VAMPIRE DIARIES Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Wzgórze #2
Autor Wiadomość
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Jego brat nie żył przez jego głupotę, a jej brat nie żył, bo zabiła go własną ręką. Przeznaczenie? Być może. Wampir i wilkołak i oboje to bratobójcy. O losie okrutny i przewrotny lubisz sobie robić żarty z nadprzyrodzonych istot. On potrafił już sobie jakoś radzić ze swoimi zdolnościami, ona za to.. w ogóle. Raz wszystko działało jak należy, innym razem czuła się jak człowiek, nie mogąc wykorzystać przyspieszenia. To było cholernie... uciążliwe. Najgorsze dla niej było to, że całe jej szkolenie... wszystko co umiała, nie nadawało się teraz zupełnie do wykorzystania, bo nie panowała nad ciałem. Tak jak teraz. W ogóle nie pomyślała kogo atakuje, chciała po prostu jego krwi w trybie natychmiastowym i przyspieszonym, dlatego rozpoczęła polowanie gdy tylko zlokalizowała swój target.
Dorwała go i to się liczyło, ale... przeliczyła się totalnie w chwili kiedy poczuła najpierw jak jego ręka znajduje się na jej włosach, a potem szarpnięcie i uderzyła nieprzyjemnie o ziemię. Moment co się właśnie stało?! Freya spojrzała na niego bardzo takim mieszanym spojrzeniem, miała w nich po pierwsze niesamowitą złość ale i takie pożądanie. Szarpnęła się pod nim, ale oczywiście w tym momencie nie umiała na tyle spiąć mięśni by zrobić to z siłą zbliżoną do tej wampirzej. Sparaliżowało ją pod nim jak zobaczyła te błyskające tęczówki. Wilkołak. Jako wampir, Freya widziała takiego po raz pierwszy, w końcu ile była wampirem, jakieś marne 3-4 miesiące? Coś koło tego. Był blisko... na tyle, że teraz jego zapach dużo mocniej na nią zadziałał. Uniosła nieco głowę i tak zaciągnęła się mocno jego zapachem. Momentalnie jej się kły wydłużyły, a jej ciało wykazało się pamięcią mięśniową. Kiedy tak nad nią wisiał i trzymał jej ręce, wykorzystała to. Wygięła się nieco pod nim i złapała mocno nogami w pasie i silnym szarpnięciem w bok przewróciła ich na bok, tak że teraz ona znalazła się na nim.
- Już jesteś... - zamruczała nisko jak drapieżnik wisząc kilka centymetrów nad nim i przejechała językiem po jego szyi, mógł wyczuć na policzku jej ciepły oddech. Freya nie wiedziała w sumie... czy krew wilkołaka jej zaszkodzi, wiedziała tylko, że jego ugryzienie ją zabije, ale... krew? Trzeba się przekonać.
- Cii... to może ci nie zrobię krzywdy.... - zamruczała cicho, bardzo zadowolona z tego, że teraz to ona była na nim i go trzymała.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


Czy można tutaj mówić o przeznaczeniu? Było im przeznaczone to spotkanie czy po prostu los im płata figla, że spotkali się tutaj. Wampir i wilkołak. Mimo tego, że dziewczyna była wampirem zaledwie od paru miesięcy to jednak chęć krwi bardziej na nią działał niż zdrowy rozsądek i to chłopak doskonale wiedział. Nawet nie opierał się zbytnio kiedy ta wykorzystała swoją siłę, żeby go przyszpilić do podłoża. W pewnym sensie mu imponowała tym pragnieniem zdobycia czego pragnie, mogła poczuć przyspieszone bicie jego serca jak i oddech, który przyjemnie łaskotał ją po szyi. Był niebezpiecznie blisko, zapewne gdyby wampirzyca bała dotyku mężczyzny to uciekła by jak najdalej stąd. On widocznie jakoś niezbyt był przejęty tym, że zaraz może zatopić kły w jego szyi, wręcz przeciwnie patrzył w jej twarz z zadziornym uśmieszkiem.
- Wystarczyło poprosić
Wyrzekł po chwili cichym głosem prosto do jej ucha, w jego głosie mogła usłyszeć lekko uwodzicielską nutkę. Jego oczy błysnęły złowrogo, po czym chwycił ją za ręce i wygiął mocno do tyłu zmuszając swoje ciało do siadu a ona była zakleszczona w jego ramionach. Miała nawet dostęp do jego szyi, lecz ręce, które trzymał za jej plecami i jej wygięte ciało trochę mogło jej przeszkadzać w tym, żeby zatopić kły w jego szyi. Próbował przez chwilę uspokoić swój oddech jak i przyspieszone bicie serca, miał też nadzieje że w ten sposób uda mu się także uspokoić i wampirzycę poprzez trzymanie w silnych, ciepłych ramionach.
- Spokojnie ptaszyno, bo zrobisz sobie krzywdę
Wyrzekł po chwili milczenia, kiedy ta nie daj Boże będzie chciała się wyswobodzić z jego uścisku. Wygiął się lekko do tyłu, żeby spojrzeć w jej twarz z rozbawieniem. - Jak przestaniesz się na mnie rzucać to możemy porozmawiać o Twoim problemie, nie pierwszy raz widzę wampira na głodzie - dodał po chwili milczenia lekko przekrzywiając głowę na bok. Nie wiedział co, ale coś w tej dziewczynie mu się bardzo podobało i go przyciągało, może nawet oddałby jej trochę swojej krwi gdyby ta nie rzuciła się na niego z kłami. Nie puszczał jej dopóki ta nie postanowiła się chociaż trochę uspokoić.
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Jedno było pewne, to spotkanie było zaskoczeniem dla ich obojga, bo Freya w życiu by nie przypuszczała, że tak ogłupieje na punkcie wilkołaka i jego zapachu. To co zrobiła, to jak się na niego rzuciła, było naprawdę chyba najbardziej nierozważną rzeczą jaka jej przyszło ostatnio zrobić. On mógł się zawsze okazać łowcą... i mógł ja zabić, nawet w sumie bez bycia łowcą mógł ją zabić, ale nie... tego jakoś w ogóle nie potrafiła wziąć pod uwagę. Liczyło się właśnie to... jego ciało, zapach, bicie serca i przyspieszony oddech, który wyraźnie czuła na swoim ciele. Chciała spróbować jego krwi, tylko odrobinę by przekonać się czy smakuje tak samo dobrze jak pachnie i... była już milimetry od rozgryzienia mu tętnicy gdy.... sparaliżowało ją.
- Co....? - jęknęła aż zaskoczona.
Jego głos przeszył ją jak piorun. Przez chwilę zapomniała o tym co miała zrobić. Otworzyła za to usta, by mruknąć na niego, że ma coś jeszcze powiedzieć. Miał... kojący głos, to co powiedział zadziałało na nią w pewnym sensie kojąco. Chyba oszalała, albo to on był wariatem, że mówił takie słowa w tej chwili. Niestety alarm ostrzegawczy wybuchł w jej głowie za późno. Poczuła jak ten się gwałtownie porusza, a jej ręce znalazły się za jej plecami.
- Puszczaj mnie.... pożałujesz... zobaczysz... - warknęła na niego wściekła i zaczęła się poruszać na nim nerwowo. Nie podobało jej się to, że została całkowicie pozbawiona możliwości ruchu. Dała się złapać jak totalny żółtodziób, bo z takiego chwytu.... nie mogła ani wyrwać do przodu, ani do tyłu ani na boki. Nogami też nic nie mogła zrobić, bo gdy go zdominowała na chwilę, to klęczała nad nim, i teraz... dalej miała nogi zdjęte w kolanach. Jego to bawiło, a w niej narastała powoli panika, bo... po pierwsze wiedziała jak bardzo jest bezbronna w tej chwili, co jej się w ogóle nie podobało, nie lubiła tracić kontroli, a po drugie... wiedziała jak silne są wilkołaki i gdyby ten chciał, to mógłby dosyć nieprzyjemnie ją pogruchotać.
- Oszalałeś... puszczaj mnie... nie mam żadnego problemu, ani nie jestem na głodzie... po prostu polowałam, a ty pachniesz, mocno... zostaw mnie.... - zaczęła już mniej rzucając się w jego ramionach, bo przy każdym szarpnięciu bolały ją wcześniej ręce. Spojrzała mu w oczy z takim nieco zwątpieniem. Chęć uwolnienia się, zdecydowanie przysłoniła chwilowo chęć chłeptania jego krwi. Był dziwny.... w życiu nie spotkała tak zachowującego się wilkołaka!
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


Zaśmiał się lekko na jej szarpanie się jak i słowa, było widać że potrafił ją dość szybko wyprowadzić z równowagi, czekał jeszcze tak dłuższy moment aż dziewczyna się podda uparcie wpatrując się w nią a zwłaszcza w jej twarz i oczy jakby chciał wyczytać z niej wszystko niczym z otwartej księgi. Przybliżył lekko usta do jej ucha, muskając ją lekko zaledwie wyczuwalnie jednakże jej wampirze instynkty mogły w tej chwili oszaleć.
- Puszczę Cię jak przestaniesz się szarpać i mnie atakować, dobrze? Jak będziesz grzeczna to może coś wymyślimy na Twój problem - wyrzekł po chwili, zaglądając w jej twarz a jak był już pewien, że ta przestała się szarpać jak i go już nie zaatakuje. Miał nadzieje, że po prostu przemówił do niej to puścił jej ręce. Czekał na to co dziewczyna zrobi bo szczerze mówiąc to nie miał żadnych oporów, żeby ta siedziała na nim. Było w sumie bardzo miło, jednakże zapewne obudzi się w niej zdrowy rozsądek i ucieknie gdzie pieprz rośnie.
- Mówisz, że pachnę mokrym psem? Nie wiedziałem, że to tak rajcuje wampiry - dodał po chwili po czym zaśmiał się lekko. W sumie to jeszcze nie spotkał wampira, który by się tak na niego rzucał z uporem jakiegoś maniaka. Były dziewczyny, które rzucały się na niego owszem ale raczej to byli ludzie czy wilkołaczyce a nie wampiry, które przecież są śmiertelnymi wrogami. Chociaż.. określenie wrogowie to raczej do nich w tym momencie nie pasowało. Chłopak wykorzystał moment, że ta siedziała na nim i prawą ręką chwycił kosmyk jej włosów lekko bawiąc się nim palcami, może po prostu potrzebowała chwili na uspokojenie się a jemu nawet się nie spieszyło i po prostu czekał aż ta zacznie normalną rozmowę..
Albo po prostu on to zrobi..
- Jestem Louis, skoro się na mnie rzucasz to chyba dobrze jest znać moje imię, prawda?
Posłał jej lekki uwodzicielski uśmieszek. Zaintrygowała go i to bardzo.
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Nie podobało jej się to w ogóle. Był zdecydowanie za blisko, co nie było na nią dobre. Czuła jego rozgrzane ciało bardzo wyraźnie i dalej ja ogłupiał zapachem i swoją osobą. Zachowywał się dosyć... dziwnie, jakby się sam cieszył z tego co się działo, tylko że on wygrywał w chwili obecnej. Freya się dalej co jakiś czas nerwowo poruszała. Dużo lepiej i pewniej by się poczuła gdyby ten pozwolił jej wstać i ją przede wszystkim puścił, ale im dłużej patrzyła w jego oczy, tym bardziej w nich tonęła, więc starała się unikać jego spojrzenia, jak tylko się dało. Wtedy też.... przybliżył się i... aż przymknęła oczy.
- O jezu... nie rób mi tak... - jęknęła dosłownie z błaganiem w głosie. Jej ciało się automatycznie zakołysało na nim, ocierając się. To była okropna słabość, nie umiała swojego pożądania utrzymać na wodzy! - Nie mam żadnego problemu. - dodała pewniej biorąc głęboki wdech i starając się nad sobą zapanować, co w miarę jej się udało.
Kiedy wilkołak postanowił puścić jej ręce Freya pierwsze co zrobiła, to złapała go dłonią za gardło, ale nie zaczęła go dusić, ani szarpać, nic z tych rzeczy po prostu go trzymała. Od... musiała chociaż odrobinę poczuć, że przejęła kontrolę, że ma przewagę nad wilkołakiem.
- Jeszcze raz tak zrobisz, a założę ci kaganiec... - ostrzegła go tylko patrząc na niego groźnie, chociaż nawet na jej wampirzych bladych policzkach pojawiły się rumieńce. Freya bynajmniej nie zamierzała się z niego zrywać. Im mniej ruchów, tym łatwiej było zachować kontrolę, to już wiedziała. - No właśnie nie.... masz inny zapach.... takiego jeszcze nie czułam... - zaczęła i nieco się przybliżyła znowu go wąchając a potem się odchyliła zwiększając dystans chociaż o trochę. Jej palce nieco się mocniej zacisnęły, dosłownie same opuszki się napięły. -... może masz wściekliznę. - mruknęła nieco mu docinając.
Znowu ją zaskoczył. Spojrzała niepewnie na jego rękę, która się zaczęła do niej zbliżać i to jak łapie jej kosmyk włosów. Czemu to zrobił, o co mu chodziło? Wampirzyca pozwoliła mu na to i wróciła do niego spojrzeniem.
- Freya... - przedstawiła mu się i.... zatonęła całkowicie w jego ciemnych oczach i jeszcze ten jego uśmiech. W wampirzym tempie się z niego poderwała, stając koło niego i mocno obejmując się ramionami, wbijając palce w nie. - Przestań mnie prowokować.... a potem się dziwisz, że się na ciebie rzucam.... - powiedziała niezadowolona aż takim tęsknym głosem, bo chętnie by dalej na nim posiedziała i ugryzła go! Była podenerwowana i rozchwiana. A co gorsza, nie rozumiała czemu ciągnie ja do wilkołaka. Freya stanęła przed nim, jej ciało było napięte, gotowe do momentalnej obrony, ataku czy skoku.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


Mu się nawet podobało to jak się poruszała, a raczej jak próbowała się wyrywać, lekko kpiący i zarazem zadziorny uśmieszek pojawiał się na jego ustach za każdy razem kiedy się tak działo. Wydawało się, że był on w tym momencie w pełni wyluzowany patrząc na nią z uporem maniaka swoimi błyszczącymi ciemnymi oczyma. Odchylił lekko głowę do tyłu napawając się widokiem zniewolonej wampirzycy. Z jego ust wyrwało się ciche westchnienie kiedy ta zacisnęła ręce na jego gardle, wiedział jednak że ta nie zrobi mu większej krzywdy, gdyby tego chciała to zapewne już dawno leżałby tutaj w kałuży krwi. Wpatrywał się uważnie w jej twarz jakby chciał wyczytać z niej wszystko niczym z otwartej księgi. Zaśmiał się na stwierdzenie o kagańcu,
- Kiedyś zechcesz, żebym Cię ugryzł.. ale oczywiście nie w wilczej postaci - wyrzekł po chwili mrużąc lekko oczy, napiął lekko ciało kiedy ta postanowiła zacisnąć delikatnie ręce, wymusił na swoich ustach lekki zaledwie widzialny uśmiech. - A może po prostu rajcują Cię wilki, nie myślałaś o tym? - uniósł lekko jedną brew do góry po czym z rozbawieniem zobaczył jak ta podrywa się w wampirzym tempie z niego, Louis spokojnie dźwignął się na nogi sprawnym ruchem otrzepując spodnie jak i kurtkę, którą poprawił na swoim ciele odsłaniając przy tym trochę klatki piersiowej przez odpiętą koszulę. Przebiegł spojrzeniem po okolicy.
- No i co teraz zrobisz, Freyo? Nie ma tutaj żywego ducha oprócz nas, a Ty nie potrafisz nawet na mnie zapolować mimo, że powinnaś już mnie pokonać jakieś dziesięć minut temu - jego głos był spokojny a on sam był o dziwo bardzo opanowany stojąc naprzeciwko wampira - swojego największego wroga. - Mogę Cię nauczyć polować, przecież wilkołaki to tropiciele i dobrzy łowcy, a Ty jesteś marną wersją świeżej ptaszyny zamkniętej w złotej klatce - zrobił krok do niej stając tuż przed jej twarzą. Był od niej wyższy o ponad pół głowy. Swoje brązowe oczy wbił w jej, patrząc co najmniej wyzywająco. Spokojnym krokiem przeszedł na jej plecy podchodząc bardzo blisko tak, że mogła poczuć bijące od niego ciepło i jego oddech na karku.
- To jak ptaszyno będzie?
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Była naprawdę niesamowicie zmieszana przez jego zachowanie, dosłownie kipiało w niej, bo na jedno rajcowało ją to, że ten tak wodzi za nią wzrokiem, a na drugie no... to ją tak osaczało. Normalnie poczuła się jak zwierzak zamknięty w klatce. Tylko takiej seksownej! Żałowała niesamowicie tego, że lepiej sobie nie radziła ze swoimi super zmysłami i zdolnościami, bo... nawet jakby wciąż była człowiekiem i go dorwała, to już dawno by go pokonała, a teraz, najbardziej rozpraszało ją jego ciało i zapach, to co robił i mówił. Dostawała wiele impulsów na raz i to ją gubiło.
- Chyba jesteś szalony... - stwierdziła tylko na stwierdzenie o gryzieniu. Zdecydowanie będzie chodził w kagańcu, obroży i smyczy i Freya tego osobiście dopilnuje! Wbrew pozorom wyczytanie czegoś z twarzy wampirzycy nie było wcale takie łatwe, bo skakała po emocjach niesamowicie szybko, ale przeważnie malowało się na jej buzi teraz... fascynacja i zdenerwowanie. Była niesamowicie pobudzona. Przechyliła nieco głowę w bok. - Nie... zdecydowanie nie. - stwierdziła a propo rajcowania wilkołakami. Co to za pomysły w ogóle?! Nie na pewno jej się nie podobały wilkołaki, nawet jeśli miały tak niesamowicie błyszczące i piękne oczy jak to tu co z nią było!
Freya drgnęła nerwowo gdy ten zaczął tak do niej mówić... tak samo mówił kiedyś do niej jeden z jej trenerów i to również wpłynęło na to, jakby... coś w jej głowie się przeprogramowało, część wspomnień o sobie przypomniała.
- Daj mi spokój, ciesz się, że jesteś taki super i nie dałeś się wampirowi, sio... - mruknęła i się już zaczęła odsuwać, ale ten nie dawał za wygraną, uśmiechnęła się jednak tak cwanie pod nosem na stwierdzenie o polowaniu i byciu łowcą. Istotnie nie było lepszych łowców niż wilkołaki. Jak tym wyznaczyło się cel, to choćby łowca-wilk miał paść to go osiągał. Skupiła się na jego słowach i pozwoliła się obejść i kiedy znalazł się za nią, a ona znowu poczuła jego ciepło i oddech na karku. Przymknęła oczy na chwilę i poczuła jak jej ciało się relaksuje. Gdy tylko zdała sobie sprawę z tego, że sama się o niego oparła, odwróciła się do niego błyskawicznie i wykonała szybki ruch, podcinając mu nogi i wywracając. Sama z gracją się podniosła na nogi od razu.
- Waruj... - mruknęła a na jej buzi pojawiła się satysfakcja. Odsunęła się od niego i kucnęła patrząc na niego uwżnie, w jej oczach pojawił się nowy rodzaj iskierek, taki... jak właśnie na polowaniu. - Skąd pomysł, że nie umiem polować? Umiem o siebie zadbać i nawet tobie w wilczej formie bym dała radę... gdybym tylko chciała, to bym cie pokonała... - uparła się z przekonaniem o tym, że ma rację. Czyżby trafiła na.... osobę, która chciała się z nią pobawić i bynajmniej nie będzie jej odpuszczał. Ciekawe kto w ostateczności postawi na swoim. Wampirzyca przekrzywiła nieco głowę po raz kolejny i zagryzła wargę przyglądając mu się. Wzięła ręce za głowę i związała swoje blond włosy w kitkę, by było jej wygodniej.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


Nie zaprzeczył, że jest ona seksowna, jednakże nie może także wypowiedzieć tych myśli na głos, patrzył się na nią z widocznym rozbawieniem w oczach. Dziewczyna intrygowała go i to bardzo, tak że budziły się w nim wilkołacze instynkty, które ciężko mu było opanować mimo tych wszystkich lat praktyki.
- Oczywiście, że jestem bo tylko wariaci są czegoś warci - wyrzekł po chwili, posyłając jej zadziorny uśmieszek. Louis akurat był ryzykantem na całej linii, zazwyczaj po prostu robił zanim cokolwiek zdążył przemyśleć; kierował się emocjami i impulsami w danej chwili a nie zdrowym rozsądkiem. Oblizał językiem lekko usta, kiedy ta postanowiła go zrównać z podłożem, jęknął kiedy uderzył plecami o ziemię aż przez moment zabrakło mu tchu w piersi. Obiecywał sobie teraz w duchu, że prędzej czy później pożałuje tego co zrobiła. Freya go bardzo przyciągała do siebie, nie tylko swoim wyglądem ale i osobowością tak jakby już od pierwszego spojrzenia coś między nimi zaiskrzyło.. ale czy może to być możliwe, między wilkołakiem a wampirem? Trzeba to po prostu sprawdzić. Uniósł się lekko na łokciach patrząc na nią z rozbawieniem w brązowych oczach, przekrzywił przy tym lekko głowę na bok niczym ciekawski pies patrzący na swojego pana.
- Nie przeczę, że coś tam potrafisz, jednakże to nie jest szczyt Twoich możliwości - wyrzekł po chwili, wstając ponownie na nogi. Pokręcił lekko głową na boki z rozbawieniem patrząc na nią jak ta przygotowuje się do potyczki z nim. Rozłożył ręce w jakże miłym geście czekając na jej ruch. Jego oczy błysnęły złowrogo żółcią. - Obiecuje, że schowam kły jak znowu się na mnie rzucisz ale nie mogę tego samego zrobić z moimi rękami - dodał po chwili starając się w jakiś sposób ją wyprowadzić z równowagi, może i dziewczyna była wampirem jednakże niedoswiadczonym a Louis miał za sobą lata treningów i potyczek z takimi żółtodziobami jak ona. Zaczął się powoli poruszać dookoła niej, stawiając uważnie kroki przygotowany do ewentualnego skoku w jej kierunku bądź do odskoczenia od niej, uśmiechał się przy tym ku niej bardzo zadziornie.

/przepraszam za kijową jakoś postów, poprawie się!
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Wilcze instynkty? Była ich ciekawa... w sumie nie miała wcześniej możliwości do obcowania z wilkołakiem na takim poziomie jak teraz robiła to z Louisem, coś w tym wszystkim było innego, coś czego nie do końca była w stanie zrozumieć.
- Czy ty naprawdę cytujesz Alicje w Krainie czarów? - powiedziała wyraźnie zaskoczona z rozbawieniem na buzi. W sumie pierwszy raz od bardzo dawna coś ją tak wyraźnie i jawnie rozbawiło. Zaraz jednak przywołała się do porządku. Freya znała ten problem... ona jeszcze jak była człowiekiem i łowcą... nigdy nie działała zgodnie z planem, zawsze robiła wszystko chaotycznie i agresywnie, dzięki czemu zwyciężała. A teraz... naprawdę bardzo łatwo było ją podejść. Na dystans jeszcze jakoś była sobie w stanie poradzić, ale w zwarciu. Głupiała od bliskości drugiej osoby, a pierwszy raz miała tak... żeby aż tak się na kogoś nastawić. Chciała tego wilkołaka i go pożądała, bez względu na wszystko, to było dosyć niebezpiecznie bo jednak właśnie.... byli swoimi naturalnymi wrogami. Niezaprzeczalnie jednak ciągnęło ją do niego, chociaż heroicznie starała się temu zaprzeczyć. Musiała jakoś go zniechęcić... Gdy on się uniósł i spojrzał na nią... jezu myślała że zwariuje, znowu chciała się znaleźć blisko poczuć ciepło jego ciała i zapach. Jego kolejne słowa ją... zmobilizowały i sprawiły że zrobiło jej się tak ciepło. Tak... zdecydowanie to nie był szczyt jej możliwości.
- Pokonam cię Louis, nawet nie będąc w szczytowej formie, wiesz o tym.... -zamruczała niskim głosem. Miał rację... rajcował ją i to bardzo, poczuła dosłownie rwie do tego co się mogło stać, a jeszcze te go żółte oczęta... - Nie liczę na łagodne traktowanie i... a i tak skończysz z podkulonym ogonem ptaszyno... - uśmiechnęła się cwanie i wstała gdy on zaczął chodzić dookoła niej. Zaczęła odbijać jego ruchy jak w lustrze. Od krok, ona krok i tak poruszali się dookoła po okręgu. Patrzyła mu się cały czas w oczy i w pewnym momencie wybiła się i skoczyła w jego stronę, gotowa w każdej chwili wygiąć się do tyłu i uniknąć jego ramion, nie chciała znowu dać mu się w nie usidlić. Ręką zamachnęła się na jego bok. Gdy znów znalazła się blisko poczuła wyraźniej jego zapach i spróbowała skupić się na pojedynku.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


Miał wyczulony zarówno węch, słuch jak i inne zmysły, które potrafiły czasami szaleć i płatać mu figla, chłopak nie spuszczał z niej wręcz spojrzenia rejestrujac każdy, nawet najmniejszy jej ruch, próbował wczuć się w jej skórę i przewidzieć jej zachowanie.
- Nie wiem czy ją cytuje, to są moje słowa złotko - wyrzekł po chwili, zaśmiawszy się lekko w jej towarzystwie naprawdę czuł się zdecydowanie inaczej, zresztą czuł się teraz jakby to miał być przyjacielski sparing a nie walka na śmierć i życie mimo tego, że stali naprzeciwko siebie swoi śmiertelni wrogowie - wilkołak i wampir. W pewnym sensie i jego ciągnęło do niej, lecz on chciał to trzymać wszystko na wodzy i patrzeć jak ona to znosi nie dając po sobie poznać, że cokolwiek odczuwa. Został już dawno nauczony tego, żeby nie okazywał swoich emocji albo przysłaniać je obojętnością, która teraz malowała się na jego twarzy. Lekko zgiął nogi w kolanie czekając na jej ruch.. i się nie przeliczył nawet, kiedy ta ruszyła na niego,.
- Nie przeczę, że mnie pokonasz, jednakże ja dysponuje pewną bronią - wyrzekł po chwili, przygotowany już na jej cios, on w tym samym momencie odbił się od ziemi w trochę jakże wilczym skoku tak, że zderzyli się w powietrzu i upadli na ziemię razem, szybko jednak wstał na nogi odskoczywszy od niej. Poprawił przy tym swoją kurtke udawając, że jest niezadowolony z tego, że została ona trochę pognieciona.
- Oj.. kochana
Chyba próbował ją trochę zdezorientować, bo ruszył ku niej spokojnym krokiem, używając przy tym swojej wilczej siły, żeby chwycić ją w ramiona i przewrócić ponownie na ziemię. Sprawnym ruchem reki pozbawił jej gumki z włosów pozwalając kaskadzie blond włosów spaść na jej ramiona i zrobił coś czego najmniej się spodziewała. Pochylił się na nią a jego usta wręcz przycisnęły się do jej ust z gwałtowną siłą dając upust swoim wszelkim emocją, jego reka wylądowała na jej talii kiedy przyciągnął ją do siebie.
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 13 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Dawniej też taka była, gdy był człowiekiem, myślała wtedy o wszystkim do przodu z wyprzedzeniem, zanim ją ktoś zaatakował, wiedziała jak sparować jego uderzenie, umiała podejść wampira, tak że ten nawet nie wiedział, z której strony nastąpił atak. Ona sama miała problem by wczuć się we własna skórę i szczerze zdziwi się jeśli jemu się uda.
- Cytujesz... zapewniam cię. - powiedziała rozbawiona, chociaż coraz bardziej zirytowana jego podejściem i zachowaniem. Był strasznie pewny siebie, nawet jak na wilkołaka! Freya próbowała sama siebie przekonać o tym, że to jest walka na śmierć i życie, że musi mu udowodnić że jest od niego po prostu lepsza! Chociaż wiedziała podświadomie, że poza szturchaniem nie jest w stanie zrobić mu krzywdy. Nie potrafiłaby mu zadać poważnego i realnego ciosu. To się stało nagle zbyt surrealistyczne! Jednak za nic nie chciała mu tego okazać. Gdy oznajmił, że ma broń zdryfiła na ułamek sekundy.
- Blefujesz, nie masz ani ostrzy ani pistoletu... - powiedziała cicho bo istotnie... czułaby i widziała odznaczającą się broń, nawet jakby miał ją pod ubraniem. Ale to nie liczyło się teraz, zaatakowała! Nie spodziewała się tego, że ten odbije jej zachowanie i sam skoczy, znowu wpadła w jego ramiona i gdy znalazła się na ziemi sama od niego odskoczyła podnosząc się.
- Przestań tak do mnie mówić... - warknęła i miał rację zdezorientowało ją to, bo nim się połapała ten już się znalazł przy niej. Momentalnie się szarpnęła spanikowana.
- Nie! Puszczaj! Nie nie chciałam.... - chciała się wyswobodzić czym prędzej i znowu poczuła jego ciało wyraźnie, tak samo jak zapach. Freya chciała mu uciec ale blond włosy jej przysłoniły widok - No weź... - zaczęła niezadowolona, że rozpuścił jej włosy, one przeszkadzały w pojedynku i spojrzała na niego groźnie chcąc go odepchnąć i wtedy stało się coś co ją po prostu zamurowało. Próbowała nad sobą zapanować, ale... nie nie wyszło jej. Jęknęła z taką uległością momentalnie czując jego rękę na swojej tali i sama mocno objęła go ramionami odwzajemniając ruchy jego warg. Zgłupiała, zdecydowanie. Wampirzyca go objęła i tak jeszcze wbiła mu paznokcie w ramiona. - Odsuń się... - syknęła jak udało jej się odzyskać minimalnie kontrolę nad sobą. Odwróciła głowę do boku, chociaż jej ciało pod nim zafalowało ocierając się.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 14 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


Tylko, że on miał pewną przewagę nad nią, przede wszystkim potrafił ją zaskoczyć co oczywiście musiała ona przyznać, bo kto by podczas pierwszego spotkania kogoś pocałował? No na pewno tylko taki wariat jak Louis, przecież każdy kto go zna wie, że nie zastanawia się nad tym co robi a żałuje dopiero później, gdy jest już po wszystkim.
Jęknął cicho w jej usta kiedy ta odwzajemniła jego pocałunek, jednakże otrzeźwiał kiedy blondynka oderwała się od niego, wtedy on także odsunął się od niej wstają na nogi trochę chwiejnym krokiem. Nie patrzył na nią w tej chwili, patrzył raczej na swoje nogi oddychając ciężko, serce kołotało mu w piersi jak oszalałe, jakby chciało się wyrwać na wolność. Przełknął ślinę usilnie starając się nie patrzeć w jej kierunku.
- Nie wiem co we mnie wstąpiło, nie powinienem - wyrzekł po chwili swoim kojącym głosem, odszedł od niej parę kroków odwracajac się. Czuł, że ramiona go bolą od paznokci wbijanych przez dziewczynę, w głębi serca się jej podobało i nie mogła temu zaprzeczyć. Przez parę dłuższych chwil chłopak uspokajał swój oddech, zamknął przy tym oczy żeby móc zatopić się w błogiej ciszy dookoła nich. Kiedy już jako tako uspokoił swoje żądze i pragnienia odwrócił się ku niej jakby nic się między nimi nie stało, jednakże jego urywany oddech zdradzał chyba wszystko. Odchrząknął cicho.
- Teraz uciekniesz ptaszyno?
Spojrzał w jej kierunku jakby z cicha nadzieją, ze jednak tego nie zrobi i zostanie tutaj chociażby porozmawiać z nim o jakiś marnych ludzkich sprawach. Chłopak przeniósł spojrzenie na horyzont a ręce schował do kieszeni kurtki, kiedy odkrył że trochę zrobiło mu się zimno. Jego oczy błysnęły lekko na żółty kolor lecz momentalnie zamknął je jakby bał obudzić w sobie bestię, która teraz drzemała cicho dając mu chwilę wytchnienia. Zacisnął pięści kiedy wspomnienia powoli przesuwały się przed nim.
Widział swojego brata, którego z rozbawieniem wepchnął do wody śmiejąc się, że na pewno nie potrafi tak świetnie pływać jak on.. widział jak ten znika pod taflą wody i już nie wypływa.. Jego ciało mimowolnie drgnęło a ręce mocniej się zacisnęły.
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 14 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Kto by się tego spodziewał? A chociażby ona się powinna tego spodziewać, bo sama kiedyś stosowała takie metody! Najłatwiej było na to złapać właśnie... o zgrozo, wampira! On ją nabierał na jej własne sztuczki. Freya przez chwilę zastanowiła się nad tym czy on jest łowcą, czy tylko zwykłym wilkołakiem, bo... miał odruchy i zachowania łowcy, ale nie chciał jej chyba zabić, chyba że... to jakiś kreatywny plan jej ojca. Przez chwile ogarnął ją niesamowity smutek i panika, bo co jeśli wilkołak jest... podstawiony?
Za szybko... chciała jeszcze poczuć jego usta, chciała jego bliskości, zdecydowanie oboje poniosło i gdy ten się odsunął sama Freya się podniosła. Kiedy on się odwrócił, ona wbija zęby w swój nadgarstek. Krew, nawet jej własna na chwile zagłuszy w niej palące pragnienie. Odetchnęła po kilku łykach i opuściła dłoń.
- Zapomnij o tym. - powiedziała tylko. Sama nie miała zamiaru przyznawać jak jej się spodobało i zrobiło po prostu dobrze. Była o to zła na siebie.
Wampirzyca nie spuszczała z niego wzroku, tym razem ona szybciej nad sobą zapanowała niż on. Widziała jak błyskają jego oczy i jeszcze jak napinają się jego mięśnie. Oddech spowolnił, ale serce dalej obijało się o jego klatkę piersiową. Podeszła cicho do niego, chociaż zdrowy rozsądek i wypracowany instynkt, kazały jej uciekać.
- A powinnam? - powiedziała cicho stając nieco od jego boku i tak lekko dotknęła jego policzka i ruchem zmusiła go delikatnie by spojrzał na nią. - Jeśli zacznę uciekać, wybudzi się w tobie bestia, zaczniesz polować... - dodała dalej bardzo opanowanym głosem. Bynajmniej nie bała się tego, że nagle stanie przed nią jako wilkołak. Też by sobie jakoś poradziła.
- To tylko wspomnienia Louise... nie zmienisz tego... - zwróciła mu uwagę. Freya doskonale znała ten stan, sama czasem wpadała w plątaninę wspomnień i nie mogła się z niej uwolnić. Jej nie było zimno, nie odczuwała tak temperatury jak on i bynajmniej wcześniej paznokciami nie chciała mu zrobić krzywdy. Freya coś usłyszała, dosłownie minimalny szelest, cała się od razu spięła. - Powinieneś już stąd iść... - powiedziała ciszej zabierając dłoń z jego policzkach. Jeśli zbliżali się łowcy, to oni... nie oszczędzą nikogo kogo znajdą w pobliżu wampirzycy. A nie chciała ściągać na chłopaka problemów.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Louis Reed


werewolf





Informacje ⌄
KSYWKA – .
ZAWÓD – mechanik samochodowy
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – czarny charakter
aktywna klątwa


ZAGRAJ ZE MNĄ

</3

28 lat lat/a

M U L T I K O N T A
Vivianne.

Wysłany: 15 Styczeń 2018   
  
  
Louis

  
Reed


To była sztuczka? Raczej wiódł go jakiś nieznajomy mu instynkt, zresztą czy nie ostrzegałam, że czasami potrafi on robić nieprzewidywalne rzeczy, których potem żałuje? Zakrył oczy kotarą z powiek wsłuchując się w swój szybki oddech i w kojącą ciszę dookoła. Nie chciał w sobie budzić wilka, który w każdej chwili mógł dać o sobie znać, zapewne Freya nie chciałaby spotkać wilkołaka, prawda? Drgnął lekko kiedy ta podeszła do niego, jego trochę nieobecne spojrzenie spoczęło na jej twarzy wsłuchując się teraz w słowa płynące z jej ust.. miała niezwykle kojący głos dla jego umęczonej duszy, chociaż czasami miał wrażenie jakby płonął od środka.
- Trudno jest zapomnieć - wyrzekł po chwili posyłając ku niej lekki, zaledwie widoczny uśmieszek. Prawda jest taka, że nie wiedział czemu ale od pierwszej chwili, kiedy ją zobaczył pragnienie, które zaczęło się w nim palić wręcz spotęgowało się z ich pocałunkiem. Odetchnął głęboko, po czym drgnął lekko na jej dotyk a jego ciało się napięło. Jej dotyk wręcz palił jego skórę i rozpalał wszelkie zmysły, że aż musiał przymknąć oczy i przechylić lekko głowę w kierunku jej ręki. W tej chwili czuł się conajmniej błogo i o ironio bardzo bezpiecznie, mimo że to on bardziej był biegły w walce niż ona.
- Nie zacznę polować bo jestem wilkołakiem odkąd skończyłem 17 lat, te wszystkie lata nauczyły mnie panowania nad swoją wilczą naturą - mimo, że czasami było bardzo ciężko a zwłaszcza teraz kiedy ona pachniała bardzo kusząco i była blisko niego. Kiedy dotarły do niego kolejne słowa gwałtownie otworzył oczy, które zrobiły się żółte a wzrok powiódł w kierunku nadchodzącego dźwięku.
- Jeśli myślisz, że sobie pójdę to się pomyliłaś - dodał po chwili przenosząc powoli spojrzenie na nią, uniósł swoją rękę żeby zatopić wilcze kły w swoim nadgarstku z którego powoli pociekły krople krwi. Zapewne kuszące dla niej, wampirzycy.
- Wiem, że potrzebujesz krwi, weź moją. Wiem, że się opanujesz i mnie nie skrzywdzisz - podszedł do niej niebezpiecznie blisko, tak że ich czoła się stykały, podniósł lekko rękę z raną w jej kierunku a drugą położył na jej talii w razie gdyby miał zachwiać się pod wpływem utraty krwi. Patrzył intensywnie w jej oczy jakby wyzywająco, dając jej znak, że jest gotowy na takie poświęcenie. Co to się stało, że głupi wilkołak stracił głowę dla wampira..
 
   Podziel się na:  
Freya Krigerson


vampire





Informacje ⌄
KSYWKA – Kayso
ZAWÓD – Chce tylko przetrwać
MIESZKA W – Mystic Falls
TYP – antagonista
krew ludzka


GRAM JUŻ

-

1 lat/a

M U L T I K O N T A
AA FA

Wysłany: 15 Styczeń 2018   
  
  
Freya

  
Krigerson


Dla niej to była sztuczka. Kiedy wampir zmuszał do walki w zwarciu, trzeba go było czymś zaskoczyć, a gdy łowca nagle całuje namiętnie wampira... oj to zaskakuje. Freya była na tym punkcie dosyć... spaczona, chociaż to nie jest też dobre słowo. Była nauczona, że bliskość jest raz na jakiś czas, dla rozładowania napięcia, związki osłabiają, a pociąg fizyczny można wykorzystać jako atut w walce. Miała być skuteczną maszyną do zabijania i było, ale jako człowiek. Nie... nie chciała go spotkać jako wilkołaka, bo wtedy pokonanie go nie byłoby takie łatwe.
- To się więcej nie powtórzy... - ahaha, jakie urocze kłamstwo, ta wypowiedź zabrzmiała naprawdę tak fałszywie, że nawet ona sama w to nie uwierzyła, ale liczyło się, że to powiedziała na głos. Gdy przechylił policzek lekko go pogłaskała po nim, po czym odetchnęła. Nie powinna była czuć się tak spokojnie i dobrze w jego towarzystwie. Naprawdę nie powinna.
- Jesteś wilkołakiem... wilkołaki nigdy nie są w stanie w pełni nad sobą panować... zawsze pozostaje to ryzyko, że coś się stanie i stracisz nad sobą panowanie... - powiedziała cicho. Frey dotychczas lubiła wilkołaki... tresować, torturować, polować na nie i je zabijać. Pierwszy raz poczuła... obrzydzenie do siebie i to na tyle mocne, że cofnęła rękę z jego policzka.
- Naprawdę powinieneś iść... nie ściągaj na siebie kłopotów zadając się ze mną, ja sobie poradzę... - powiedziała chcąc go przekonać, o tym by się stąd wycofał. Trzask dobiegł teraz z innej strony, jakby coś ich otaczało i na zmianę podchodziło bliżej i odchodziło dalej. Wampirzyce z równowagi wytrąciło to, jak nagle poczuła zapach jego krwi a jej źrenice się momentalnie zwężyły, poczuła jak na twarzy wychodzi jej maska potwora a kły się wydłużają. Przestała oddychać, dosłownie zamarła.
- ... Proszę cie... nie... - wyszeptała ledwo poruszając ustami by nie stracić nad sobą panowania i wtedy jeszcze do niej podszedł stając tak blisko. Poczuła jedną dłoń na biodrze i jeszcze to czoło... musiał się pochylić bo jednak był wyższy i przysunął rękę... nie nie wytrzymała.
Spojrzała mu w oczy łapiąc go za rękę i ugryzła go starając się by go nie zabolało. Zaczęła pić krew, która nie była tak pożywna jak ludzka ale zaskakująco... była dla niej cholernie dobra, coś było w jego krwi... smakowało jej. Złapała go mocniej za rękę, z jej oczu poleciały łzy... bo nie chciała go krzywdzić, ale nie umiała się powstrzymać.
_________________
Freya Kaysa Krigerson
You don't own me
I'm not just one of your many toys
You don't own me
Don't say I can't go with other boys
[mru]
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Dla Użytkowników:
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
Dla Partnerów:
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz, ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM