VAMPIRE DIARIES Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Pub
Autor Wiadomość
Vampire Diaries


special





x

Wysłany: 19 Czerwiec 2017   Pub
  
  
Vampire

  
Diaries


* * *

 
   Podziel się na:  
Alexander Coleman


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – Alex
ZAWÓD – wykładowca w Sunsetrose
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista

GRAM JUŻ

hehe, nie

36/1100 lat/a

M U L T I K O N T A
Elena G, Thomas W

Wysłany: 14 Styczeń 2018   
  
  
Alexander

  
Coleman


/po przyjeździe do Sunsetrose i załatwieniu sobie hotelu
+ loutfiiit

Jak to mówią - nieszczęścia chodzą parami, jednak w tym przypadku to powiedzenie miało swoje dobitnie przykre zdarzenie. Otóż samochód Alexandra został skradziony wyraz z całą jego zawartością - a przede wszystkim z walizką Vivienne, która.... coż, mogła zawierać w sobie naprawdę wszystko. Sam Coleman nawet nie był pewny co ona tam takiego nakładła. W przypadku Alexandra jednak kradzież nie była tak bolesna, ponieważ jedyne co stracił to jeden komplet na przebranie. Na szczęście portfel z dokumentami i kartami nosił całe życie przy dupie, więc tym razem wygrał w dorosłość!
Tak czy inaczej, dali sobie nawzajem godzinę na znalezienie na szybko jakiegokolwiek ubrania na zmianę. Wilkołak dość szybko uwinął się ze swoją częścią, korzystając z uprzejmości ekpedientki w kilka sklepów nieopodal, jednak czekał cierpliwie w umówionym miejscu z kurtką przewieszoną przez oparcie krzesła. W ciszy popijał swoją kawę, czując się trochę niezręcznie z faktem, że trochę nie przemyślał doboru miejsca. Otóż w lokalu panowała sielska, spokojna atmosfera, a niektórzy goście tańczyli nawet, widocznie ciesząc się życiem. On sam miał go niestety już niewiele, więc tylko obserwował ich z nostalgią.
_________________

<div style="width: 270px; height: 170px; background-color: #262020;">
<img src="http://78.media.tumblr.com/f7c810097c872b13237e4374ddbfc5b0/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo3_250.gif" style="opacity: 0.8; height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black;"><img src="http://78.media.tumblr.com/9da327cfb45a159317be0fb1a5373ba3/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo2_250.gif" style="height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black; opacity: 0.8;">
<div style="font-size: 14px; text-transform: uppercase; font-family: Poiret One; text-shadow: 0 '0 3px #000000; color: #A7A6A6;">Alex Coleman, the orignal werewolf
 
   Podziel się na:  
Vivienne Nisson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – nope.
ZAWÓD – ma akcje na giełdzie
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

nie istnieje

26/625 lat/a

M U L T I K O N T A
Damon, Jonathan

Wysłany: 14 Styczeń 2018   
  
  
Vivienne

  
Nisson


| outfit + tak właśnie!

Samochód jak samochód – nowy model, łatwy do kupienia. Znacznie trudniejsze do odzyskania były sukienki vintage, które ze sobą Nisson zabrała. Całe szczęście miała przed sobą całe stulecia i mogła zakupić sukienki, które za sto czy dwieście lat również będą się zaliczały do tej jakże zacnej kategorii. Całe szczęście, że ocalała jej ulubiona torebka, którą miała przy sobie. Oprócz tego została jedynie w ubraniach, które miała na sobie. Nic dziwnego, że następnego dnia pierwszym punktem dnia były zakupy.
Dziwnie się czuła nie mając na sobie niczego eleganckiego, ale zrobiła co mogła, by wyglądać dobrze. Zakupy oczywiście załadowała do wypożyczonego samochodu – sytuacja ich trochę zmusiła, zresztą to auto było tak niepozorne, że wątpiła, że ktokolwiek będzie chciał je ukraść. W barze pojawiła się idealnie na czas, od razu lokalizując Colemana przy barze.
- Długo czekałeś? - spytała, unosząc brwi i siadając obok niego. Położyła torebkę na barze i spojrzała na mężczyznę. Kawa? Obstawiała, że będzie pił jakąś whisky. Dała barmanowi znać, żeby przyniósł jej to samo.
– Ciężko było mi znaleźć cokolwiek… Normalnego do ubrania – westchnęła cicho, bo chociaż ciuchy były wygodne, to jednak Vivienne nie przywykła do takiego stylu, a jeansy nosiła tylko w naprawdę kryzysowych sytuacjach.
_________________

    come up to meet you, tell you I'm sorry
    you don't know how lovely tou are...
 
   Podziel się na:  
Alexander Coleman


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – Alex
ZAWÓD – wykładowca w Sunsetrose
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista

GRAM JUŻ

hehe, nie

36/1100 lat/a

M U L T I K O N T A
Elena G, Thomas W

Wysłany: 14 Styczeń 2018   
  
  
Alexander

  
Coleman


Skupił się na tych śmiertelnikach do tego stopnia, że nawet nie zauważył kiedy jego kawa została w połowie opróżniona. Dopiero gdy wyczuł znajomy zapach w pobliżu, machinalnie odwrócił głowę i właśnie wtedy zstąpiła światłość, a na jego twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, który sięgnął również drobnych zmarszczek przy jego zielonych, teraz patrzących z lekkim zadziwieniem oczu.
Przez ułamek sekundy zawahał się czy aby to na pewno była Vivienne jaką znał. Wyglądała rozbrajająco zwyczajnie, przy czym elegancko, a jej teraz już nie ułożone ze skrupulatnością włosy okalały miękko młodą twarz kobiety.
Zdecydowanie jedno czego nie mógł odebrać jej to fakt, że wyglądała niezaprzeczalnie, boleśnie idealnie. W tamtej chwili mężczyzna zdał sobie sprawę z jednej rzeczy - gdy była wystrojona i zrobiona jak spod igły był w stanie ją nienawidzić, jednak teraz widział w niej kobietę w której zakochał się wiele lat temu i o ironio nie było to wcale miłe uczucie. Coleman poczuł jakby coś boleśnie zacisnęło się mu w porządku.
- Nie mam pojęcia, ale to nieważne. - skomentował, zwieszając się nad swoją kawą. Łyżeczką jakoś machinalnie wymieszał zawartość, kątem oka dostrzegając, że Nisson też nie zamawia niczego alkoholowego. Jej sprawa.
Widząc jej niezadowolenie na twarzy, zmarszczył brwi w totalnym niezrozumieniu. No halo? Ona zdecydowanie zmiatała z nóg całą populację w zasięgu najbliższych 100 kilometrów, więc jakim cudem mogła myśleć o sobie tak źle? LEL
- Wyglądasz idealnie. Jak na moje oko nawet lepiej niż zwykle. - przyznał całkiem szczerze patrząc jej głęboko w oczy. I tak sobie patrzył z tajemniczym, acz rozbawionym wyrazem twarzy dopóki mógł.
- Prawie się zakochałem. - przyznał z rozbawieniem, po czym pochwycił swoją filiżankę w górę i wzniósł w jej kierunku niemy toast. Muzyka w lokalu z deka się zmieniła, ale to nie przeszkadzało gościom by się bawić. Było ich nawet więcej.
- Mówiłem Ci żebyś się nie pakowała. Widzisz, zawsze mam rację. - nawiązał do sytuacji z wczorajszego dnia, kiedy to dość ważny dobytek Vivienne poszedł się... no został skradziony po prostu.
_________________

<div style="width: 270px; height: 170px; background-color: #262020;">
<img src="http://78.media.tumblr.com/f7c810097c872b13237e4374ddbfc5b0/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo3_250.gif" style="opacity: 0.8; height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black;"><img src="http://78.media.tumblr.com/9da327cfb45a159317be0fb1a5373ba3/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo2_250.gif" style="height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black; opacity: 0.8;">
<div style="font-size: 14px; text-transform: uppercase; font-family: Poiret One; text-shadow: 0 '0 3px #000000; color: #A7A6A6;">Alex Coleman, the orignal werewolf
 
   Podziel się na:  
Vivienne Nisson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – nope.
ZAWÓD – ma akcje na giełdzie
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

nie istnieje

26/625 lat/a

M U L T I K O N T A
Damon, Jonathan

Wysłany: 15 Styczeń 2018   
  
  
Vivienne

  
Nisson


Vivienne zapewnie nie widywała szczególnie często tego uśmiechu na twarzy Alexa, tym bardziej była zaskoczona jego reakcją. Może faktycznie mężczyzna się ucieszył na jej widok? Ech, ten kryzys przedśmiertny naprawdę zmieniał człowieka. Inna sprawa, że do Vivienne kompletnie nie docierało, że mężczyzna umiera. No przecież był pierwotnym. Nie mógł odejść. Po prostu nie.
Paradoksalnie, te wszystkie drogie ubrania i kosmetyki dodawały wampirzycy pewności siebie. Mogła z powodzeniem kryć się za maską tej nieco egocentrycznej Nisson, którą wszyscy znali i oczywiście uwielbiali. W jeansach, nieco niższych obcasach i trochę przydużej bluzie czuła się nieco bardziej… Bezbronna. Nie lubiła pokazywać tej strony nikomu. Wykreowała swój obraz, od którego nie lubiła odbiegać… Jedynie najbliżsi czasami – z naciskiem na czasami – ją taką widywali. Paradoksalnie cały czas była tą kobietą, którą kiedyś kochał. Problem w tym, że kiedyś była słaba. Teraz lubiła myśleć o sobie jak o silnej, niezależnej kobiecie.
– Skoro tak mówisz – wzruszyła lekko ramionami. Nie brała żadnego alkoholu, bo musiała zachować trzeźwy umysł, w razie gdyby Colemanowi znów coś odwaliło. Poza tym jakoś nie miała ochoty na alkohol po tym jak się spiła i zdemolowała salon u Salvatore’ów. Jego słowa sprawiły, że na twarzy Viv pojawił się uroczy, acz delikatny uśmiech. Odgarnęła zabłąkany kosmyk włosów z twarzy, zerkając na Alexa spod rzęs.
– Proszę, proszę… Czyżbym się doczekała komplementu z twojej strony? Chyba powinnam zapisać ten dzień w kalendarzu – powiedziała nieco żartobliwym tonem, ale po chwili nieco spoważniała. – Dziękuję. Ty też wyglądasz niczego sobie – dodała już z uśmiechem delikatnym. Trzeba było przyznać, że zrobiło jej się miło… Komplement z ust Colemana znaczył dla niej zdecydowanie więcej niż taki ze strony randomowego gościa na ulicy.
– Prawie? Kurcze, to muszę się bardziej postarać – wywróciła oczyma, ale pod nosem nadal się uśmiechała. Żartowali, on prawił jej komplementy… Prawie jakby byli na jakiejś randce! Nie, żeby jej taka atmosfera przeszkadzała. Szkoda tylko, że dopiero teraz ich stosunki się tak zmieniły.
– Ta, chciałbyś – mruknęła pod nosem i wywróciła oczyma. Bo kto zostawia kluczyki w takim dobrym aucie, kiedy z niego wysiada? Nie zamierzała mu przyznawać racji… Jeszcze by w to uwierzył, a i bez tego był wystarczająco pewny siebie.
_________________

    come up to meet you, tell you I'm sorry
    you don't know how lovely tou are...
 
   Podziel się na:  
Alexander Coleman


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – Alex
ZAWÓD – wykładowca w Sunsetrose
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista

GRAM JUŻ

hehe, nie

36/1100 lat/a

M U L T I K O N T A
Elena G, Thomas W

Wysłany: 20 Styczeń 2018   
  
  
Alexander

  
Coleman


- W kalendarzu? To trochę tak jakbyś naprawdę przejmowała się tym co o tobie myślę. - skonsternował się nieco. Naprawdę nie chciał jej zawstydzić w tamtym momencie i rozumiał też ironiczny wydźwięk jej wypowiedzi, ale no od zawsze głęboko wierzył, że w każdej bujdzie musi być jakieś ziarenko prawdy.
- Całkiem nieźle jak na dead man. - parsknął pod nosem, jednak ostatecznie całą wesołkowatość ukrył w sporym łyku kawy... czy cokolwiek on sobie tam nie pił. A może duża filiżanka to tylko zmyłka, a popijał właśnie wódę? CAN BE.
Uniósł brew zaintrygowany, kiedy wspomniała, że musi bardziej się postarać? Ale rzecz była w tym... że właśnie im mniej się starała, tym bardziej się mu podobała. To był klucz do jego patologicznego serca! Oczywiście nie mówię, że jego narządy płciowe nie drgnęłyby niespokojnie gdyby zobaczył ją w dopasowanej, czerwonej kiecce, jednak teraz poruszała nieco bardziej ważne, mniej przyziemne aspekty jego osoby.
- Odzywała się do Ciebie Cassandra? - zagadnął niewinnie, zerkając na wampirzycę kątem oka. Starał się wyglądać na wyluzowanego i zdystansowanego do tej ich całej dramy, ale ewidentnie widać było, że jednak zdecydowanie nie ma tego wszystkiego w dupie. Niestety wilczyca nie odbierała jego telefonów.
_________________

<div style="width: 270px; height: 170px; background-color: #262020;">
<img src="http://78.media.tumblr.com/f7c810097c872b13237e4374ddbfc5b0/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo3_250.gif" style="opacity: 0.8; height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black;"><img src="http://78.media.tumblr.com/9da327cfb45a159317be0fb1a5373ba3/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo2_250.gif" style="height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black; opacity: 0.8;">
<div style="font-size: 14px; text-transform: uppercase; font-family: Poiret One; text-shadow: 0 '0 3px #000000; color: #A7A6A6;">Alex Coleman, the orignal werewolf
 
   Podziel się na:  
Vivienne Nisson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – nope.
ZAWÓD – ma akcje na giełdzie
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

nie istnieje

26/625 lat/a

M U L T I K O N T A
Damon, Jonathan

Wysłany: 20 Styczeń 2018   
  
  
Vivienne

  
Nisson


– To, że się nie przejmuję to jedno. To, że zawsze miło jest usłyszeć komplement, to zupełnie odrębna kwestia – oznajmiła nieco chłodniej chociaż… Chyba trochę się przejmowała jego zdaniem. Inna sprawa, że oczywiście przez większość czasu Vivienne nie obchodziło niczyje zdanie w kwestii jej ubrań. Wiedziała, co założyć, by wyglądać dobrze. Wychodziła przy okazji z założenia, że jeżeli ona się czuje w tym dobrze, to nikt inny nie ma nic do gadania.
– Wyglądasz na całkiem żywego – uśmiechnęła się delikatnie, poprawiając się na krześle i upijając trochę kawy. Co jej innego pozostało? Trzeźwy umysł mieć musiała w razie, gdyby Alex znów miał halucynacje. Poza tym mimo wszystko, jeżeli faktycznie miało coś mu się stać, to nie zamierzała być pijana w jego… Ostatnich chwilach. Inną kwestią było to, że kompletnie nie myślała o tym, że to mogą być jego ostatnie chwile.
– Nie. Wydaje mi się, że musi sobie wszystko poukładać… Odezwie się – oczywiście miała na myśli, że odezwie się do Colemana. Ewentualnie faktycznie do niej, jeśli będzie chciała cichaczem się dowiedzieć, jak się czuje Coleman. – Daj jej trochę czasu… Odkrycie takich rewelacji na pewno było dla niej ciężkie – uśmiechnęła się nieco smutno, przenosząc wzrok na parkiet, na którym kilka osób bujało się w takt wolnej, klimatycznej piosenki. Po chwili oczywiście wróciła spojrzeniem do swojego rozmówcy i upiła znów trochę kawy.
– Mamy jakieś plany na później? – uniosła brwi, zmieniając nieco temat. Nie chciała, by Alex teraz się tym martwił. W końcu mieli zaszaleć, prawda?
_________________

    come up to meet you, tell you I'm sorry
    you don't know how lovely tou are...
 
   Podziel się na:  
Alexander Coleman


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – Alex
ZAWÓD – wykładowca w Sunsetrose
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista

GRAM JUŻ

hehe, nie

36/1100 lat/a

M U L T I K O N T A
Elena G, Thomas W

Wysłany: 20 Styczeń 2018   
  
  
Alexander

  
Coleman


- Taa, wyglądam. - mruknął pod nosem, wzroku nie spuszczając z gładkiej, głęboko czarnej tafli kawy, którą od jakiegoś już czasu sączył. Optymizm Vivienne i ślepota na to co się z nim działo była zadziwiająca. To trochę tak jakby sama siebie próbowała przekonać, że wszystko jest super. Samemu Alexowi było to wybitnie na rękę, ponieważ nikt się nad nim nie użalał, a swoje ostatnie chwile spędzał w miarę normalnie. Między innymi jednak dlatego zdecydował się żeby w tę ostatnią "podróż" zabrać ze sobą kobietę, którą kiedyś kochał.
Zerknął na nią z niedowierzaniem. Tak bardzo widać było, że Nisson kompletnie nie zna jego siostry. Oczywiście nic w tym dziwnego, ale wiara wampirzycy w to, że Cassandra sama się skontaktuje była... no cóż, troszkę zabawna. Więc patrzył tak na nią z subtelnym uśmiechem o sekundę zbyt długo. Po chwili sam złapał się w tym, że w skupieniu patrzy w jej ciemne oczy. To było troszkę tak jakby poniekąd jej nie słuchał, ale cóż.
- Cassandra się nie odezwie. Jestem tego pewien. Nigdy nie pożegnała się z naszym ojcem. - wzruszył ramionami bezradnie, no bo co miał się nad tym wszystkim rozwodzić? Było jak było, a wilczyca nie potrafiła wybaczyć starszemu tego, że odebrał jej dziecko. Swoją drogą, taka informacja odnośnie siostry Colemana była niezłym protipem dla Vivienne na przyszłość! Jak zrobi się nieprzyjemnie to będzie wiedziała, że sama musi odnaleźć Coleman... jakkolwiek się uda.

On mimowolnie również zerknął na parkiet, w duchu po raz dziesiąty raz śmiejąc się z pogody ducha tych ludzi. Tańczyli jakby jutro nie miało nadejść. Może to właśnie tu znajdował się cały sekret? Coleman zamyślił się nieco, spuszczając wzrok w dół, kiedy Nisson zadała mu pytanie odnośnie planów.
- Powiedzmy, że to niespodzianka. - uśmiechnął się smutno i bez większego ostrzeżenia chwycił Vivienne za dłoń i wyciągnął na ten prowizoryczny parkiet. Widząc jej potencjalne zaskoczenie, wzruszył ramionami nonszalancko. Nie było tu żadnej dance police co by mogła ich skuć, a pierwsze akordy piosenki prezentowały się naprawdę dobrze.
Alexander płynnym gestem obrócił kobietę po czym pozwolił by ostatecznie wylądowała w jego ramionach. Uśmiechnął się zachęcająco, jedną dłonią dotykając subtelnie jej talii. Druga zaś ujęła subtelną, kobiecą dłoń.

Uśmiech Pierwotnego wyglądał jak najbardziej się dało pogodnie i wiarygodnie, jednak dobrze wprawione oko mogło wychwycić, że w tamtym momencie był skrajnie "broken" mężczyzną. Chyba nie było na świecie istoty bardziej pustej od środka i smutnej zarazem.

Świadomość, że życie uciekało mu między palcami była naprawdę wyniszczająca. Ci ludzie tańczyli, zachowując się tak jakby nie mieli już następnego dnia. W gruncie rzeczy Coleman nie miał gwarancji na to czy obudzi się następnego dnia. Jak na złość życia pragnął teraz bardziej niż kiedykolwiek, nieświadomie pozwalając ujść uczuciom, które z zimną krwią zamknął na cztery spusty wiele lat temu...

If this is love
Why does it break me down?
_________________

<div style="width: 270px; height: 170px; background-color: #262020;">
<img src="http://78.media.tumblr.com/f7c810097c872b13237e4374ddbfc5b0/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo3_250.gif" style="opacity: 0.8; height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black;"><img src="http://78.media.tumblr.com/9da327cfb45a159317be0fb1a5373ba3/tumblr_nhhr30x6mV1rmojbeo2_250.gif" style="height: 131px; border: 2px solid #3C2727; box-shadow: 0px 0px 2px black; opacity: 0.8;">
<div style="font-size: 14px; text-transform: uppercase; font-family: Poiret One; text-shadow: 0 '0 3px #000000; color: #A7A6A6;">Alex Coleman, the orignal werewolf
 
   Podziel się na:  
Vivienne Nisson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – nope.
ZAWÓD – ma akcje na giełdzie
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

nie istnieje

26/625 lat/a

M U L T I K O N T A
Damon, Jonathan

Wysłany: Wczoraj 0:15   
  
  
Vivienne

  
Nisson


Poniekąd właśnie tak było. Vivienne nie dopuszczała do siebie myśli, że Alex naprawdę umiera, że to naprawdę jego ostatnie dni. Gdyby to sobie uświadomiła, prawdopodobnie przeszłaby prawdziwe wampirze załamanie nerwowe. Inną kwestią było, że Coleman wydawał się trzymać nieco lepiej. Nie był taki osłabiony, nie miał nawet halucynacji w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin, więc Viv wydawało się, że wilkołak wychodzi na prostą… Że zdrowieje.

Nie skomentowała słów odnośnie Cass. Istotnie, nie znała jej zbyt dobrze, ale skoro Coleman przeleciała tyle kilometrów, by ratować brata, to Nisson wydawało się, że będzie w stanie odłożyć na jakiś czas personalne urazy i potem go jakoś psychicznie torturować albo coś w tym rodzaju.

– Niespodzianka, huh? Ostatnie dni to całe pasmo niespodzianek – powiedziała z lekkim uśmiechem i zerknęła na mężczyznę wyraźnie zaskoczona, kiedy wyciągnął ją na parkiet. Pozwoliła się prowadzić – obróciła się, z gracja lądując w jego ramionach. To, w jaki sposób reagowała na jego dotyk zdawało się kompletnie nie zmienić na przestrzeni tych lat. Oczywiście chodziło o ten delikatny dotyk, ten, który nie miał na celu jej skrzywdzić, ten o którym na dobrą sprawę zapomniała, że kiedykolwiek miał miejsce… Nic więc dziwnego, że lekko zadrżała, by spojrzeć prosto w jego oczy i ułożyć dłoń na jego ramieniu… I zaczęli tańczyć. Tak po prostu. Nisson znała go jednak zbyt dobrze, by nabrać się na ten pogodny uśmiech. Wiedziała, że to wszystko go dręczy, zjada od środka. Jedyne co mogła zrobić, to poddać się rytmowi i Colemanowi. Byli chyba w tym momencie dwójką najbardziej „broken inside” osób, jakie stąpały po świecie. Bo ten upierdliwy głosik w głowie Nisson od czasu do czasu jej przypominał, że przecież Alex może naprawdę umierać. Viv uporczywie go jednak uciszała.

Oparła na chwilę głowę o klatkę piersiową Colemana, kompletnie niwelując i tak mały dystans między ich dwójką. Nie miała siły trzymać się z daleka. Nie miała siły udawać, że kompletnie jej nie zależy. On przecież znał prawdę. Musiał znać. Inaczej przecież by z nim nie pojechała – nie po tym, jak ją potraktował dzień czy dwa wcześniej. Ciepło bijące od jego ciała i nieco przyspieszone bicie serca sprawiły, że uśmiechnęła się pod nosem. Najwidoczniej on również reagował na jej bliskość podobnie jak kiedyś. W tym momencie Nisson niczego nie pragnęła tak bardzo jak cofnięcia się do tamtej nocy, kiedy wszystko zrujnowała swoim zachowaniem i odzyskania utraconego czasu bez niego.
_________________

    come up to meet you, tell you I'm sorry
    you don't know how lovely tou are...
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Dla Użytkowników:
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
Dla Partnerów:
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz, ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM