VAMPIRE DIARIES Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Kawiarnia
Autor Wiadomość
Margaery Blake


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Marg
ZAWÓD – -
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
czarna magia


NIE CHCĘ GRAĆ

Will

24 lat/a

M U L T I K O N T A
brak

Wysłany: 2 Sierpień 2017   
  
  
Margaery

  
Blake


Marg wzruszyła jedynie ramionami na jego słowa. Nie było o czym mówić, bo do medycyny się nie pchała, tym bardziej wampirzej. Nie była wystarczająco cierpliwa, średnio lubiła pracę z ludźmi, a te wszystkie fizjologiczne sprawy innych stanowczo ją odrzucały - jednym słowem, praca nie dla niej.
- Źle odczytałeś? Chyba wymyśliłeś! Cholera, ten szpital chyba naprawdę jest ci potrzebny, widzisz rzeczy, których nie ma - odparła, kręcąc głową z rozbawieniem. Jaka szkoda, że nie mogła biedakowi pomóc! A sama Margaery... cokolwiek robiła, taki po prostu był jej sposób bycia, a to, w jaki sposób ktoś to odczytywał, na to już wpływu nie miała.
- Może - wymruczała pod nosem, nie sprzeczając się z nim. Nie twierdziła, że jest wszechmocna, nie była też zbyt pewna siebie, nie chojrakowała, nie lekceważyła przeciwnika, chociaż mogła sprawiać takie pozory. Ale to były tylko właśnie pozory, w których stwarzaniu miała swój cel. A co do oczerniania jej, oskarżaniu bez większych dowodów... gdyby dorwała go po czymś takim...
- Zawsze istnieje jakaś furtka, a każde zaklęcie można obejść, o ile ma się wystarczająco czasu i determinacji - odparła na jego pomysł. To samo tyczyło się jej sytuacji, tylko w przypadku jej matki, to właśnie czas działał na jej niekorzyść, a Blake... ech, nawet siedząc teraz tutaj miała wyrzuty sumienia, że marnuje cenny czas.
- Miej taką nadzieję - powiedziała i nie, nie miała zamiaru go szukać. Jeśli jednak jakimś zrządzeniem losu by się na niego natknęła, nie zostawiłaby tej sprawy. Bradley mógł jedynie pójść po rozum do głowy i nie śmiecić na własnym podwórku, czytaj: zamiast robić bałagan na miejscowych, rozsądniej było wziąć się za przejezdnych lub okoliczne miasteczka.
- Wolności? To mnie zaciekawiłeś - powiedziała zupełnie szczerze, bo tego się nie spodziewała. Czyżby jakiejś innej czarownicy też podpadł, że związała go z sobą? A może chodziło o hipnozę przez jakiegoś o wiele starszego wampira? Tak czy siak nawet, jeśli nie mógł dać jej niczego w zamian "na już", to miałby u niej dług, a to mogłoby być jej na rękę, gdyby w przyszłości nadarzyła się potrzeba.
_________________
Margaery Blake
Drink up, baby, stay up all night, with the things you could do, you won't but you might, the potential you'll be that you'll never see, the promises you'll only make…
[mru]
 
   Podziel się na:  
Bradley Blackthorn


hybrid





Informacje ⌄
KSYWKA – Brad
ZAWÓD – chłopiec-na-posyłki
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

25 lat/a

M U L T I K O N T A
Elijah

Wysłany: 2 Sierpień 2017   
  
  
Bradley

  
Blackthorn


- Szkoda, że się tego nie podejmiesz. Nie ma kto mi pomóc - westchnął, jakby faktycznie przyznawał, że potrzebuje pomocy lekarza. Gwoli ścisłości, niczego sobie nie wymyślił, ale po co będzie jej to tłumaczył.
Uśmiechnął się jedynie. Kobieta ciągle miała mylne wrażenie, że mężczyzna jest wampirem, podczas gdy on był znacznie potężniejszą istotą. Przynajmniej od jakiegoś młodzika. Młodej wiedźmie niełatwo byłoby pokonać wiekowego wampira, więc tak samo hybrydę. Ale może myśleć co chce. On również stosuje taką taktykę, że udaje nadmiernie pewnego siebie, by wszyscy wokół myśleli, że tylko dużo gada. W pewien sposób jakoś mu się to opłacało.
Ona dowodów też nie miała, że jest wampirem/hybrydą, więc jej słowo przeciw jego. Co prawda mogli to łatwo sprawdzić, ale w jej przypadku też jakoś na pewno mogli.
- Też tak myślę - mruknął tylko, bo faktycznie determinacja była ważnym czynnikiem. Czas jednym z najważniejszych, choć dla nieśmiertelnego trochę się on zacierał. Wzruszył ramionami. Nadzieja nie miała tu nic wspólnego, musiał po prostu bardziej uważać i zamierzał to robić. I lepiej po sobie sprzątać, również tych niechcianych świadków.
- Kogo chcesz uleczyć? - zmienił temat. Nie ufał jej, a w jego przypadku to sprawa być albo nie być, więc nie będzie o niej trąbił, zwłaszcza komuś kto nie był mój przychylny. Nie chciał się narzucać, poza tym nie wiedział, czy będzie dość silna, by mu pomóc.
_________________

BradleyBlackthorn

I'm just dead inside and I've become the monster you caused
 
   Podziel się na:  
Margaery Blake


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Marg
ZAWÓD – -
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
czarna magia


NIE CHCĘ GRAĆ

Will

24 lat/a

M U L T I K O N T A
brak

Wysłany: 2 Sierpień 2017   
  
  
Margaery

  
Blake


- Możemy coś na to poradzić... wiesz nie tylko ty potrafisz używać hipnozy - powiedziała przekrzywiając lekko głowę, ciekawa co powie na to.
A z kwestią mocy bywało różnie. Przy małej pomocy, czerpaniu siły z żywiołu czy mocy przodków było ją stać na naprawdę wiele. Praktykowała pod okiem matki i babci niewiele po tym, jak nauczyła się mówić czy chodzić więc... nie była taka znowu słaba nawet, jeśli miała jedynie te 24 lata. Pokusiłaby się nawet o stwierdzenie, że młodej hybrydzie mogłaby dać radę. Albo przynajmniej siły byłyby wyrównane.
- Matkę - odparła na to ostatnie, przygryzając lekko dolną wargę i zostając przy tej myśli na chwilę. Nie była to jakaś szczególna tajemnica, chociaż też nie rozpowiadała o tym na prawo i lewo przy każdej możliwej okazji. Ot, był to problem z którym musiała zmierzyć się sama.
- Nie odpowiedziałeś na pytanie - zauważyła, bo coś szybko zmieniał temat o wolności. Okej, może sobie nie ufali, ale nie zdawała sobie sprawy, że jest to jakaś wielka tajemnica. Słowo "wolność" samo w sobie brzmiało dość niewinnie i niepozornie jak na jej gust.
_________________
Margaery Blake
Drink up, baby, stay up all night, with the things you could do, you won't but you might, the potential you'll be that you'll never see, the promises you'll only make…
[mru]
 
   Podziel się na:  
Bradley Blackthorn


hybrid





Informacje ⌄
KSYWKA – Brad
ZAWÓD – chłopiec-na-posyłki
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

25 lat/a

M U L T I K O N T A
Elijah

Wysłany: 3 Sierpień 2017   
  
  
Bradley

  
Blackthorn


- Umiesz hipnotyzować wampira? No proszę, to chyba dość niespotykane u czarownic? - zapytał, bo w sumie się na tym nie znał. Nigdy szczególnie nie miał z nimi kontaktu, ale paru rzeczy zdołał się już nauczyć. O hipnotyzowaniu nie słyszał, ale dobrze, że się dowiedział, bo może trzeba bardziej uważać.
Nawet młoda hybryda była silniejsza od ok. 500 -letniego wampira. Brad nie sądził, żeby mogła pokonać tak wiekowego nieśmiertelnego, ale nieważne. Sprawdzać raczej nie zamierzał, kto jest silniejszy, bo i po co? Wrogami nie byli, przynajmniej na razie. Może mieli inny tryb życia, inne poglądy, ale jednak nie musieli skakać sobie do gardeł.
- Czyli motywację też masz sporą - mruknął i kiwnął głową. Nie dopytywał na co choruje, bo to raczej nieistotne, skoro nie był w stanie pomóc, a zaszkodzić nie chciał. Jej sekret nie był tak poważny, jak jego, dlatego nie dziwił się, ze powiedziała.
- Nie słyszałem pytania - odparł, choć doskonale wiedział, o co jej chodziło. Pokręcił głową. - Nic do ciebie nie mam, ale nie ufam ci na tyle, by zdradzić ci sekret, który może mnie wpędzić do grobu.
_________________

BradleyBlackthorn

I'm just dead inside and I've become the monster you caused
 
   Podziel się na:  
Margaery Blake


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Marg
ZAWÓD – -
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
czarna magia


NIE CHCĘ GRAĆ

Will

24 lat/a

M U L T I K O N T A
brak

Wysłany: 3 Sierpień 2017   
  
  
Margaery

  
Blake


- Cóż... to nie do końca taka hipnoza jak u was, z kontaktem wzrokowym i innymi takimi, ale... narzucić komuś swoją wolę można bez problemu - odparła, marszcząc lekko brwi. Naprawdę była to aż taka rzadka umiejętność? Nie zastanawiała się, ona zwyczajnie to potrafiła.
Może i sprawiała wrażenie, jakby odkrywała przed nim wszystkie karty, jednak w gruncie rzeczy nie było tak ani na moment. Wszystko, co mówiła, wydawało jej się dość powszechnymi informacjami, które można było przeczytać w pierwszej lepszej księdze.
- Można tak powiedzieć - powiedziała, starając się nie wkładać w swoje słowa żadnych emocji, więc można było jedynie się domyślać, jak trudny jest to dla niej temat. Nie miała jednak zamiaru odsłaniać się przed obcą osobą, której nie ufała i która, jak sam mówił, nie ufała jej.
- Do grobu? - uniosła brwi, teraz już całkiem zastanawiając się, o co może chodzić, a co poradzić dość ciekawska była z niej osóbka - Ale fakt, na twoim miejscu też bym nie ryzykowała - była w stanie rozumieć, co nim kieruje, więc nie miała zamiaru drążyć tematu. Właściwie to... zdała sobie sprawę, że nieco się zasiedziała i nic w tym dziwnego, bo ranek był naprawdę przyjemny. Słońce, białe parasole, czarne, metalowe siedzenia kawiarni... prawie jak kadr z jakiegoś włoskiego filmu.
- Będę się już zbierać - powiedziała w końcu, biorąc ze stolika okulary przeciwsłoneczne - Oby nasze kolejne spotkanie bardziej przypominało to dzisiejsze, niż to z wczoraj - dodała na pożegnanie, wkładając okulary na nos i uśmiechając się lekko zadziornie. Wzięła do ręki torebkę, drugą zgarnęła czekoladową muffinkę i ruszyła w stronę swojego mieszkania.

//zt x2
_________________
Margaery Blake
Drink up, baby, stay up all night, with the things you could do, you won't but you might, the potential you'll be that you'll never see, the promises you'll only make…
[mru]
 
   Podziel się na:  
Egbert Meijer
[Usunięty]

Wysłany: 11 Wrzesień 2017   

// początek

Rok szkolny jeszcze się dobrze nie zaczął, więc miałem trochę czasu by zwiedzić miasteczko. Nie było ono jakieś wielkie więc nie było zbyt wielu miejsc żeby się zgubić. Szukałem też miejsc, w których można było trafić na krwiopijców aby trochę rozerwać się przed rozpoczęciem pracy. Oczywiście zwykła osoba z zewnątrz nie pozna wszystkich skrywanych tutaj sekretów. Trzeba poznać odpowiednich ludzi, wkręcić się w wyższe sfery. Po śmierci rodziców dużo podróżowałem, dużo miejsc zwiedziłem ale nie zatrzymałem się nigdzie na dłużej. Dopiero tutaj postanowiłem się osiedlić, było coś w tym miasteczku co przyciągało wszystkich związanych ze światem nadprzyrodzonym. Niestety poza pracą miałem jeszcze tutaj inną misję do wykonania, wybić wszystkie napotkane wampiry. Oczywiście nie mogłem zrobić tego w czasie dnia na oczach kilkudziesięciu osób kręcących się po okolicy, dlatego każdy na którego bym trafił w tym momencie był bezpieczny. Postanowiłem więc zatrzymać się na chwilę w kawiarni i trochę odpocząć. Może z tego miejsca zauważę coś więcej niż ciągle będąc w ruchu.
 
   Podziel się na:  
Katherine Pierce


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kath
ZAWÓD – brak
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista

ZAGRAJ ZE MNĄ

Elijah

19 lat/a

M U L T I K O N T A
Brak

Wysłany: 11 Wrzesień 2017   
  
  
Katherine

  
Pierce


Postanowiła odpocząć przez chwile od tych wszystkich problemów i zrelaksować się w kawiarni. Wyszła więc z mieszkania zamykając za sobą drzwi i pomknęła prosto do najbliższej kawiarni. Może jako wampir nie odczuwała ludzkich potraw ani napoi tak intensywnie, jak krwi, ale nie mogła narzekać. Weszła do pomieszczenia rozglądając się, po czym przejrzała przez chwilę kartę kawiarni. Ostatecznie zamówiła dużą, karmelową latte, bo przecież mogła. Jako wampir nie musiała martwić się o linię, więc czemu by nie próbować wszystkiego i w każdych ilościach? Zdecydowanie kochała swoją nadnaturalność. Dzięki temu miała wiele perspektyw przed sobą, pozytywów związanych z życiem codziennym, a negatywów było naprawdę mało. Czegoż chcieć więcej? No przynamniej dla Katherine wampiryzm był jedną z najlepszych rzeczy, które ją w życiu spotkały.
Po zamówieniu latte rozejrzala się dookoła widząc, że nie ma już miejsc. Westchnęła cicho i podeszła do jednego z mężczyzn stwierdzając, że przecież nie będzie stała skoro jedno miejsce jest wolne.
- Przepraszam, czy to miejsce jest wolne? - zapytała unosząc delikatnie kącik ust i stojąc przed Egbertem.
_________________
<fieldset style="width:260px; border-top:1px solid #bcbcbc; border-left:0px; border-right:0px; border-bottom:0px; padding-left:1px; padding-right:1px;margin-top:-2px"><legend align="center"><div style="font-size:14px; font-family:Georgia; color:#CE8F75">Katherine Pierce</legend><div style="margin-top:-5px; line-height:85%;font-family:Constantia; font-size:11px;text-transform:lowercase;text-align:justify;color:#848484">Being happy  <span style="color:#778A9F"> never goes out of style</fieldset>
 
   Podziel się na:  
Egbert Meijer
[Usunięty]

Wysłany: 12 Wrzesień 2017   

Siedziałem sobie spokojnie obserwując okolicę. Wszyscy ludzie byli w takim pośpiechu jakby każdy gdzieś się właśnie spóźniał. Bardzo nie lubiłem takiego widoku, biegniemy za czymś co tak naprawdę nie jest istotne. W pewnym momencie moje myśli przerwał głos pewnej dziewczyny. - Niestety tak, proszę siadać. - powiedziałem, po czym się do niej uśmiechnąłem. Obserwowałem ją bardzo dokładnie, jej twarz wydawała mi się jakaś znajoma. Była zdecydowanie młodsza więc raczej nie była żadną znajomą z dawnych czasów. Po chwili coś mi zaświtało w głowie. - Chodzisz do tutejszego liceum, prawda? - uśmiechnąłem się ponownie - Chyba widziałem cię na zdjęciach kiedy ostatnio tam byłem. - dziewczyna którą pamiętałem ze zdjęć miała trochę inną fryzurę, jednak kobieta przecież zmienną jest. Trochę nie wypadało żeby pedagog i uczennica spędzali razem czas w kawiarni, ale tak naprawdę skąd miałem wiedzieć kim ona jest.
 
   Podziel się na:  
Katherine Pierce


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kath
ZAWÓD – brak
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista

ZAGRAJ ZE MNĄ

Elijah

19 lat/a

M U L T I K O N T A
Brak

Wysłany: 13 Wrzesień 2017   
  
  
Katherine

  
Pierce


Kiedy zapytał o liceum, Katherine znarszczyła lekko brwi. Dopiero po chwili doznała oświecenie. Właśnie! Pewnie pomylił ją z Eleną, który dotychczas chodziła o tutejszej szkoły. Katherine natomiast miała tyle związanego z liceum, co Święty Mikołaj z Wielkanocą ... Uśmiechnęła się tylko delikatnie kręcąc głową i siadając naprzeciwko mężczyzny. Torebkę zawiesiła na oparciu krzesła po czym wróciła wzrokiem do nieznajomego.
- Wybacz, ale musiałeś mnie z kimś pomylić. Liceum skończyłam daaawno, dawno temu i na pewno nie tutaj w Mystic Falls - odparła po chwili zastanowienia poszerzając swój uśmiech na słowie "dawno". Czy liczyły się lata spędzone w Bułgarii, kiedy jeszcze była człowiekiem i chodziła do małej szkółki? Chyba nie.. W każdym bądź razie nie musiała chodzić do liceum, by posiadać większą wiedzę od wszystkich nauczycieli razem wziętych. W końcu to ona przeżyła nie jedną wojnę i spokojnie mogłaby nauczać historii, jak i wielu innych nauk. Z resztą czy można było się dziwić, skoro żyła ponad 500 lat?
- W każdym bądź razie lepiej będzie, jak się przedstawię. Jestem Katherine - przedstawiła się nie mówiąc w razie czego swojego nazwiska. Nie miała w końcu pojęcia ile mężczyzna wiedział o wampirach. Gdyby powiedziała resztę swoich danych, mógłby wykorzystać je przeciwko niej. W końcu "przezorny zawsze ubezpieczony", prawda?
_________________
<fieldset style="width:260px; border-top:1px solid #bcbcbc; border-left:0px; border-right:0px; border-bottom:0px; padding-left:1px; padding-right:1px;margin-top:-2px"><legend align="center"><div style="font-size:14px; font-family:Georgia; color:#CE8F75">Katherine Pierce</legend><div style="margin-top:-5px; line-height:85%;font-family:Constantia; font-size:11px;text-transform:lowercase;text-align:justify;color:#848484">Being happy  <span style="color:#778A9F"> never goes out of style</fieldset>
 
   Podziel się na:  
Egbert Meijer
[Usunięty]

Wysłany: 15 Wrzesień 2017   

Co za ulga! To nie była uczennica! Teraz już bez stresu można było kontynuować to spotkanie. Jego podejście do niej od razu się zmieniło. Uśmiechnął się gdy się przedstawiła, po czym od razu podał swoje nietypowe dla tej okolicy imię - Egbert. - Chłopak miał bardzo dobrą pamięć wzrokową, dlatego był pewien że to właśnie ją widział na zdjęciach w szkole, jak widać może to jej jakaś rodzina dlatego była tak bardzo podobna. - Hymmm. - mruknął i przyjrzał się jej uważnie - Nie wyglądasz na "dawno dawno" temu. - powiedział po chwili przypominając sobie magiczne słowa "kobiety o wiek się nie pyta" i od razu wycofał się z tematu. - Z resztą nieważne, szkoła to nie jest najlepszy temat do rozmów - Rozmawiając z nią, był tak bardzo zaciekawiony jej osobą, że nawet na myśl mu nie przyszło że może być wampirem. Krwiopijcy na których trafiał do tej pory to zazwyczaj były dzikusy, których nigdy nikt nie nauczył jak to jest być wampirem. Większość z nich nawet nigdy nie widziała na oczy pierścienia, który mógłby chronić ich przed promieniami słońca. Nie był wielce doświadczonym łowcą, dlatego gdyby stanął na przeciw tak starej wampirzycy jak Katherine, pewnie źle by się to dla niego skończyło. - Czyli nie jesteś tutejsza? - zwrócił się do niej wyłapując zdanie o tym że szkołę skończyła w innym mieście - Skąd więc przyjechałaś? - uśmiechnął się do niej.
 
   Podziel się na:  
Katherine Pierce


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kath
ZAWÓD – brak
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista

ZAGRAJ ZE MNĄ

Elijah

19 lat/a

M U L T I K O N T A
Brak

Wysłany: 16 Wrzesień 2017   
  
  
Katherine

  
Pierce


Uniosła lekko kącik ust po czym obróciła w dłoni kilka razy latte, którą właśnie otrzymała od kelnera. Wzięła kilka łyków kofeiny poszerzając jednocześnie uśmiech. Idealnie. Kawa była właśnie tym, czego dzisiaj potrzebowała. Może i kofeina nie wpływała na nią tak, jak na ludzi, ale przyjemny aromat robił swoje.
- Miło cię poznać Egbercie. Jesteś stąd? Czy może nowy mieszkaniec Mystic Falls? - zapytała z ciekawości przyglądając się nowemu przybyszowi. Ostatnio co chwile spotykała nowe twarze, więc przestało na niej robić wrażenie to, że Mystic Falls przestaje się już składać ze starych mieszkańców. W końcu teraz to był świat nadprzyrodzonych.
- Może nie wyglądam, ale wierz mi, że tak jest - odparła widocznie rozbawiona po czym spuściła wzrok na latte biorąc kolejnego łyka.
- W sumie to mieszkam tu już z dobrych kilka miesięcy, więc mogę się już zwać mieszkańcem tego miasteczka - założyła nogę na nogę przechylając z zaciekawieniem głowę w bok. Czyżby rozmawiała z nowym nauczycielem liceum w Mystic Falls? Nie wyglądał na ucznia, więc najprawdopodniej musiał czegoś uczyć.
- Pochodzę z Bułgarii - dodała po krótkiej chwili jednocześnie pogrążając się w wspomnieniach. Bułgaria.. jej kochana Bułgaria. Tak dawno tam nie była, w zasadzie to od ponad 500 lat. Nie mogła się przemóc by jechać do miejsca, gdzie zginęła jej cała rodzina, ale teraz czuła, że jest gotowa to zrobić.
_________________
<fieldset style="width:260px; border-top:1px solid #bcbcbc; border-left:0px; border-right:0px; border-bottom:0px; padding-left:1px; padding-right:1px;margin-top:-2px"><legend align="center"><div style="font-size:14px; font-family:Georgia; color:#CE8F75">Katherine Pierce</legend><div style="margin-top:-5px; line-height:85%;font-family:Constantia; font-size:11px;text-transform:lowercase;text-align:justify;color:#848484">Being happy  <span style="color:#778A9F"> never goes out of style</fieldset>
 
   Podziel się na:  
Eileen Cole


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Elle
ZAWÓD – przedszkolanka, niania na godziny
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
nieświadomy/a


NIE CHCĘ GRAĆ

to skomplikowane

26 lat/a

M U L T I K O N T A
-

Wysłany: 30 Grudzień 2017   
  
  
Eileen

  
Cole


#2

Minęło naprawdę sporo czasu, odkąd jej spokój po raz ostatni został zaburzony. Owszem, zdarzały się chwile, w których czuła się wyjątkowo podminowana czy zmęczona życiem, jednakże nie występowały one tak często, jak mogłaby się tego spodziewać. Z początku myślała, że będzie jej wyjątkowo trudno pozbierać się psychicznie po tamtej sytuacji sprzed ratusza, jednakże z pomocą przyszły... Cóż, fajki... No i może jeszcze odrobinę alkoholu dolewanego do szklanki z herbatą i wypijanego w samotności przed telewizorem. Tak, w ostatnich dniach zdecydowanie więcej paliła, choć przecież naprawdę starała się rzucić i ten nałóg, ale... Coś za coś, prawda? Popalanie papierosów ją uspokajało, pozwalając skupić myśli na czymś innym. Szkoda tylko, że nie zawsze miała taką możliwość.
Kończąc pracę, w której po prostu nie wypadało jej wychodzić nawet na krótką przerwę na papierosa, czego zatem nie robiła, zauważyła ponadto, iż paczka nieoczekiwanie zbliżała się ku końcowi. Pozostała jej zaledwie jedna fajka, smętnie uderzająca o tekturowe ścianki opakowania, a dzień był przecież jeszcze stosunkowo młody. Udała się zatem w kierunku najbliższego sklepu, gdzie mogła uzupełnić zapasy, jednocześnie mijając kawiarnię, której wnętrze jakby ją przyciągnęło. Cofnęła się więc o nieduży kroczek, zamiast do marketu po drugiej stronie ulicy, wchodząc zatem do lokalu. Myśląc nad zamówieniem sobie jakiejś bardziej wydziwianej kawy na wynos, oparła się o kontuar, nie patrząc nawet, kto jeszcze znajduje się w kolejce.
To był błąd, to był naprawdę duży błąd, o czym przekonała się zaledwie chwilę później...
Słysząc bardzo znajomy głos, który niechybnie należał do osoby aktualnie składającej zamówienie. Momentalnie zwróciła wzrok w tamtym kierunku, być może robiąc to nawet nieco zbyt instynktownie i szybko, aby wyłącznie potwierdzić pierwszą myśl, jaka pojawiła się Eileen w głowie na dźwięk słów o dwóch kawach na wynos. Wbijając spojrzenie w bok mężczyzny oddzielonego od niej jeszcze jednym klientem - starszą, naprawdę przesłodko wyglądającą panią - odruchowo wciągnęła powietrze, aby moment później jakby skulić się w sobie. Nie to, że tchórzyła na myśl o ponownej konfrontacji, nie. Nie była aż takim cykorem, ale... Po prostu nie chciała znowu z nim rozmawiać...
Nie mogąc nie przyznać sobie jednak ostrożnie w myślach, iż wspomniane dwie kawy naprawdę przyciągnęły jej uwagę. Dyskretnie spojrzała w kierunku baristy, który właśnie podawał mężczyźnie jego zamówienie, po czym przełknęła ślinę. Jeden napój był całkowicie zwyczajny - ot, najprawdopodobniej normalna kawa w białym jednorazowym kubku z przykrywką, mieszadełkiem i nalepką z logo kawiarni - drugi jednak zdecydowanie przyciągał uwagę. To nie była po prostu kawa, to była wyjątkowo kobieca kawa w wysokim i długim przezroczystym kubku, polana sosem i bitą śmietaną... Co, o ironio, wyglądało dla Eileen nadzwyczaj gorzko. Nie pamiętała, by lubił takie napoje. Czy miał... Inną kobietę?
Nie potrafiła nic poradzić na to, iż nieco ją to ugodziło. Wiedziała jednak, że sama była sobie winna, jakoś przestając odczuwać ochotę na własną wyjątkowo kobiecą kawę. Rezygnując ze składania zamówienia, po prostu opuściła lokal, dbając o to, by nie wpaść na nikogo - a najlepiej na nikogo - w drzwiach.

[z/t]
 
   Podziel się na:  
Kurt Carter


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Kurt
ZAWÓD – mechanik/diler
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
czarna magia


NIE CHCĘ GRAĆ

to skomplikowane

28 lat/a

M U L T I K O N T A
brak

Wysłany: 30 Grudzień 2017   
  
  
Kurt Cameron

  
Carter


#2

To, że znalazł się w kawiarni w tym samym momencie co Eileen było całkowitym przypadkiem. Najzwyczajniej w świecie stał w kolejce, mając zamiar zamówić zwykłą, czarną kawę, by pobudzić się nieco do życia po ostatniej grubszej imprezie, w której uczestniczyły jego dwie najlepsze przyjaciółki – wódka i amfetamina. Nie spodziewał się tego, że tak szybko jego zamówieniowe plany ulegną zmianie… Coś go tknęło, być może przeczucie, że zerknął kątem oka w kierunku otwierających się drzwi wejściowych i… tak szybko jak napotkał wzrokiem na Eileen, tak szybko odwrócił spojrzenie. Po pierwsze – nie chciał, by poznała, że w jego krwi wciąż płynęły narkotyki, a po drugie – nie był gotowy na kolejną interakcje, mając zamiar podarować jej to, czego tak bardzo chciała – spokoju.
– Jedna czarna i jedna karmelowa latte – sam nie wiedział, dlaczego zdecydował się zamówić dwie kawy. To była czysta improwizacja, zwłaszcza, że w głównej mierze nie miał zamiaru nikomu podarować tej drugiej. Na dobrą sprawę – nawet nie miał komu ją podarować. Obecność Eileen sprawiła jednak, że cóż – najzwyczajniej w świecie postanowił się na niej odegrać, insynuując ewentualne istnienie jakichkolwiek innych kobiet. Zazdrość zawsze miała kluczowe znaczenie w ich związku. Wielokrotnie się przez nią rozstawali, a jeszcze częściej schodzili. Podskórnie czuł, że Eileen nie przejdzie koło tego gestu tak po prostu i najprawdopodobniej wcale się nie mylił, bo chwilę później obserwował kątem oka, jak dziewczyna wręcz ucieka z kawiarni. Kurt przełknął głośno ślinę, postanawiając się nawet za nią nie obejrzeć. Tak po prostu pozwolił jej odejść… Po tal szybkiej reakcji dziewczyny nie miał wątpliwości, że wciąż coś do niego czuła. To była po prostu kwestia czasu, jakiś chory kryzys, któremu przecież i tak stawią czoło. Wkrótce Carter pozostał z dwiema kawami w ręku i kompletnym brakiem ochoty na cokolwiek. Wychodząc z kawiarni, wyrzucił karmelową latte prosto do wielkiego, czerwonego kubła na śmieci, po czym ruszył w swoją stronę, pozwalając by czarna kawa – którą właśnie sączył – zaczęła rozgrzewać jego ciało i powoli stawiać na nogi.

/zt
 
   Podziel się na:  
Eileen Cole


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Elle
ZAWÓD – przedszkolanka, niania na godziny
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
nieświadomy/a


NIE CHCĘ GRAĆ

to skomplikowane

26 lat/a

M U L T I K O N T A
-

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Eileen

  
Cole


#9

Prawdopodobnie już po raz tysięczny - a może tysiąc pierwszy; przestała liczyć już po dwudziestu minutach - spoglądając na zegarek w telefonie, powoli zaczęła zbierać się do wyjścia. Minęła już ponad godzina, odkąd Eileen pojawiła się w kawiarni, zajmując samotnie jeden z dwuosobowych stolików w najdalszym kącie głównego pomieszczenia. Specjalnie pojawiła się trochę wcześniej, aby być na miejscu pierwsza, ale... Ale wyglądało na to, iż miała być także ostatnia. Mimo ponad sześćdziesięciu minut oczekiwania, Kurt nadal się nie zjawił i Elle zaczynała sądzić, że wcale nie zamierzał tego zrobić. Po prostu ją wystawił, prawdopodobnie chcąc jej tym coś udowodnić, ale cóż...
Nie zamierzała siedzieć tu wiecznie, doskonale wiedząc, że już i tak wyszła na wyalienowaną desperatkę, która całkowicie bezsensownie zajmowała innym miejsce, nawet nie pijąc zamówionej kawy. Prawdę mówiąc, od samego początku wcale nie chciała nic pić - przynajmniej nie przed spotkaniem - jednakże polityka kawiarni była jaka była. Cole zwyczajnie nie mogła siedzieć wiecznie przy stoliku, jeśli nic nie kupiła, więc ostatecznie wybrała pierwszy lepszy napój... Dokładnie przez bitą godzinę gapiąc się raz prosto w filiżankę, raz na ekran telefonu, aby sprawdzić, czy nie dostała żadnej wiadomości.
A gdy wybiła dwudziesta trzydzieści jeden - tak, dała mu nadprogramową minutę - po prostu odsunęła od siebie zimną kawę, zaczynając wsuwać ręce w rękawy kurtki i poprawiając włosy, które wsunęły jej się pod kołnierz. Nie zamierzała pisać tysiąca wiadomości z pytaniem, dlaczego Carter zwyczajnie ją olał. Zrobiła to już przedtem, gdy nad ranem nie zastała go u niej w domu. Odpowiedział jej praktycznie dzień później, a teraz... Teraz zyskała dostateczny dowód na to, jak bardzo miał ją gdzieś. Wstając z miejsca, rozejrzała się po pomieszczeniu, po czym wsunęła banknot w specjalne opakowanie, zostawiając go przy filiżance i zaczynając kierować swoje kroki ku drzwiom. Jeśli wcześniej była rozgoryczona, teraz czuła się jeszcze paskudniej.
 
   Podziel się na:  
Kurt Carter


witch





Informacje ⌄
KSYWKA – Kurt
ZAWÓD – mechanik/diler
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – protagonista
czarna magia


NIE CHCĘ GRAĆ

to skomplikowane

28 lat/a

M U L T I K O N T A
brak

Wysłany: 14 Styczeń 2018   
  
  
Kurt Cameron

  
Carter


#9

Wbrew pozorom nie zamierzał się spóźniać, przynajmniej nie aż tak bardzo. W jego intencjach też nie leżało udowadnianie jej czegokolwiek, już nie. Nie ukrywał i nie miał też ukrywać faktu, jak bardzo dotknęła go swoim zachowaniem i cóż.. słowami. Co prawda nie chciał wymykać się z jej domu, jak stereotypowa dziwka, ale każda sekunda obecności w tamtym domu, przyglądanie się jej twarzy.. to go niszczyło od środka. I pomimo upojenia alkoholowego nie mógł też zasnąć, na nowo roztrząsając każdą sekundę tego spotkania i moment, w którym wszystko potoczyło się w tak beznadziejnym kierunku. Dlatego też, gdy tylko za oknem zaczęło świtać, po prostu opuścił dom Eileen, wcześniej zbierając z jej posesji swoje wilgotne od nocnego deszczu ubrania i wrócił do siebie.
Słowa, które usłyszał od Cole szumiały mu w głowie. Nie potrafił o nich zapomnieć i zdecydowanie nie był dumny z decyzji, którą podjął pod wpływem chwili, ale ten ból był zbyt mocny. Ostatecznie sięgnął po strzykawkę i cóż.. odleciał, totalnie tracąc kontakt ze światem. A przede wszystkim kontakt z Eileen. Zamierzał ją ignorować jeszcze wtedy, gdy był trzeźwy, ale być może gdyby choć trochę był przytomny, złamałby się i odpisał zdecydowanie wcześniej. Właściwie nie miał też zielonego pojęcia co się z nim działo przez te 24 godziny. Wiedział jednak, że po przebudzeniu się czaszka pulsowała mu niemiłosiernie, a każdy promień światła przyprawiał go o wymioty. A jeśli już przy wymiotach mowa.. nie spodziewał się zastać kałuży na samym środku pokoju...
Na spotkanie z Eileen planował być wręcz punktualnie. Choć jego ruchy wciąż były spowolnione, jakimś cudem udało mu się ogarnąć pokój, a także – przede wszystkim – samego siebie. Co jakiś czas kontrolował również stan swoich oczu, które z każdą godziną coraz mniej zdradzały to co robił ostatniej nocy. Jedynie nie mógł nic poradzić na zaczerwienione białka i plamki pod samą gałką oczną, co bardziej wyglądało jak skutek… no właśnie – silnych emocji, płaczu. Nie spodziewał się jednak, że przyczyną, dla której pojawi się w kawiarni aż godzinę później będzie odmawiający posłuszeństwa samochód. Carter przeklął pod nosem, próbując naprawić maszynę, ale miał wrażenie, jakby nic nie szło po jego myśli, a obniżona po środkach odurzających koncentracja bardziej wadziła niż pomagała. Ostatecznie więc ubrany w ciemną bluzę i rękoma brudnymi od smaru, postanowił pójść na pieszo, czując wibracje telefonu w swojej lewej kieszeni, dokładnie w tym samym momencie, w którym nacisnął klamkę od drzwi wejściowych kawiarni. Nie zdążył nawet odczytać otrzymanej wiadomości, jednocześnie doskonale wiedząc od kogo należała, gdy natrafił spojrzeniem na twarz wkurzonej, poirytowanej Cole. Kurt był w stanie przełknąć jedynie ślinę i mruknąć przepraszającym tonem głosu:
– Awaria samochodu – mógł napisać, zadzwonić.. oczywiście, ale z jakiegoś bliżej nieokreślonego, nieznanego powodu po prostu wolał tego nie robić. Gestem głowy nerwowo wskazał na stoliki za Eileen, jakby tym samym prosząc ją, by usiedli i porozmawiali, po czym powrócił do niej spojrzeniem.
– Zamówię tylko coś do picia – suchość w ustach zarówno po narkotykach okrutnie dawała mu się we znaki i gdy tylko Eileen usiadła przy stoliku, Kurt zwrócił się do kelnerki o litrowy dzbanek wody i dwie szklanki, po czym sam usiadł naprzeciwko brunetki, próbując zrobić wszystko, by tylko nie nawiązać z nią kontaktu wzrokowego, a jednocześnie móc wpatrywać się w jej twarz i odgadnąć to co czuła.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Dla Użytkowników:
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
Dla Partnerów:
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz, ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM