Dare or death?
Dare or Death? Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Parking za barem
Autor Wiadomość
Vampire Diaries


Wysłany: 15 Marzec 2017   Parking za barem
  
Vampire Diaries


* * *

 
   Podziel się na:  
Phoebe Cortez








INNE POSTACIE: Maz,Vlad

Wysłany: 26 Marzec 2017   
  
Phoebe

  

  
  
  
czarownik  ✕
18 lat/a    ✕
czarna magia   ✕
-

  



Długi czas po spotkaniu z Remy //

Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, wszystko dookoła niej było coraz to bardziej męczące. Musiała w końcu jakoś się ogarnąć i dowiedzieć się co jest grane. Od kiedy przyjechała do MF coś się zaczęło dziać. Jej moc zaczęła szaleć. Nie wiedziała czemu. Musiała jakoś ogarnąć to co się działo. Było to trudne, bo nie miała pojęcia jak ruszyć gówno by nie śmierdziało. Jedyną osobę, którą mogła prosić o pomoc spaliła żywcem podpalając dom, w którym mieszkali. Tylko dla tego, że wpadła w szał. Niestety, takie życie! Dzisiaj musiała radzić sobie sama. Jednak może nie tak do końca sama? W końcu słyszała o sabacie, który ponoć tutaj się osiedlił. Musiała dostać się do nich, dowiedzieć się jacy są. Może uda się przeciągnąć ich na swoją stronę? W końcu po co mają służyć ludziom? No ja się pytam po co? Chronić kogoś, kto ma i tak wszystko w nosie, wieczne żale i pretensje nawet, jeśli chce się pomóc. Tak, wpojone zasady przez ojca zakiełkowały niechęć do normalnych ludzi. Stanęła za barem, gdzie chciała nieco ochłonąć. Wyciągnęła swoje notatki i zaczęła je przeglądać. Po chwili narysowała pentagram siadając pośrodku niego oraz wyciągnęła kilka czarnych świec podniosła się chcąc ułożyć świece w każdym rogu pentagramu. Wróciła na środek i skupiła się na tym by odpalić świece. Zaklęła gdy nagle zamiast świec podpaliła śmietnik.
- Cholera jasna!
Fuknęła pod nosem przyglądając się jak płonie śmietnik. Przypomniało się jej jak płonął jej ojciec, jak ogień połykał wpierw chatę a potem Ojca. Uśmiechnęła się lekko pod nosem.
 
   Podziel się na:  
Phoebe Cortez








INNE POSTACIE: Maz,Vlad

Wysłany: 26 Marzec 2017   
  
Phoebe

  

  
  
  
czarownik  ✕
18 lat/a    ✕
czarna magia   ✕
-

  



Czy zwariowała? Możliwe, na pewno w chwili gdy pozwoliła by jej rodzinny dom zaczął płonąć w jej obecności, z jej winy. Teraz jednak jej mina zrzedła gdy usłyszała naganę w głosie jednej z kobiet. Odwróciła się powoli w jej stronę. Twarz Pho nie wyrażała nic, poza zawodem.
- Czemu, próbowałaś ugasić ten śmietnik? Niech sobie płonie.
Uśmiechnęła się lekko widząc jak kobieta poddaj się w chwili gdy ten strzelił ogniem od nowa. Założyła ręce na ramiona i wyszczerzyła się w lekkim uśmiechu.
- Ja? Nie, czemu? A co próbowałam? Próbowałam sprowadzić na chwilę swojego ojca z zaświatów. Mam do niego kilka...ważnych pytań, na które musi mi odpowiedzieć, nim wsadzę go tam ponownie.
Roześmiała się pod nosem i zgarnęła świece, podejrzewając że dziewczyna nie pozwoli jej bawić się dalej. A taka szkoda.
- Każde miejsce jest dobre do korzystania z magii. Nie mogę tego robić w hotelu a tutaj mało kto przychodzi. Ale..mniejsza. Jesteś wiedźmą prawda? Szukam sabatu bliźniaczek.
Dodała wkładając świece do plecaka.
 
   Podziel się na:  
Phoebe Cortez








INNE POSTACIE: Maz,Vlad

Wysłany: 26 Marzec 2017   
  
Phoebe

  

  
  
  
czarownik  ✕
18 lat/a    ✕
czarna magia   ✕
-

  



Może i Phoebe miała nierówno pod sufitem, ale nie tak do końca. Robiła to co uważała za stosowne i nie ważne jak bardzo innym się to nie podobało. Ona miała swoje zdanie, swoją opinię. Spojrzała na dziewczynę z uniesioną brwią.
- Pokręcone? Co tutaj w ogóle się dzieje? Czemu nie można normalnie rzucać zaklęć i uroków? Wszystko wychodzi mi opacznie i nie podoba mi się to. Dopiero co przyjechałam i przyznam zaczynam powoli żałować...
Burknęła pod nosem i roześmiała się pod nosem widząc jak dziewczyna zareagowała.
- No dobrze słyszałaś...jednak zastanawiam się nad jednym...
Urwała słysząc jej ton. Ton, który nie był proszący, czy nakazujący. On był rozkazujący. A to spowodowało, że Pho jeszcze bardziej się zaciekawiła.
- Cóż to tak bardzo Cię dotknęło. Wiesz, że swoim tonem mnie nie zniechęcisz? Przyjechałam tutaj by dołączyć do sabatu.
Zdecydowała, co w prawdzie nie do końca było prawdą. No tak po części tylko. Musiała dowiedzieć się nie tylko o zasadach ale i obyczajach. Musiała wtopić się w te kręgi, dowiedzieć się jak najwięcej. A potem...może uda się jej nieco przekabacić stojącą nawet przed nią dziewczynę? Kto to wiedział. Mając u boku wiedźmy, które posługują się czarną magią, byłoby idealnym posunięciem. Mogłyby zdobyć wszystko, podbić najwyższe szczyty.
 
   Podziel się na:  
Phoebe Cortez








INNE POSTACIE: Maz,Vlad

Wysłany: 21 Kwiecień 2017   
  
Phoebe

  

  
  
  
czarownik  ✕
18 lat/a    ✕
czarna magia   ✕
-

  



Czy Phoebe miał kto przekazać wszelkie informacje odnośnie tego co i jak? Skąd, jedyna osoba, która mogła to zrobić była martwa, zabita przez własne potomstwo. Spalona żywcem. Spojrzała na dziewczynę z zadumą podchodząc do śmietnika. Czy chciała pomóc? Nie, na pewno nie, ale znowu pozostawić ją samą z ogromnym śmietnikiem i magicznym ogniem, który w takich warunkach nie sposób było ugasić? Nie, no jakoś musiała jej pomóc czy tego chciała czy nie. Skupiła się na chwilę na ogniu a potem uniosła nieco brew. Przecież ona nie potrafiła go ugasić. Nie znała żadnego zaklęcia. Dla tego chrząknęła nieco i spojrzała na wiedźmę.
- Wiesz...chciałabym Ci pomóc, ale nie potrafię.
Dodała spoglądając na dziewczynę.
- Należysz do nich prawda? Potrzebuję Waszej pomocy.
Dodała w końcu zdecydowana, zresztą przyszło jej to z ogromnym trudem. NIe miała wyjścia musiała jakoś do nich dołączyć, w końcu swojego nie odtrącą prawda?
- Jak widzisz, jestem niemal bezbronna. Ojciec...nie jest w stanie mi pomóc. Spłoną żywcem...
Uśmiechnęła się ironicznie, czemu? Dla tego, że miała nie jedno już na sumieniu. W tym śmierć ojca i wielu niewinnych osób. Dla tego też uciekła do MF. Tutaj czuła się bezpieczna.
 
   Podziel się na:  
Warrick Virtanen








INNE POSTACIE: Remy, Rosalie N., Andy, Vicki

Wysłany: 12 Listopad 2017   
  
Warrick

  

  
  
  
wilkołak  ✕
25 lat/a    ✕
rysownik, perkusista   ✕
w kropce

  



/P0 grze z Alexeyem/

Wilczkowi udało się jakoś dość do siebie po pobici. Nie miał pojęcia ile jeszcze takich typów jak ten mieśniak go odnajdzie i będzie chciał mu złoić dupę. To to jeszcze mało powiedziane. Gdyby nie Alex Warrick już by nie wstał.
Jakoś dobre wspomnienia ma jeśli chodzi o tą osobę, Chociaż przez chwilę nie musiał myśleć o swoich problemach oraz rozterkach sercowych. Nie rozumiał jak można być w związku z dwoma osobami, mianowicie z nim to trzy.
Nie odzywał się do żadnego z mężczyzn, Jak już włączył fona to nie miał żadnej wiadomości. To było przykre, ale sam tak chciał. Wybrał jak na razie samotne życie. Musiał oswoić się z tym wszystkim.
Zaparkował za barem. Zamknął już drzwi. Zastanawiał się czy ma wchodzić do Mystic Grill czy nie. Jeszcze na ustach miał ślad po rozwalonej wardze. Ostatnio coś długo się leczył, więc siniaki dalej miał.
Przyglądał się na samochodu w sumie podziwiał nie które, bo były i zabytki, ale i nowoczesne.
_________________
I'm badly Wolfie!
I'm just a dreamer
I dream my life away
I'm just a dreamer
Who dreams of better days
 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 12 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



/przed grą z Alekiem

Cholerne Mystic Falls. Ollivander był tu zaledwie od trzech godzin, a już zdarzyło mu się kilka momentów, w których niemal wyszedł z siebie: raz przez to, że potknął się o leżącą na ziemi puszkę. Miotnął w nią zaklęciem, dosłownie ją unicestwiając i w dodatku pozostawiając w tym miejscu wypaloną, dymiącą dziurę. Mocne zaklęcie. Zbyt mocne - w ogóle nie powinna się taka sytuacja zdarzyć. W tym miejscu Kocur ledwo panował nad swoją mocą, musiał się naprawdę mocno trzymać w ryzach, żeby przypadkowo czegoś jeszcze nie zniszczyć. Bywały też take momenty, kiedy nie czuł w sobie żadnej mocy, a to było chyba jeszcze bardziej niepokojące. Urodził się z możliwością czarowania, więc kiedy był tej mocy magicznej pozbawiony, czul się nagi, bezbronny i... trochę go to przerażało. W dodatku jeszcze fakt, że był coraz bardziej pobudzony i zdenerwowany, nie poprawiał sytuacji i sprawiał, że jego oczy błyszczały żółcią i zielenią, a źrenice stały się pionowe, jak u kota. Dobrze, że na to był przynajmniej przygotowany i mógł założyć ciemne okulary, ale przez nie w nocy wyglądał jak kretyn, a tego wręcz nienawidził. Musiał się dobrze prezentować. Z kolei przed powrotem do Sunsetrose musiał się napić, żeby się choć trochę uspokoić, więc zaparkował dość ostro przed Grillem, zgasił silnik swojego czarnego Ferrari i wysiadł, mocno trzaskając drzwiami. Poprawił na sobie ciemną, idealnie skrojoną marynarkę i przygładził włosy, nadal starając się nie rzucić na nikogo ani na nic, choć czuł się teraz trochę jak wygłodniały wilkołak, pragnący mięsa. Ruszył w stronę wejścia do baru, krocząc jak rozwścieczona pantera, a żwir chrzęścił mu pod stopami. Wciąż również miał na sobie te piekielne ciemne okulary, przez które czuł się jak niewydarzony gwiazdor.
Owszem, zamierzał później prowadzić po alkoholu.
 
   Podziel się na:  
Warrick Virtanen








INNE POSTACIE: Remy, Rosalie N., Andy, Vicki

Wysłany: 13 Listopad 2017   
  
Warrick

  

  
  
  
wilkołak  ✕
25 lat/a    ✕
rysownik, perkusista   ✕
w kropce

  



W pewnym momencie Warrick spostrzegł jakby znaną mu sylwetkę mężczyzny. Zamknął samochòd i ruszył w tą stronę.
- Hoshi jak się masz? Dawno się nie widzieliśmy - rzekł stając przed mężczyzną.
Był wyższy od niego. Nie było sposobności by się pomylił, a tu będzie przypał jak okaże się, że to pomyłka.
- Dobrze wyglądasz - kontynuował.
Naprawdę był święcie przekonany, że to czarownik ktòrego poznał na ślubie dwòch wampiròw. Fakt faktem mieli pòjść do łòżka, ale w ostateczności poszedł tylko z Magnusem.
A właśnie jeśli o tego nieśmiertelnego chpdzi to aż ścisnęło Wilczka w sercu, gdy o tym pomyślał.
Chciał mieć jakąś odskocznie. Jakoś nie widział zwuązku w tròjkę jak na razie. Przerażało go to...
Chciał się upić i tyle.
_________________
I'm badly Wolfie!
I'm just a dreamer
I dream my life away
I'm just a dreamer
Who dreams of better days
 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 13 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



Ollivander zatrzymał się dość gwałtownie, kiedy wyrósł przed nim jakiś mężczyzna. Wyprostował się jeszcze bardziej, patrząc na niego nieco zaskoczony - ale tylko nieco. Właściwie ta zaczepka niewiele go obeszła, biorąc pod uwagę jego ogólny nastrój aktualnie; raczej wyraził swoją postawą uprzejme zainteresowanie. W pierwszym momencie nie bardzo wiedział, co powiedzieć, poza "zejdź mi z drogi, włochaty osobniku", ale jedynie poruszył nieznacznie szczęką, jakby mielił w zębach przekleństwo, patrząc w oczy przybysza przez swoje ciemne okulary. Rockman - bo takiego właśnie człowieka przypominał Kocurowi - nie był od niego przesadnie wyższy: całe dwa centymetry.*
Drugą myślą czarownika było: zabawić się. Może przynajmniej trochę się wyżyje w ten sposób, chociaż nie sądził., Tak czy inaczej potrzebował się napić dla uspokojenia nerwów. Mimo wszystko jednak po pierwszym zaskoczeniu szczęka mu trochę opadła, a twarz się wydłużyła. Ollivander przybrał pozę zaskoczonego i zasmuconego, minimalnie się też przygarbił.
- Em... przepraszam, ale... nie kojarzę cię - powiedział niby zbolałym tonem, jakby przepraszał stojącego przed nim człowieka i jakby rzeczywiście było mu przykro, że go nie pamięta - Wiesz, ja... - podrapał się nerwowo w głowę, uważając jednak, żeby nie naruszyć swojej fryzury. Zbyt długo ją układał - trochę mało pamiętam... i nie wiem nawet, ile czasu mi uciekło...
Wysilił się nawet na tyle, żeby głos mu lekko zadrżał przy ostatnich słowach.


*nie mogę w Twojej karcie znaleźć informacji o wzroście, a w internetach widzę sprzeczne informacje: w jednym miejscu jest napisane, że Cece ma 185, a w innym - że 180 (więc nawet niższy od Olliego).
 
   Podziel się na:  
Warrick Virtanen








INNE POSTACIE: Remy, Rosalie N., Andy, Vicki

Wysłany: 14 Listopad 2017   
  
Warrick

  

  
  
  
wilkołak  ✕
25 lat/a    ✕
rysownik, perkusista   ✕
w kropce

  



Tak naprawdę Warrick był zaskoczony czyli naprawdę Hoshi stracił pamięć? W Mystic Falls wszystko jest możliwe. W jakiś sposòb dlatego uciekł stąd.
- Nic się nie stało, raz się widzieliśmy, ale coś się stalo,
że uciekłeś
- zdradził
- Oczywiście nie wnikam, to po prostu jest Mystic Falls i jego urok - dodał i puścił mu oczko.
Przyglądał mu się bacznie.
- Na co Ci te okulary. Nie wygłupiaj się - rzekł i zdjął mu je.
To co zobaczył normalnie wryło go. Miał... przepiękne te oczy. Nie pamiętał czy wtedy też miał takie.
- Masz niezwykłe oczy, przepiękne - przyznał.
- To przez to co dzieje się tutaj widać Twoje czarodziejskie oczy - dodał.
Zastanowił się chwilę przybliżając się i łapiąc go ramieniem. To było odważne posunięcie, ale jak się już całowali i prawie poszli to łòżka to wiadomo nie?
- Napijemy się razem? Może wolisz u mnie? A może popijemy w samochodzie. Mam dobre trunki co Ty na to? - zapytał.
_________________
I'm badly Wolfie!
I'm just a dreamer
I dream my life away
I'm just a dreamer
Who dreams of better days
 
   Podziel się na:  
Ollivander Le Chat








INNE POSTACIE: Morgan

Wysłany: 14 Listopad 2017   
  
Kocur

  

  
  
  
czarownik  ✕
30 lat/a    ✕
prowadzeniem klubu   ✕
nie istnieje

  



Aha. Raz się widział z tym całym Hoshim. Czyli właściwie niewiele, więc żadne zażyłe relacje ich nie łączyły... szkoda - mniej zabawy, mniej odstresowywania. Ale trudno. Olli nie zdołał jednak powstrzymać grymasu niechęci na widok puszczania oczka przez tego mężczyznę. Owszem, można było mu puszczać oczka,ale... nie w takiej chwili.Nie na jakimś parkingu, nie w mieście, gdzie wszyscy chodzili podminowani. Nie - kiedy sam Kocur ledwo nad sobą panował.
Wyprostował się znowu, tym samym nieznacznie odsuwając od Warricka, zniesmaczony również faktem, że gość nawet nie raczył się przedstawić, choćby spróbować przypomnieć swojemu "znajomemu", kim jest, skąd się znali, co się między nimi stało... Ale to, co stało się za chwilę, już zupełnie zaskoczyło i jednocześnie wyprowadziło Kota z równowagi. Nieznajomy bezczelnie zdjął mu okulary i w dodatku objął go!
W takiej sytuacji nawet trudno byłoby mówić o jakimkolwiek myśleniu - to raczej był odruch. Ollivander miał dość sporą przestrzeń osobistą i n ie znosił, jeśli się ją naruszało. Przestrzeń ta powiększała się jeszcze w miarę, jak czarownik się złościł, więc teraz była naprawdę spora.
Poczuł mrowienie w dłoniach, poczuł, jak jego mięśnie natychmiast się napinają, a ręka sama unosi się i wyrywa mężczyźnie okulary z dłoni.
Nie zastanawiał się nad żadnym zaklęciem, po prostu chciał odsunąć od siebie to stworzenie. Pierwsze, co pojawiło się w jego podświadomości, to ogień. Dużo ognia. Jego ręce same się uniosły, Olli poczuł formującą się między nimi moc i od razu, nie czekając na nic, miotnął zaklęciem w mężczyznę. Nie zdołał wyczarować ognia - za mało się skupił, a poza tym ostatnio w tym mieście jego moc raz była zbyt duża, raz słabła, czasem nawet zanikała zupełnie. Nie był w stanie nad nią całkowicie panować, podobnie, jak nad nerwami. Osiągnął więc tylko tyle, że odepchnął Warricka od siebie czymś, co można uznać za silny podmuch wiatru, który uderzył wilkołaka w pierś i odrzucił go na kilka kroków. To jednak nie oznaczało, że czarownik już był spokojny i mógł kontynuować kulturalną rozmowę - do tego było mu bardzo daleko. Jego oczy rozbłysły na moment jakby własnym światłem - nie świeciły naprawdę, ale efekt był podobny, jak u kotów, kiedy w ich ślepiach odbijało się światło. Widać było po tych oczach, że jest wściekły... i w dodatku chory. Od jakiegoś czasu już czuł pieczenie na twarzy, a teraz w dodatku było widać, że jego oczy są przekrwione. Miał gorączkę, a ta w dodatku rosła przez jego nerwy.
- Uważasz, że zdejmowanie okularów obcemu czarownikowi - wycedził powoli przez zęby; jego głos przypominał raczej warkot rozwścieczonej pantery - który mówi ci, że cię nie pamięta, to dobry pomysł? - mówiąc to, krążył powoli wokół mężczyzny, zachowując odpowiedni dystans i starając się nie miotnąć w niego czymś jeszcze. Ostatecznie - nie chciał bijatyki, a w dodatku nie wiedział, z kim ma do czynienia - W dodatku: czarownikowi, którego widziałeś raz w życiu? Który mówi ci, że cię nie pamięta, a ty nawet nie raczysz się przedstawić, tylko zaczynasz pieprzyć o jego oczach i jeszcze go obejmujesz? Nie za bardzo... familiarnie...?
Zmrużył lekko ślepia, oddychając ciężko i zaciskając dłonie w pięści, żeby chociaż trochę trzymać się w ryzach, choć praktycznie cały drżał.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





ATTENTION, BITCHES!
Uwaga, uwaga! Jegomoście i drogie panie, pochodzący z odległych krain! Otóż ten gustowny (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ!) wygląd został dostosowany do przeglądarki Google Chrome, którą można sobie pobrać (ZA DARMO!) z internetów i cieszyć się idealnością ów forum (NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ! ... bo mi będzie przykro :( )
SZANOWNI PARTNERZY!
Czy wiesz, że możesz zawrzeć z nami partnerstwo i cieszyć się darmowym iPhonem, który wyślemy Ci w przeciągu 7 dni? Nie? ... no to masz rację. iPhone'a nie dostaniesz (tym lepiej dla Ciebie, lol), ale co do partnerstwa to mówiłam prawdę - a ja zawsze mówię prawdę, bo jestem tabelką w stopce forum. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej KLIKEJ TUTEJ. #NOSCAM #YOLO