Dare or death?
Dare or Death? Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Bar #1
Autor Wiadomość
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 12 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



/pierwsza gra, po spotkaniu z Warrickiem

Ollivanderowi stanowczo nie podobało się to, co działo się w Mystic Falls. Co prawda to miasteczko nie było jakoś szczególnie bliskie jego sercu, ale było blisko fizycznie, czasem lubił tam jeździć, a poza tym nie bardzo lubił rozwścieczone wampiry, ludzi i czarowników. I jeszcze wilkołaki, o których przecież też nie można zapominać. Ostatnio był tam na chwilę, sprawdzić, czy może coś odkryje, może dowie się czegoś więcej na temat tej siły, która w taki właśnie sposób oddziaływała na istoty przebywające w granicach tego skądinąd ślicznego miasteczka... Ale nic szczególnego nie znalazł, za to sam się zdenerwował. Dobrze, że miał ze sobą ciemne okulary, ale w nich z kolei wyglądał nocą jak szpaner-idiota, a to również mu nie odpowiadało. Musiał się przecież dobrze prezentować, zawsze. Wrócił więc do domu dość szybko, a dziś przyszedł do swojego klubu odreagować przy paru drinkach i jakimś smakowitym kąsku. Przybył do klubu jakieś pół godziny temu, wypił ze dwa świecące drinki, a teraz - z trzecim w dłoni - krążył między gośćmi, wyprostowany jak struna, poruszając się jak zwykle płynnie jak wielki kocur. Na jego ustach błąkał się lekki uśmiech, a oczy - teraz już ludzkie - były nieco zmrużone, jak zwykle przy polowaniu. Muzyka dudniła mu w uszach i w klatce piersiowej, sprawiała, że serce biło niemal w jej rytmie. Kocur czuł się jak w jakimś transie, praktycznie odcięty od świata, nie zauważając tłumów wokół siebie, tylko co i rusz wyławiając z tej masy kogoś, kto ewentualnie mógłby go zainteresować. Oceniał dany okaz, zastanawiał się przez moment, czy to właśnie ten będzie mu towarzyszył dzisiejszej nocy, ale ostatecznie odrzucał tę możliwość i okaz stapiał się z powrotem z tłumem, znikał z oczu Ollivandera. Wreszcie jednak dostrzegł przy barze dość wysoką i interesująco ubraną postać. Fakt, że przyglądała się tancerce, nie zrobił na Kocie wrażenia - ostatecznie okaz zawsze mógł być bi albo ukrywać przed sobą i światem swoje faktyczne zainteresowania. A nawet jeśli nie, to Olli i tak lubił wyzwania, lubił zdobywać. Fakt, że nie zawsze mu się to udawało, jeżeli rzeczywiście trafił na osobę heteroseksualną, ale to mu się rzadko zdarzało. Zwykle jednak prędzej czy później zdobywał to, co chciał. Teraz więc również podpłynął do baru, sadowiąc się na hokerze z gracją i stawiając swój pusty już kieliszek na blacie. Przesunął go w stronę barmanki swoimi długimi, upierścienionymi palcami w taki sposób, żeby jak najbardziej, niby niewinnie zbliżyć się do interesującego go osobnika, który siedział teraz prawie tyłem do niego i prawdopodobnie go nie widział. Być może za to poczuł jego perfumy i oddech na swojej szyi, kiedy właściciel klubu zwracał się niskim, trochę mruczącym głosem do kelnerki:
- Jeszcze raz to samo proszę...
 
   Podziel się na:  
Aleksander Walker








INNE POSTACIE: Majki

Wysłany: 12 Listopad 2017   
  
Alec Walker

  

  
  
  
człowiek  ✕
24 lat/a    ✕
zabijaniem potworów   ✕
nieistotna...

  



Faktycznie, na samym początku nie widział Ollivandera, ale odwrócił się niemal natychmiast, gdy tylko usłyszał ten głos, dodatkowo tak blisko siebie, że naprawdę zdawało mu się (albo i nie zdawało), że czuje oddech mężczyzny na swoim karku. Być może też przez to odwrócił się nieco zbyt gwałtownie, ale nie zalał ani siebie, ani jego swoim piwem, więc nie było tak źle. Jeśli o perfumy chodzi - tak, poczuł je chwilę wcześniej, ale niespecjalnie interesowały go męskie perfumy, a poza tym równie dobrze mógł być to jeden z klientów, który właśnie zajął miejsce na stołku obok niego - nie było więc powodu się odwracać. No, przynajmniej nie do momentu, kiedy poczuł, że jego przestrzeń osobista została naruszona - odrobinę, ale jednak. Przyjrzał się mężczyźnie spod przymrużonych powiek, zainteresowany tym, co zobaczył jako pierwsze - mocno umalowanym oczom. I o ile makijaż u facetów raczej mu się nie podobał (sami faceci też mu się nie podobali, żeby nie było), o tyle... kurcze, ten koleś wyglądał w nim całkiem nieźle. Kolejnym, na co spojrzał, była dłoń mężczyzny - ozdobione pierścionkami palce, trzymające kieliszek, z pomalowanymi paznokciami. Sam mężczyzna ubrany był dość... interesująco, wyróżniał się z tłumu, nawet w takim miejscu jak klub nocny. Wyglądał trochę jak wyjęty z innego świata i być może powinno go to zaniepokoić, w końcu był łowcą, polował na istoty nadnaturalne, ale teraz... wszystko wyparowało z jego głowy i przez dłuższy czas nie był w stanie się odezwać, po prostu się gapił, z niezbyt przytomnym wyrazem twarzy. Udało mu się jednak w końcu otrząsnąć, powrócił spojrzeniem na twarz nieznajomego i uniósł kącik ust w półuśmiechu.
- Zawsze tak straszysz ludzi, zamiast się normalnie przywitać?
_________________

 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 12 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



Uniósł brwi, prostując się i patrząc mu w oczy zupełnie niewinnie, z wyrazem twarzy mówiącym "jaaaa? Ale jak to, ja nie wiem, o co chodzi..." Przesunął opuszkami palców delikatnie po krawędzi blatu, przechylając nieco głowę na ramię, a oczy rozbłysły mu na widok wyrazu twarzy chłopaka. Był słodki i przystojny. Stanowczo dobry wybór na dzisiaj, tak. Wyglądał tak... niewinnie. Kącik ust Kocura powędrował lekko do góry, a w oczach pojawiły się iskierki zainteresowania i satysfakcji.
- Nie wiem, o czym mówisz. Wystraszyłem cię...? - zamruczał niewinnie. Oparł łokieć o bar i przesunął lekko palcami za swoim uchem i po boku szyi, mrużąc trochę oczy i poruszając nieznacznie swoim ciałem w podobny sposób, w jaki robią to koty, zwłaszcza kiedy chcą się komuś przypodobać - Przepraszam, nie chciałem. Po prostu przyszedłem zamówić drinka. Ale skoro już się odwróciłeś i odezwałeś do mnie, to... Jesteś tu z kimś, czy może nie będzie ci przeszkadzało towarzystwo? Bo przecież w samotności nie będziesz pił, to nie wypada - delikatnym ruchem upierścienionej i ozdobionej bransoletkami dłoni wskazał jego kufelek - Może mógłbym ci postawić dolewkę? Co ty na to?
Położył dłoń na swoim udzie i przesunął nią powoli od kolana w stronę biodra, niby niechcący, niewinnie i sam nawet tego nie zauważył.
 
   Podziel się na:  
Aleksander Walker








INNE POSTACIE: Majki

Wysłany: 13 Listopad 2017   
  
Alec Walker

  

  
  
  
człowiek  ✕
24 lat/a    ✕
zabijaniem potworów   ✕
nieistotna...

  



Przystojny może i tak, ale słodki i niewinny? Za takie określenia, gdyby Kocur wypowiedział je na głos, Walker na pewno by się wściekał, ale tak się nie stało, więc nie miał powodów do złości. Uśmiechnął się delikatnie, gdy mężczyzna pochylił się w jego stronę. Nie, stanowczo nie było to normalne zachowanie - obaj byli facetami, przede wszystkim, i może Alec nie był jakimś wielkim homofobem, tak naprawdę nie miał nic do innych orientacji seksualnych, ale w życiu by nie powiedział, że ten problem może dotknąć jego. Nigdy nie był podrywany przez faceta! Przez kobiety bywał, dość często, ale zawsze je "zlewał". Nie interesowały go związki ani nawet żadne inne relacje międzyludzkie, nawet jeśli miałyby się opierać wyłącznie na seksie. Może się to wydawać dziwne, kojarzyć się wręcz z aseksualizmem albo jakimś urazem do seksu, ale w jego przypadku chodziło raczej o uraz do wszystkich istot żywych, na których mogłoby zacząć mu zależeć - często bywało przecież tak, że ludzie poznawali się w barze albo gdzieś tam, lądowali w łóżku, okazywało się, że jest super... a potem bach, związek, uczucia i inne pierdoły, na które Aleksander wcale nie miał ochoty. Wystarczyło, że stracił w swoim życiu dwie kobiety, które kochał najmocniej - matkę i siostrę, więcej strat mógłby po prostu nie znieść.
- Nie, może nie wystraszyłeś, ale... nie spodziewałem się, że ktoś pojawi się tak blisko mnie - wywrócił lekko oczami, starając się nie myśleć o tym, że gesty mężczyzny były bardzo jednoznaczne: ewidentnie chciał się mu przypodobać, chciał pokazać swoje walory i zaznaczyć, że jest chętny. Alec za to nie miał pojęcia co zrobić z tym fantem, bo nie zamierzał nagle zmieniać orientacji (czy raczej przekonania o swojej orientacji), a też nie chciał od razu spławiać osoby, która wydawała mu się po prostu ciekawa. Może się mylił, ale... czy przeciętna osobowość ubierałaby się, malowała i ozdabiała w ten sposób? Raczej nie.
- Jestem sam. Możesz mi potowarzyszyć, a za dolewkę się nie obrażę. Raczej nieczęsto ktokolwiek odmówiłby dolewki, tak sądzę. - zaśmiał się cicho i oparł się wygodniej o blat, ciężar ciała wspierając na łokciu, a nogę zakładając na nogę; nie w taki sposób, w jaki robią to kobiety, raczej dość pewnie, męsko i trochę terytorialnie. - Chodzisz po całym klubie i stawiasz obcym drinki? Czy trzeba się czymś konkretnym zasłużyć? - uniósł lekko brwi, z niewinnym spojrzeniem i uśmiechem, które ani trochę nie wskazywało na to, że ma jakiekolwiek nieczyste myśli, z prostego powodu: nie miał ich. Żadnych, najmniejszych skojarzeń.
_________________

 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 13 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



Ollivanderowi za to zajęło trochę czasu zrozumienie, że jest homoseksualny, a jeszcze więcej - zaakceptowanie tego w świecie, gdzie się o tym nie mówiło; ostatecznie Kocur urodził się dość dawno temu. Wreszcie jednak - choć ze sporym trudem - zrozumiał siebie i zaakceptował, a teraz, po tych czterystu latach, czuł się jak ryba w wodzie i praktycznie nie przeszkadzały mu nawet przytyki ze strony innych ludzi. Zazwyczaj, bo zdarzało się i tak, że ktoś wyprowadził go z równowagi albo próbował pobić.
W każdym razie teraz nawet w swoim ogólnie heteroseksualnym klubie nie miał problemów z podrywaniem mężczyzn - jak tego tutaj. Zauważył jednak w jego oczach coś na kształt niepokoju, spowodowanego tym podrywem i odniósł wrażenie, że chłopak też nie zaakceptował jeszcze swojej orientacji. Ostatecznie - ktoś heteroseksualny raczej na takie zachowanie ze strony Kota odpowiedziałby inaczej: jeśli nie atakiem, to przynajmniej od razu wprost by zaznaczył w jakiś sposób, że nie jest zainteresowany, a Olli puka nie do tych drzwi.
- Hm, wiesz... - poruszył dłonią przy swojej twarzy, przewracając oczami i poruszając palcami - są i tacy, którzy by odmówili dolewki, ale miałem właśnie nadzieję, że nie jesteś jednym z nich. Lubię się napić w dobrym towarzystwie i... owszem,zdarza się, że chodzę po klubie i szukam kogoś, komu mógłbym postawić.. drinka - uśmiechnął się, ukazując ostre (jak na człowieka) zęby i musnął opuszkami palców blat baru, patrząc chłopakowi w oczy. Być może podrywał go trochę zbyt ostro, ale miał nadzieję, że jeśli nie spłoszył go przed chwilą, to nie spłoszy i teraz. A przynajmniej - nie aż tak, żeby przystojniak od razu uciekł.
Machnął ręką, przywołując barmankę i zamówił dla nowego znajomego drugie piwo, zerkając na niego z ukosa z uśmiechem dzikiej bestii, która właśnie osaczyła jeszcze niczego nieświadomą ofiarę. Co prawda zdawał sobie sprawę, że chłopak dobrze wie, co się dzieje - raczej trudno byłoby się nie zorientować - ale i tak tego typu miny czasem wypełzały na twarz Kocura samoistnie.
- Nie trzeba się niczym konkretnym zasłużyć. Wystarczy zwrócić czymś moją uwagę, a tobie się to udało - uśmiechnął się, tym razem ciepło i wyciągnął rękę w jego stronę - Ollivander Le Chat. Możesz mi mówić Olli, wielu tak mnie nazywa. Mieszkasz gdzieś tu w okolicy? Mam wrażenie, że ten klub odwiedziłeś po raz pierwszy - raczej bym cię zauważył wcześniej, gdybyś tu bywał. Trudno jest mi umknąć niepostrzeżenie - wyszczerzył się radośnie, wyraźnie dumny z siebie.
 
   Podziel się na:  
Aleksander Walker








INNE POSTACIE: Majki

Wysłany: 15 Listopad 2017   
  
Alec Walker

  

  
  
  
człowiek  ✕
24 lat/a    ✕
zabijaniem potworów   ✕
nieistotna...

  



Tak, to też racja - gdyby Alec nie był zainteresowany, choćby podświadomie, to zachowałby się z pewnością inaczej - nie podjąłby rozmowy, nie w taki sposób jak właśnie to czynił. I może nie zakrawało to jeszcze o flirt, ale nie przybrał też pozycji zamkniętej, która z pewnością świadczyłaby o tym, że boi się tej rozmowy - wyglądał w miarę swobodnie, no, może w jego oczach czaiło się lekkie niezrozumienie sytuacji, ale poza tym: było naprawdę dobrze jak na pierwszy (gejowski) flirt.
Oczy mu jednak nieco urosły, gdy usłyszał o stawianiu - ta sugestywna pauza dla jego jak-bardzo-hetero mózgu zabrzmiała nieco groźnie. Nie byłby jednak sobą, gdyby uciekł gdzie pieprz rośnie - w końcu był łowcą, tak? Na co dzień zmagał się z wampirami, więc dlaczego miałby go przestraszyć mężczyzna, nawet taki, który rzuca w jego stronę jakieś dwuznaczne komentarze? Przecież nie namawiał go do seksu, to była zwykła rozmowa.
Uśmiech dzikiej bestii u tego Azjaty był wyjątkowo... pociągający, choć Cillian w życiu by się do tego na głos nie przyznał. Nie interesowały go takie rzeczy: ani faceci, ani seks, ani podryw, ani związki - czy to na jedną, czy na więcej nocy, wszystko jedno. Nie miał jednak nic do ludzi, którzy chcieli się wiązać - rozumiał potrzebę miłości, choć tą swoją (tak mu się przynajmniej na razie wydawało) uśpił wiele lat temu, po utracie matki i siostry. Nie chciał nigdy więcej pokochać kogoś i cierpieć po jego stracie, a wiedział, że w tym okrutnym świecie stracić można tak łatwo i tak szybko, że naprawdę nie opłacało się angażować.
- Nadal nie wiem czym zwróciłem twoją uwagę... ale niech będzie - uśmiechnął się, patrząc przez moment na wyciągniętą w swoją stronę dłoń, którą zaraz potem uścisnął: pewnie i dość mocno, jak to typowy facet. Nie, nie zgrywał takiego macho, jak to czasem się zdarzało wśród gejów, żeby tylko nikt się nie zorientował: on po prostu taki był. - Aleksander Walker, ale mów mi Alec. - puścił jego dłoń po chwili sięgnął po swój kufelek, ponownie napełniony przez barmankę. Napił się trochę, zanim odpowiedział na pytanie. - Nie, dopiero niedawno przyjechałem, do Mystic Falls konkretnie, ale jakoś... - zawahał się chwilę. To bezpieczne mówić o takich rzeczach obcemu facetowi? Raczej nie bardzo. Uznał więc, że nie powie całej prawdy, ale też nie skłamie, bo raczej nie był kimś, kto wciska komuś kłamstwa prosto w oczy, zwłaszcza nie mając ku temu powodu. - Klimat tego miasteczka do mnie nie przemówił, więc od kilku dni mieszkam w Sunsetrose. A w klubie faktycznie jestem po raz pierwszy, masz rację. Szukałem jakiegoś miejsca, żeby się spokojnie napić... i znalazłem ten klub. Spokojnie może i nie jest, ale nie będę narzekał. - zaśmiał się na koniec swojej wypowiedzi, mając nadzieję (czemu właściwie?), że Ollivander nie odbierze tego jako zarzut i nie postanowi sobie pójść. Był bez wątpienia ciekawą osobistością i Alec chciał go poznać.
- Ty bywasz tu często, jak rozumiem? Skoro mówisz, że byś mnie zauważył... - znów skupił się na swoim kufelku, nie znaczyło to jednak, że nie oczekuje odpowiedzi.
_________________

 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 15 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



Uśmiechnął się połową ust, nieznacznie, gdy zauważył, jak bardzo urosły oczy Alexandra. Podobała mu się taka reakcja, stanowczo i... miał nadzieję, że mimo wszystko jakoś uda się chłopaka zwabić dzisiaj do domu i spróbować sprawić, żeby urosły mu nie tylko oczy. Tak, to by było piękne... miłe...
Chrząknął cicho, otrząsając się z tych marzeń i wyobrażeń o wspólnej nocy, o tym, jak chłopak będzie się zachowywał, jaki z pewnością był niewinny i nieśmiały - w końcu to najprawdopodobniej byłby jego pierwszy raz. Ollivander lubił od czasu do czasu poderwać świeżaka i wprowadzać go powoli w świat rozkoszy cielesnych. Teraz jednak starał się powrócić do rzeczywistości chyba na razie trochę za daleko wybiegał w przyszłość swoimi marzeniami.
Podobał mu się uścisk ręki Aleca mocny i męski... wbrew pozorom podobny zresztą do tego, jakim uraczył go czarownik. Olli był dość silny, pewny siebie, stanowczo nie był delikatną kruszynką, która więcej miała wspólnego raczej z jakimiś elfami, siedzącymi w kwiatkach, niż z mężczyzną.
Zmrużył lekko jedno oko słysząc, że "klimat Mystic Falls" nie odpowiadał Alecowi.
- Klimat? W jakim sensie klimat? Zbyt miło tam? Zbyt małomiasteczkowo? - uśmiechnął się,ukazując swoje ostre jak na człowieka zęby. Właściwie chyba nie miał ochoty zdradzać przed chłopakiem, że wie, co się tam dzieje - przynajmniej o tyle, że wie, że każdy się tam źle czuje i każdy ma ochotę rzucić się innym do gardła. Nie miał ochoty mówić mu, że jest czarownikiem - pamiętał Salem, pamiętał czasy Inkwizycji.
Poruszył się na krześle, kołysząc biodrami i przewracając oczami kiedy usłyszał, że spokojnie może tu nie jest.
- Rzeczywiście, może nie do końca, ale ostatecznie: to klub, prawda? Tu się bawimy - puścił mu oczko - A jeśli chcesz bardziej kameralnej atmosfery, to możemy się przenieść do VIP-roomu. I owszem, dość często tu bywam. To mój klub - uśmiechnął się promiennie, a oczy mu rozbłysły radośnie, kiedy pochylił się nieznacznie w stronę Aleca, patrząc w jego niebieskie tęczówki - A ty czym się zajmujesz?
 
   Podziel się na:  
Aleksander Walker








INNE POSTACIE: Majki

Wysłany: 15 Listopad 2017   
  
Alec Walker

  

  
  
  
człowiek  ✕
24 lat/a    ✕
zabijaniem potworów   ✕
nieistotna...

  



O nie, Ollivander stanowczo nie przypominał elfa, co to to nie. Ani żadnej wróżki czy innej podobnej kreatury z bajek. Przypominał... właściwie Alec'owi ciężko było stwierdzić jednoznacznie co takiego, ale na pewno nie był zwykłym człowiekiem. Było w nim coś nie tyle nadludzkiego, co po prostu nieziemskiego, czego nie dało się nazwać konkretnymi, płytkimi słowami.
Zmrużenie przez mężczyznę oczu a potem jego uśmiech, przy którym ukazał zęby (wyglądające minimalnie jak spiłowane na dole, a w sumie patrząc na to, co niektórzy ludzie potrafią robić ze swoim ciałem, to nie było to aż tak dziwne) Alec przyjął z lekkim niepokojem. Miał dziwne wrażenie, że pytanie Olli'ego wcale nie jest tak niewinne, jakby się mogło wydawać, ale nie miał też na to żadnych dowodów. On z kolei nie chciał zdradzać się z tym, że jest łowcą, to byłoby co najmniej bezsensowne przy pierwszym spotkaniu, w klubie nocnym, i to z kompletnie nieznanym mężczyzną, który ewidentnie próbował go poderwać.
- Właściwie nie wiem jak tam jest, bo wytrzymałem tylko dwa dni, i to praktycznie nie opuszczając motelu. Może po prostu... nie jest to miejsce, w którym mogę mieszkać. Tak jak niektórzy ludzie mają w górach - zmiana ciśnienia, ból głowy... no, rozumiesz. - wywrócił oczami z niewinnym uśmiechem (chciałby przestać się uśmiechać w ten sposób, ale jakoś nie mógł, zwłaszcza teraz, choć nie wiedział czemu tak się działo właśnie przy tym konkretnym mężczyźnie) i ponownie napił się piwa, zaraz potem wycierając usta wierzchem dłoni, w razie gdyby została na nich jakąś pianka, co przy piwie nie było wcale wykluczone.
Uniósł brwi, zaskoczony, głównie z dwóch powodów: po pierwsze - propozycja pójścia do VIP-roomu, a po drugie - cholera, właśnie rozmawiał z właścicielem. Nagle poczuł się nieco mniej pewnie, niż przed chwilą, ale starał się po sobie tego nie pokazać. Przechylił za to głowę na ramię, przyglądając się przez chwilę Ollivanderowi, ale w końcu skinął głową.
- Możemy pójść w bardziej kameralne miejsce, chyba trochę mi tu... zbyt głośno i tłoczno. - zagryzł wargę, a zaraz potem, uświadamiając sobie, że to zrobił, odwrócił wzrok i zaczął udawać, że jest zainteresowany jakąś tańczącą na scenie dziewczyną. Cóż, próbować zawsze można, prawda? - Nie mam stałego zajęcia. Podróżuję i łapię dorywcze roboty tam, gdzie akurat mnie potrzebują. - zastukał palcami o blat baru, teraz lekko zirytowany własnym zachowaniem. Krępowało go też to, że mężczyzna pochylał się w jego stronę, po raz kolejny bezczelnie naruszając jego przestrzeń osobistą. A najgorsze było to, że tym razem uderzyło w niego jak ładne ma perfumy i jak bardzo pasują do jego osoby swoją... dzikością. - Możemy się przenieść, jeśli masz ochotę. - powtórzył jeszcze dla przerwania krępującej go ciszy (jakby mało było rzeczy, które go teraz krępowały) i zsunął się z krzesełka, zgarniając z blatu swoje piwo. = Prowadź, szefie.
_________________

 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 16 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



Innymi słowy - obaj wiedzieli, że coś jest w mieście, obaj podejrzewali, że drugi wie, ale żaden nie chciał się z tym zdradzić przed kimś nieznajomym i wygłupić albo narazić na kłopoty. Ollivander teraz również podejrzewał, że "zmiana ciśnienia w górach" to tylko obchodzenie tematu naokoło i Alec naprawdę wiedział coś więcej, ale nie chciał się zdradzać. Zostawił więc ten temat na razie uznając, że i tak by się nie dogadali, tylko krążyli wokół tematu jak nieoswojone zwierzaki, a żaden z nich by się nie zbliżył. A jeśli by się zbliżył, to później obaj pluliby sobie w brodę, że zachowują się jak szczeniaki i bardzo dużo ryzykują, mówiąc obcemu o nadnaturalnym świecie, nie wiedząc, kim on jest.
- Rozumiem - pokiwał głową - Cóż, ja się tam czuję... trochę niespokojnie - uśmiechnął się i napił swojego drinka, trzymając nóżkę kieliszka w trzech palcach, a dwa pozostałe unosząc - Chyba po prostu wolę większe miasta, a w tych małych po jakimś czasie zaczynam wariować.
Zerknął jeszcze kątem oka na reakcję chłopaka na ten wspomniany niepokój, ale naprawdę wolał już nie drążyć tematu, żeby nie powiedzieć za dużo i nie żałować później. Bo nawet jeżeli Alec również należał w jakiś sposób do tego nadnaturalnego świata, to i tak nie wiadomo kim był, po czyjej stronie stał i na kogo polował. A tam prawie każdy poluje na kogoś innego.
Zauważył, że chłopak poczuł się niepewnie, kiedy usłyszał, że rozmawia z właścicielem, który w dodatku zaprasza go do VIP-roomu i zrobiło mu się cieplej. Kto by pomyślał, że taka niewinność i nieśmiałość może być tak pociągająca...? I jeszcze to przygryzienie wargi... Olli uśmiechnął się znowu, ukazując trochę swoje białe zęby i również przygryzając lekko wargę. Oczy mu rozbłysły ponownie i nagle zapragnął chłopaka przytulić i uspokoić. Nie zrobił tego - nie znali się jeszcze przecież, więc osiągnąłby teraz raczej coś dokładnie odwrotnego, niż chciał - ale pragnienie było naprawdę silne. Nie chciał jednak, żeby Alec się stresował, więc poruszył palcami niby mimochodem, nie patrząc teraz na chłopaka, tylko w swój kieliszek; posłał w jego stronę czar, mający delikatnie rozluźnić Aleca. Nie było to nic mocnego, nic, co rozluźniłoby go natychmiast i kompletnie - raczej powoli i delikatnie, żeby chłopak się nie zorientował, że to nie jest naturalne.
Również zsunął się ze swojego hokera, zamówiwszy sobie kolejnego drinka, bo ten wcześniejszy się skończył. Zamówił również do VIP-roomu butelkę whisky, dzbanek coli i wiaderko z lodem. Tak, zamierzał teraz tym poić swoją zdobycz, kiedy już wypije piwo. Później objął Alexandra ramieniem, prawie go jednak nie dotykając i poprowadził w stronę pokoi. Chwilę później odsunął się od niego nieznacznie i ruszył przodem, prowadząc i jednocześnie - całkowicie świadomie - prezentując mu swoje kocie ruchy, kołyszące się biodra i to, co zawierały jego dość opięte czarne spodnie. Na górze gestem zaprosił go do jednego z wolnych VIP-roomów i wszedł za nim, chwilę później sadowiąc się na kanapie i zakładając nogę na nogę. Usiadł obok Aleca, zsuwając się do pozycji półleżącej i wyciągnął ręce na oparciu kanapy.
- Podróżujesz i łapiesz dorywcze roboty... a masz już jakieś zajęcie tutaj? Pytam z ciekawości, wiesz...

/-> VIP-room
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





ATTENTION, BITCHES!
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ!) wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
SZANOWNI PARTNERZY!
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz (tym lepiej dla Ciebie, lol), ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM #YOLO