli nie będzie też z tego związku (a tego przecież nie chciał w żadnym wypadku - wystarczył mu raz).
- Aleksander... - powiedział wprost do jego ucha niskim, lekko zachrypniętym głosem - Dasz się zaprosić do mnie? W moje skromne progi?
Musnął nosem jego ucho i przygryzł delikatnie jego płatek, jednocześnie wzdychając i wplatając palce w jego włosy. Nie zdołał powstrzymać lekkiego ruchu bioder i otarcia się o niego.
Owszem,nadal trochę się obawiał, że Alecowi po drodze do domu przejdzie taki nastrój, jaki udało im się zbudować teraz - przemyśli sobie wszystko, trochę ochłonie i stwierdzi, że jednak to, co robi, jest głupie, złe i w ogóle nie powinno mieć miejsca. Ale jednak lepiej było zaryzykować według czarownika - naprawdę nie chciał już o prostu go zaliczyć i zależało mu na tym, żeby pierwszy raz Aleca był dla niego miłym, dobrym wspomnieniem. Gdyby miał miejsce na kanapie w VIP-roomie jakiegoś klubu, to na pewno przesadnie miłym wspomnieniem, to on by nie był.
_________________


Keiji




Morita


 
   Podziel się na:  
Aleksander Walker


human





Informacje ⌄
KSYWKA – Alec
ZAWÓD – łowca na pełen etat
MIESZKA W – Sunsetrose
TYP – protagonista
świadomy/a


ZAGRAJ ZE MNĄ

coś drgnęło w sercu

24 lat/a

M U L T I K O N T A
Hoshi, Gabriel, Majki

Wysłany: 17 Styczeń 2018   
  
  
Aleksader

  
Walker


Pomimo że Alec wcześniej nie myślał o tym jak skończy się ich taniec, to jednak teraz, gdy Olli odsunął się od niego odrobinę, na tyle żeby przerwać pocałunek, ale wciąż tulić do siebie Aleca i owiewać gorącym oddechem jego ucho... cóż, wtedy mimowolnie przebiegło mu przez głowę, że nie chce tego robić tutaj. Nie myślał o tym jako o swoim pierwszym razie, bo wtedy prawdopodobnie od razu by się wystraszył - starał się nie wsadzać tego w żadną kategorię i nie nazywać, w ogóle. Myślenie o tym jako o czymś, co się niedługo wydarzy i czego w tej chwili obaj pragnęli było dla niego lepsze, niż rozkładanie na czynniki pierwsze i nazywanie. Inna sprawa: jak właściwie miałby to nazwać? Co będą robić? Uprawiać seks? Źle brzmi. Kochać się? To się raczej robi z partnerami. Pieprzyć? To akurat brzmiało ciekawie, ale jak na ten moment chyba również nie było odpowiednie. Lepiej więc było po prostu zostawić to bez żadnej nazwy.
Po plecach łowcy przebiegły przyjemne dreszcze, gdy usłyszał swoje imię wypowiedziane tym zachrypniętym głosem - zrobiło to na nim duże wrażenie. Niby imię jak imię, nie było w nim nic szczególnego, przynajmniej nigdy nie myślał o nim tak, że jest jakieś wyjątkowe i ach, tak bardzo mu się podoba - było normalne; to jednak trzeba przyznać, że w ustach Ollivandra brzmiało naprawdę, naprawdę dobrze.
- Dam się zaprosić - uśmiechnął się nieco niepewnie, ale nie wyglądał, jakby miał zamiar zaraz stchórzyć i uciec gdzie pieprz rośnie. To, że się bał, było chyba dość naturalne w tym wypadku. Mógł sobie nie myśleć o tym, że to pierwszy raz, mógł nie nazywać tego w żaden sposób w swojej głowie, ale gdzieś w podświadomości przecież doskonale wiedział do czego to wszystko zmierza, nie był głupi. Z jednej strony przerażało go to, bo Olli był przecież mężczyzną, którego zaledwie parę godzin wcześniej poznał... jednak z drugiej, cóż: nikt inny wcześniej nie działał na niego w taki sposób. Nie wiedział co to konkretnie oznacza i dlaczego czuje się w ten sposób w jego obecności (dlaczego zapiera mu oddech, przechodzą go dreszcze, żołądek mu się ściska, a w głowie od czasu do czasu lekko wiruje), ale nie miał na szczęście potrzeby żeby teraz o tym rozmyślać.
Zawahał się chwilę, po czym wtulił twarz w jego szyję, chowając się w ten sposób przed światem i jednocześnie zaciągnął się zapachem mężczyzny - zrozumiał w tym momencie dlaczego co chwilę kręci mu się w głowie; działo się to za każdym razem gdy docierały do niego perfumy Olliego. W końcu odsunął się trochę i popatrzył mu w oczy dość pewnym wzrokiem, co mogło świadczyć jedynie o tym, że bardziej pewny tego co robili nie będzie i Olli powinien jak najszybciej go stąd zabrać.
Po wyjściu z klubu Alec nie był może posłuszny, ale podążał u boku Olliego i zerkał na niego co chwilę, zastanawiając się przy okazji, czy będą iść pieszo, bo mężczyzna mieszka niedaleko czy może wezmą jakąś taksówkę...? Decyzja jednak należała do właściciela klubu, bo Alec nie wiedział do końca gdzie są, ani tym bardziej gdzie mają zamiar jechać. Nie wyglądał jednak ani na zniecierpliwionego, ani na mającego ochotę uciec. Teraz był raczej zaciekawiony i nadal lekko zarumieniony po tym, czego doświadczył podczas tańca.
Był pewien jednego - nie mogli na tym skończył. Chciał więcej. Dużo więcej.

/ zt x 2 <3
_________________

The boy never cried again, and he never forgot what he'd learned: that to love is to destroy, and that to be loved is to be the one destroyed.

 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Dla Użytkowników:
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
Dla Partnerów:
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz, ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM